poniedziałek, 19 września 2016

Szydełkowa sowa

Witam serdecznie!

Dzisiaj prezentuję "sowę mądrą głowę", którą zrobiłam w prezencie dla kilkumiesięcznej malutkiej Rose - córeczki przyjaciółki ze studiów. Malutką widziałam tylko na zdjęciu, jest prześliczna :)

Mam nadzieję, że sówka się spodoba.



Przyznam się szczerze, że bardzo mi się ona podoba... Naszemu Synkowi też - już zaczęłam robić kolejną :)

Sowa w robocie jest bardzo prosta, nawet się nie spodziewałam, że aż tak prosta. Wystarczy szydełkowe koło, kilka rzędów "na prosto", dosłownie kilka rzędów z zamykanymi oczkami, żeby lekko zmniejszyć obwód u góry i już! Wypchać, przerobić razem dwa brzegi i dorobić detale :)

Kolejny sympatyczny sposób na pozbycie się resztek włóczkowych. Moja powstała w 100% z zalegających kłębków, na pewno z Kotka i z Peonii plus jeszcze z jakieś, której już nazwy nie pamiętam. W związku z tym,  oczywiście zgłaszam ją do akcji WZW.


Sama musze się też pochwalić, ponieważ u mnie raczej słabo z systematycznością (żebym nie powiedziała, że brak mi jej w ogóle),  a posty z akcją WZW udaje mi się umieszczać regularnie raz w miesiącu! Pękam z dumy! :) A tak poważnie, to po 2 sporych kocach z resztek, mam 2 duże pojemniki pojedynczych malutkich moteczków, z którymi nie bardzo wiem co zrobić, tym bardziej, że są to same akryle... Pomyślałam sobie, że jak się za nie nie wezmę, to mi tak będą zalegać. I tym sposobem staram się co miesiąc cośtam z nich wydłubać :)


I jak Wam się podoba?


Basiu: takie spotkania są super. Mój Połówek do tej pory nie może się nadziwić, że chce mi się jechać 2 godziny i wracać 2 godziny, żeby podziergać przez 3 godziny z Dziewczynami :)
Elu: koniecznie musisz nadrobić zaległości!  Te spotkania dają takiego kopa, że później miesiąc mija nie wiadomo kiedy.
Beatko: to tylko małe spóźnienie... tym sposobem zaliczysz dwie imprezki!!! Super :)
Reniu: nie możemy doczekać się fotek z wesela :) Na tym spotkaniu musisz być! Nie ma innej opcji!
Asiu: bardzo się cieszę, że Ci dałam kopa do działania! Już nie mogę doczekać się efektów :)
Iwono: koniecznie!!!!! Druty, szydełka, włóczki, gazety, kawa, ciasta, szum, gwar, rozmowy, przymierzanie... I dużo dużo więcej!
Dorotko: dokładnie! Nic dodać nic ująć
Danusiu: dobra energia, natchnienie i wsparcie :) Dziewczyny są cudowne
Gabi: oj tak tak! To taki dziewiarski raj!

wtorek, 6 września 2016

Rzeszowskie spotkanie robótkowe

W ostatnią sobotę sierpnia odbyło się w Rzeszowie kolejne spotkanie Dziewiarek Podkarpacia. Oczywiście ja na to podkarpacie zaglądam towarzysko, bo na pewno nie z racji zamieszkania, ale tak bardzo zżyłam się z Dziewczynami, że nie jestem w stanie odmówić sobie tej przyjemności :)

Asi niestety zepsuł się telefon, w związku z czym zdjęcia w zastępstwie robiłam ja i fotorelacja jest u mnie na blogu.




Od razu muszę Was uprzedzić, że wpis jest nieco chaotyczny. Cóż... robiony na smartfonie... :)




Muszę przyznać też, że to spotkanie akurat było bardzo obfite w wymianki - włóczki, gazety, markery... Oj działo się, działo!



Dziewczyny miały też na sobie piękne dzieła swoich rąk.

Beatka

Janinka

Dorotka


Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo proszę o wybaczenie.

Było super, jak zwykle. Ja już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania!


Aniu: tak, tak... Żadne cukierki tak nie cieszą, jak te włóczkowe!
Justynko: swetry oczywiście, bo sezon wielkimi krokami nadchodzi!  (taki jest pomysł, a zobaczymy co z tego wyjdzie...)
Basiu: dziękuję za komplement, tym bardziej że nie lubisz minionków :) A ta