niedziela, 23 października 2016

Granatowo-srebrny sweter

To jest mój pierwszy jesienno-zimowy projekt dal firmy Bafpol. Przyznaję, że miałam sporo wątpliwości po drodze, ale na szczęście posłuchałam rad dziewczyn z Rzeszowa, z którymi regularnie się widujemy, i nie sprułam go (a byłam bliska). Jestem z niego zadowolona i już na wiosnę na pewno będę go często użytkować :)


Sweter ten robiłam z myślą o jego zastosowaniu zarówno w tygodniu - do pracy, jak i weekendowo - luźniej i mniej zobowiązująco. Jest on typu open, czyli bez zapięcia, można się nim owinąć lub obwiązać paskiem. Rozmiar moim zdaniem jest mocno uniwersalny, na pewno od S do L, może nawet do XL.


Dla mnie dużymi zaletami tego swetra są w pierwszej kolejności kieszenie, w drugiej szerokie rękawy, dzięki którym sprawdzi się on jako narzutka nawet na bluzki kimonowe. Wyszło to tak trochę przypadkiem, ale fajnie, że wyszło.


Włóczka, z której powstał sweter to La Passion Camellia (37% akryl, 30% poliamid, 15% poliester, 10% moher, 8% metalik). Zaskoczyła mnie ona bardzo pozytywnie - bo, że będzie mało wydajna, to można się było domyśleć po zawartości metalicznej nitki. Tą samą drogą dedukcji można było wywnioskować, że będzie miła i przytulna, ponieważ zawiera moher - a to właśnie to mnie tak mile uderzyło. Kardigan jest milusi, delikatny, lekko puchaty, no i ma bardzo fajny kolor granatowy delikatnie przetykany srebrem.

Tak wygląda motek - 50 g/55 m


A tak nitka, która jest w postaci luźnego łańcuszka


Myślę, że jeszcze skuszę się na coś z tej włoczki, bo robi się z niej miło, przyjemnie i przede wszystkim szybko (ja użyłam drutów 8 mm), tym bardziej, że w swoich zapasach posiadam jeszcze 2 motki bordowej Camelli i 2 motki szarej Marigold, która jest taką samą nitką, tylko dodatkowo posiada małe cekiny. Może jakaś czapka lub komin...


Dane techniczne:

Materiał: La Passion Camellia
Druty: 8 mm
Zużycie: 500 g (10 motków)
Wzór: moja własna radosna twórczość :)


Reniu: tak, przez zimę będę szła z myślą, że za chwile będę mogła ponosić moje różowe dzieło
Doroto: dziękuję, ostatnio zapałałam miłością do różu... widać z wzajemnością
Marto: dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że szydełka kupione
Meredith: bardzo dziękuję!
Reniu: na pewno - sukienka od razu pójdzie w ruch! sweter "razemrobiony" ja będę robić jeszcze raz, bo nosi się go rewelacyjnie, więc nic straconego :) A z szydełkami wcale Ci się nie dziwię, mnie skusiło tylko to, że maja rączki, bo takimi ostatnio zdecydowanie lepiej mi się robi
Joasiu: dziękuję ślicznie! :)
Marto: oczywiście dziękuję bardzo! I bardzo się cieszę, że mnie zainspirowałaś!
Gabi: dziękuję, muszę przyznać, że trochę się obawiałam, bo pierwszy raz robiłam coś ze wzoru Dropsa, ale pracowało mi się bardzo przyjemnie. Bardzo fajny wzór - polecam!!!
Basiu: nie dziwię się, skoro masz już szydełka w tych rozmiarach i dobrze się nimi robi, to byłoby zbieractwo :) Zastanawiam się nad tą sukienka w szarościach... albo może kilka kolorów pomieszanych...
Reniu: dziękuję bardzo
Beato: no nie narzekam jakoś specjalnie... tak sobie czasem pogadam :) A Twoja długa wersja sukienki mnie powaliła! Jesteś niesamowita!
Kasiu: bardzo mi miło, dziękuję
Iwono: dziękuję, a dlaczego nie możesz tworzyć takich rzeczy? Przecież świetnie śmigasz drutami, a Twoje warkocze są zawsze perfekcyjne! w czym sęk?
Asiu: koniecznie! Myślę, że w granacie ta sukienka będzie pięknie wyglądać. Po nowym roku będę Cię nękać, żebyś robiła! :)
Małgosiu: bardzo dziękuję
Eve: tak, ja też tylko tymi szydełkami teraz śmigam
Zołzo: baaaadzo mi miło :) Takie słowa to miód na moje serce :)
Knitolog: niezmiernie mi miło! Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Zapraszam częściej :)
Danusiu: sukienkę miałam na razie na sobie raz, ale świetnie się ją nosiło. Wzór polecam :)


niedziela, 2 października 2016

Sukienka na zakończenie lata

...niestety. Strasznie żałuję, że nie udało mi się jej skończyć chociaż tydzień wcześniej, ale no nie dało się i już. I tak jestem zadowolona, że ją w ogóle skończyłam.


To różowe cacuszko miało już swoją premierę na Facebooku i spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem, za co bardzo bardzo bardzo dziękuję. Jest mi z tego powodu bardzo miło :)



Sukienkę zrobiłam z dropsowego wzoru o wdzięcznej nazwie Beach Date - kilk. Zobaczyłam ją na Marcie na jednym ze spotkań robótkowych w Rzeszowie i po prostu musiałam ją mieć - znowu klik.


No dobra! Nie będę ściemniać! Patrząc na tą moją nową sukienunię, pękam z dumy! Podoba mi się ona jak nie wiem co :)

Teraz trochę danych technicznych - materiał to Nako Estiva. Bardzo fajna nitka, która ma w składzie 50% bawełny i 50% bambusa. Nie wiem jak się będzie zachowywać w noszeniu, ale mam wrażenie, że będę zadowolona. Podczas robienia trochę się rozwarstwia, ale jest niezwykle przyjemna dla skóry. Robiłam podwójna nitką rozmiar S i zużytym 5 mostków dosłownie co do centymetra. Dodatkowo trochę na końcu musiałam odjąć rzędów i po ażurowym wzorze od razu przejść do francuza, bo już widziałam, że mi brakuje nitki... A i tak prułam ją na różnych etapach tyle razy, że aż szkoda gadać. Aha! Warto jeszcze wspomnieć, że ja w swojej, podobnie jak Marta trochę zmodyfikowałam wzór i nie taliowałam swojej sukienki, tylko od biustu dodawałam oczka. Jak dla mnie mogłam ją nawet bardziej poszerzyć (mam ostatnio jakiś etap oversizowy).

I teraz zdjęcia na mnie, proszę o wyrozumiałość dla mojego wyglądu - zdjęcia te robiliśmy wczoraj łapiąc dosłownie ostatnie przebłyski światła dziennego. Dodatkowo ja jestem po 2-dniowej jeździe samochodem i przerażającej liczbie "zrobionych" kilometrów, Połówek zaś jest Najgorszym Fotografem Ever!!! Cóż... Beatko kolejne sesje robisz mi w Rzeszowie :)



Selfie tez sobie walnęłam. A co!



Materiał: Nako Estiva (podwójna nitka)
Druty: 3,25 mm i 2,75 mm (francuski prawy)
Wzór: Drops - Beach Date
Zużycie: 500 g (5 motków)

A pamiętacie jeszcze ten "wspólny sweter" wymyślony na spotkaniach robótkowych w Rzeszowie? Miałam pokazać go na mnie i oto pokazuję. Co do jakości zdjęcia... Oj tam, oj tam! Już pisałam, nie :)


A już tak z innej beczki, czy widzieliście ostatnio w Biedronce zestaw szydełek? Cena bardzo atrakcyjna - 17,99 zł, wygląd całkiem całkiem, ale ja i tak jakoś sceptycznie do nich podchodziłem. I wiecie co? Przeczytałam o nich dobra opinię na blogu Eve Jank - klik i od razu poleciałam je kupić!


Szydełka są mega!!! Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, to ja szczerze polecam. Są fajnie wyprofilowane, rączka jest gumowa a nie plastikowa, dobrze się nimi robi.

Życzę Wam miłej niedzieli!!!


Aniu: dziękuję :)
Reniu: tak, przyjemne i pożyteczne, prawda?
Reniu: dziękuję!
Basiu: miło mi :)
Renato: rzeczywiście - pozbycie się resztek i do tego zadowolony maluch!
Beato: jest wreszcie! Czekam z niecierpliwością na Twoją wersję!
Asiu: zrobiłam ich więcej i nasze Sowy Mądre Głowy pilnują Adasia w szkole :) Pomysł zaczerpnęłam właśnie od Ciebie :)
Kasiu: bardzo dziękuję :)
Gabi: ja też mię wiem, jak to zrobiłam... Ot tak,  samo wyszło!
Marto: oj lubią lubią!  U nas zaczął się szał na dziergane maskotki.
Iwono: o proszę! Na drutach - bardzo jestem ciekawa.
Ewo: miło mi, dziękuję.
Marto: z niecierpliwością czekam na wieści, czy moje dzieło się podoba!
Joasiu: niezmiernie mi miło, że podoba Ci się u mnie! :) A kiedy i gdzie się spotkacie??? Oczywiście, że bym się skusiła na takie spotkanie! Napisz mi proszę maila z jakimiś szczegółami.

poniedziałek, 19 września 2016

Szydełkowa sowa

Witam serdecznie!

Dzisiaj prezentuję "sowę mądrą głowę", którą zrobiłam w prezencie dla kilkumiesięcznej malutkiej Rose - córeczki przyjaciółki ze studiów. Malutką widziałam tylko na zdjęciu, jest prześliczna :)

Mam nadzieję, że sówka się spodoba.



Przyznam się szczerze, że bardzo mi się ona podoba... Naszemu Synkowi też - już zaczęłam robić kolejną :)

Sowa w robocie jest bardzo prosta, nawet się nie spodziewałam, że aż tak prosta. Wystarczy szydełkowe koło, kilka rzędów "na prosto", dosłownie kilka rzędów z zamykanymi oczkami, żeby lekko zmniejszyć obwód u góry i już! Wypchać, przerobić razem dwa brzegi i dorobić detale :)

Kolejny sympatyczny sposób na pozbycie się resztek włóczkowych. Moja powstała w 100% z zalegających kłębków, na pewno z Kotka i z Peonii plus jeszcze z jakieś, której już nazwy nie pamiętam. W związku z tym,  oczywiście zgłaszam ją do akcji WZW.


Sama musze się też pochwalić, ponieważ u mnie raczej słabo z systematycznością (żebym nie powiedziała, że brak mi jej w ogóle),  a posty z akcją WZW udaje mi się umieszczać regularnie raz w miesiącu! Pękam z dumy! :) A tak poważnie, to po 2 sporych kocach z resztek, mam 2 duże pojemniki pojedynczych malutkich moteczków, z którymi nie bardzo wiem co zrobić, tym bardziej, że są to same akryle... Pomyślałam sobie, że jak się za nie nie wezmę, to mi tak będą zalegać. I tym sposobem staram się co miesiąc cośtam z nich wydłubać :)


I jak Wam się podoba?


Basiu: takie spotkania są super. Mój Połówek do tej pory nie może się nadziwić, że chce mi się jechać 2 godziny i wracać 2 godziny, żeby podziergać przez 3 godziny z Dziewczynami :)
Elu: koniecznie musisz nadrobić zaległości!  Te spotkania dają takiego kopa, że później miesiąc mija nie wiadomo kiedy.
Beatko: to tylko małe spóźnienie... tym sposobem zaliczysz dwie imprezki!!! Super :)
Reniu: nie możemy doczekać się fotek z wesela :) Na tym spotkaniu musisz być! Nie ma innej opcji!
Asiu: bardzo się cieszę, że Ci dałam kopa do działania! Już nie mogę doczekać się efektów :)
Iwono: koniecznie!!!!! Druty, szydełka, włóczki, gazety, kawa, ciasta, szum, gwar, rozmowy, przymierzanie... I dużo dużo więcej!
Dorotko: dokładnie! Nic dodać nic ująć
Danusiu: dobra energia, natchnienie i wsparcie :) Dziewczyny są cudowne
Gabi: oj tak tak! To taki dziewiarski raj!

wtorek, 6 września 2016

Rzeszowskie spotkanie robótkowe

W ostatnią sobotę sierpnia odbyło się w Rzeszowie kolejne spotkanie Dziewiarek Podkarpacia. Oczywiście ja na to podkarpacie zaglądam towarzysko, bo na pewno nie z racji zamieszkania, ale tak bardzo zżyłam się z Dziewczynami, że nie jestem w stanie odmówić sobie tej przyjemności :)

Asi niestety zepsuł się telefon, w związku z czym zdjęcia w zastępstwie robiłam ja i fotorelacja jest u mnie na blogu.




Od razu muszę Was uprzedzić, że wpis jest nieco chaotyczny. Cóż... robiony na smartfonie... :)




Muszę przyznać też, że to spotkanie akurat było bardzo obfite w wymianki - włóczki, gazety, markery... Oj działo się, działo!



Dziewczyny miały też na sobie piękne dzieła swoich rąk.

Beatka

Janinka

Dorotka


Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo proszę o wybaczenie.

Było super, jak zwykle. Ja już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania!


Aniu: tak, tak... Żadne cukierki tak nie cieszą, jak te włóczkowe!
Justynko: swetry oczywiście, bo sezon wielkimi krokami nadchodzi!  (taki jest pomysł, a zobaczymy co z tego wyjdzie...)
Basiu: dziękuję za komplement, tym bardziej że nie lubisz minionków :) A ta czerwień też jest moja faworytką, właśnie się za nią biorę!
Reniu: jeden sweter juz skończyłam, drugi zaczynam, a trzeci w kolejce :) Zdjęcia będą w przyszłym tygodniu - czeka mnie jeszcze chowanie nitek i pranie...
Gabi: bardzo Ci dziękuję :) przyznam się, że też orłem w temacie minionków nie jestem... Nie oglądałam bajek, ale dziecko w domu zobowiązuje :)
Pawle: bardzo dziękuję :) trudne to nie jest, można się nauczyć.  trzeba tylko trochę cierpliwości.
Doroto: dziękuję! Już powstają kolejne projekty :)
Iwono: Oj za szybko, za szybko... Stare projekty staram się kończyć, nowe powoli zaczynam :) Oczu nacieszyć nie mogę nowymi motkami.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Minionkowe etui

Cóż mogę powiedzieć... Już ponad miesiąc nie pisałam a mi się wydaje, że to chwila tylko. Wakacje zleciały wręcz nieprawdopodobnie szybko. Jeszcze chwila, a Synio do pierwszej klasy będzie wędrował :) Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Mama pęka z dumy i już!
Poza tym poszalałam w tym roku z przetworami. Truskawki, ogórki i śliwki - asortyment nie za szeroki, ale za to ilość całkiem całkiem jak na mnie (odpowiednio 8 kg, 20 kg i 6 kg). Jeszcze coś tam zrobię, ale już nie będę szaleć.

Wracając zaś do tematów bardziej dziewiarskich, to oczywiście dziergałam , ale chyba nie tyle ile sobie zaplanowałam niestety, ale nie jest źle. Mam trochę rozgrzebanych rzeczy, część też poczeka na wykończenie do przyszłego roku.

Dzisiaj pokazuję szybką robótkę - etui na smartfona dla fanki minionków :)



Minionków będzie więcej, bo już nawet mam zamówienie od Jaśnie Pana Syna. Ten został w 100% zrobiony z mega starych zapasów, więc zgłaszam go oczywiście do akcji WZW.


Dodatkowo zaczęłam już intensywnie pracować nad nowymi włóczkami od Bafpolu.


Kilka pomysłów w głowie mam... Zobaczymy co z tego wyjdzie :)


Aniu: bardzo dziękuję
Asiu: rzeczywiście z włóczki jestem bardzo zadowolona. Sweter wyszedł cienki, a jednocześnie ciepły.
Gabi: dziękuję, ten fason swetra polecam każdemu. Ja tez jeszcze jeden bym sobie taki zrobiła. I na pewno zrobię - to tylko kwestia czasu
Basiu: dziękuję :) Ja do tej pory jeszcze nie wybrałam tej jednej strony
Marto: dziękuję :) To jest najlepsza opcja, żeby nosić go na obie strony
Doroto: masz rację z tymi rękawami, zawsze w melanżach to jest niespodzianka :) Twój razemrobiony wyszedł super.
Kotko: ja też uwielbiam zwyklaki! Teraz chodzi mi po głowie taki przeogromny oversizowy zwyklak.
Elu: ślicznie dziękuję!
Reniu: dziękuję bardzo :)
Danusiu: fajnie jest tak razem podziergać. Taki sam początek, a sweter każdy inny. I jaka motywacja do skończenia!
Marto: zrób sobie koniecznie. Wzór będzie dostępny, więc gorąco polecam.
Pstro: dziękuję :)
Reniu: trochę go podnosiła i rzeczywiście będzie na obie strony, bo dalej się nie zdecydowałam.

niedziela, 17 lipca 2016

"Wspólny sweter" z Fabel Drops

Tytułowy "wspólny sweter" to projekt dziergany razem z Dziewczynami z Rzeszowa na naszych comiesięcznych spotkaniach. Założenia było takie, że każda z nas zaczyna tak samo i dzierga mniej więcej do pach. Potem to już pełna dowolność. Każda z nas mogła sobie wydziergać gładki, ażurowy, w paski, w prążki, krótszy, dłuższy... no dosłownie wszystkie pomysły dozwolone :) Wzór zamierzamy opublikować bliżej jesieni i wtedy też będziemy myślę robić zdjęcia "na ludziu".

I tak oto powstała moja wersja, która prezentuje się następująco


Jak już wspomniałam w tytule, mój sweter powstał z włóczki Drops Fabel Long Print. Włóczkę poleciła mi Gosia, która jest też autorką swetrów, na których się wzorowałyśmy. Bardzo się cieszę, że posłuchałam rady co do wyboru włóczki, ponieważ jestem z niej bardzo zadowolona. Sweterek jest cienki, ale dzięki zawartości 75% wełny, jest cieplutki. Po zrobieniu namoczyłam go na chwilę w letniej wodzie z dodatkiem płynu do płukania, dzięki czemu zrobił się mięciutki, miły i nawet lekko lejący. Ale tak leciutko.


Moja wersja swetra jest bardzo prosta. Rękawy i dolny ściągacz to ścieg francuski prawy, zaś cala reszta, to dżersej prawy. Tak dla urozmaicenia zrobiłam tylko udawany szew z oczek lewych.

I zbliżenie


I w zasadzie to tyle... No może jeszcze powinnam dodać, że rękawy wyszły mi jakieś długie, baaardzo długie. No ale cóż, albo takie zostaną, albo je lekko podpruję.

A nie! Jednak to jeszcze nie wszystko! Do tej pory nie mogę się zdecydować, która strona bardziej mi się podoba.


Bo szczerze mówiąc, lewa strona też mi się podoba.


A Wy co myślicie?


Czekam na opinie :)


Antonino: bardzo dziękuję :) najważniejsze, żeby jak najdłużej cieszył i był użytkowany.
Anko: a ślicznie dziękuję!
Kasiu: bardzo mi miło :)
Joasiu: koniecznie spróbuj! Taka robótka dzięki kolorowym paskom, wbrew pozorom, bardzo szybko idzie.
Basiu: chyba wyczerpałam kocykowe ilości resztek. Myślę, że teraz na tapecie będą resztkowe maskotki i być może w sezonie jesienno-zimowym sweterki. A nowe motki to Nako Estiva na sukienkę, Nako Comfort Strech na bikini, Maxi i szpula poliestrowej nici na torebkę... oj i tak za dużo...
Marto: dziękuję :) Starałam się jak mogłam, bo zależało mi na pozbyciu się tej sterty :)
Marto: No tak! Muszę poszperac na Jej blogu :) Dzięki za przypomnienie. A jak widzisz, obiecałam, to i jest mój sweterek :)
Doroto: Ty to na pewno miałabyś z czego wydziergać taki koc!
Gabi: rzeczywiście taki koc bardzo zmienia pomieszczenie :) A satysfakcja z wyrobienia resztek przeogromna!!!

niedziela, 10 lipca 2016

Szydełkowy koc w fale nr 2

Nie będę się rozpisywać, bo koc jest kolejną odsłoną mojej walki z resztkami :)


Jest zrobiony tak samo, jak ten. Obdarowana nim Młoda Dama (która czasem pojawia się na blogu w roli modelki) jest bardzo zadowolona.


Moje zapasy zaś uszczupliły się o całkiem pokaźne 1,2 kg :)

Och i ach! Tak sobie myślę, że jeszcze kilka takich resztkowych rzeczy i śmiało będę mogła wyruszyć na połowy nowych moteczków! (No dobra dobra!  Przyznaję się, że kilka nowych już jest...)

Narzutę oczywiście zgłaszam do akcji WZW.


Dane techniczne:
Materiał: resztki, głównie akrylowe, ale zdarzały się też mieszanki z wełną
Waga: 1200g
Szydełko: 5 mm
Wymiary: 115x200 cm
Czas wykonania: 3 tygodnie, co jest moim absolutnym rekordem :)

Na koniec mam jeszcze do Was ogromną prośbę! Znalazłam niedawno stronę z instrukcją, jak dziergac ściegiem francuskim prawym w okrążeniach bez efektu schodka i gdzieś mi umknęła... Macie na to może jakiś sposób? Jeśli tak, to podeslijcie proszę! Beatko Tobie od razu dziękuję, ale to nie to...


Pstro: bardzo dziękuję :)
Elu: miło mi, dziękuję
Małgosiu: Twoje prace są genialne! Szczególnie testowe zwierzaki! No rewelacja :)
Justyno: dziękuję za słowa uznania. A resztki to niestety chyba zmora każdej dziewiarki :) nie za bardzo jest co z nich zrobić, a wyrzucić szkoda...
Beatko: cieszą mnie Twoje słowa, ale widziałam ze nie tylko mi przysporzyła bólu głowy :)
Kasiu: dziękuję ślicznie
Asiu: jak widzisz, szybko z narzutą poszło, pomimo upałów. Aż jestem z siebie dumna :)
Doroto: wspólny sweter zrobiony! Następny wpis będzie właśnie o nim.
Basiu: miałaś rację z kocykami, a raczej kocem :) A akcja WZW jest niesamowita, sama poza "normalnymi" projektami, cały czas myślę, co można by wydłubać z zapasów.
Renato: jak widzisz, poszłam w dużą formę :) resztki ze zdjęcia praktycznie wykorzystane, została tylko czerwień, bo mi nie pasowała
Marto: testowe sweterki wyszły Wam ślicznie, ale ja osobiście nie mogę doczekać się testu Flory. A wspólny sweter będzie w kolejnym poście
Danusiu: już teraz upały mi nie straszne, bo właśnie zabieram się za bawełnę z bambusem :)

wtorek, 21 czerwca 2016

Mała narzuta na ławę - Opus Flora

Po ostatnich testach dla firmy Bafpol zostały mi biedne resztki włóczki Opus Flora. Na narzutkę (klik) zużyłam 3 motki, a do testów dostałam 5. W dodatku pierwszym naszym pomysłem (moim i Połówka) na tą włóczkę był sweter ogoniasty z rękawami i wykończeniami z innej włóczki... Szybko okazał się on pomysłem kompletnie nietrafionym, ale co zmarnowałam, to zmarnowałam... :)

I tak leżały mi takie smętne, pocięte kawałki, których przecież nie mogłam wyrzucić! Od razu jednak powiedziałam sobie, że trzeba szybciutko te resztki wykorzystać, bo nie ma miejsca na kolejne zapasy. A przyznać też muszę, że akcja WZW nieźle mnie wciągnęła i staram się robić co najmniej jedną rzecz w miesiącu z resztek.

I oto powstała druga mini-narzuta na ławę - taką skrzynię na buty. Pierwsza była niebieska - klik- i pasowała nam jak pięść do nosa, teraz jest o wiele lepiej :)


Nie obyło się oczywiście bez nerwów, ponieważ Flora ma tendencję do prucia się po bokach, ale można sobie z tym poradzić.


Materiał: Opus Flora
Zużycie: niecałe 2 motki + 1/2 motka (50 g) Opus Polo
Szydełko: 5 mm


Sweter pokazywany ostatnio oczywiście się robi, ale że jest z domieszką wełny, to w tych okolicznościach pogodowych mój zapał trochę osłabł... Jednak żeby nie było - ciągle do przodu :) Mam w głowie kilka projektów letnich i cośtam już jesiennego wymyśliłam, więc staram się dziergać maksymalnie szybko. A do tego wzięłam się za kolejne resztki i reszteczki! Co powiecie na to?


Uwielbiam patrzeć, jak po kolei znikają takie małe moteczki, z których wydawałoby się nie będzie żadnego pożytku... Pożytek będzie, oj będzie :)


Reniu: święta racja! Mnie uszczęśliwił i to bardzo!
Basiu: bardzo dziękuję. Etui jest jak dla mnie po prostu prześliczne :)
Doroto: dziękuję :) Ze skończeniem sweterka jest ciężko ze względu na tą domieszkę wełny, ale jak tylko wrzucę jakiegoś bambusa lub bawełnę na druciki, to będę machać jak szalona!!!
Ewo: pięknie dziękuję. Pierwszy raz robię z Fabel Drops, ale na pewno nie ostatni. W tajemnicy powiem Ci, że już szukam materiału na torbę - tak mnie zainspirowałaś ostatnimi swoimi wpisami
Marto: ślicznie Ci dziękuję!!!
Marto: dziękuję za życzenia. Nie ważne, że spóźnione, ważne że szczere! Sweter myślę, że będzie często używany :)
5000lib: dziękuję :) A z tym wybieraniem prezentów to często się zaskakujemy, ale czasem sami wprost sobie komunikujemy, co by było pożądane :)
Danusiu: bardzo dziękuję!!!
Jolu: dziękuję, dzierga się wyśmienicie!
Asiu: tak... Ach te urodziny, nieprawdaż? :) Dla Ciebie też najlepsze życzenia!
Reniu: dziękuję. Sweterek myślę, że pokażę już po skończeniu... Ciekawe, czy wyjdzie mi tak, jak planuję...
Gabrysiu: no cóż... Czasem trzeba trochę powychowywać... To taka inwestycja na przyszłość :)

wtorek, 31 maja 2016

Wpis urodzinowy

...chociaż z lekkim opóźnieniem :)

W tym roku sama wybrałam sobie prezent i nieskromnie powiem, że... jestem nim zachwycona!!!

Muszę przyznać, że pierścionka zaręczynowego z zeszłego roku nic nie przebije, ale w tym roku Połówek również dał radę :)


Przepiękny jest mój nowy zestaw HiyaHiya. :) I do tego jest to zestaw premium, więc posiada rozmiar 3 mm, który oczywiście jest już w użyciu :)


A dzierga się sweterek, który jeśli wyjdzie tak jak sobie umyśliłam, będzie moim ulubionym jesiennym udziergiem.


No! Dosyć chwalenia się!  Czas brać się za robotę!


Kasiu: dziękuję bardzo :)
Reniu: ja też wiem, że to nie dla mnie na co dzień, bo zdecydowanie wolę większe formy, ale jest to świetny sposób na resztki.
Basiu: dobrze, że widać w nim króliczka :) To znaczy, że się udało.
Doroto: Twój patyczak to hit! I te wyginane nóżki... :) A kolory dobrane przypadkowo, bo tylko takie miałam w resztkach w odpowiednich ilościach.
Reniu: dziękuję :)
Danuto: bardzo Ci dziękuję!
Zręcznie Ręce: cieszę się, że Ci się podoba :) W sprawie gazetki, napisałam Ci maila.
Gabrysiu: maluszek jeszcze bardzo malutki, ale ogromną radość sprawia mi myśl, że będzie dorastał z "moją" maskotką :)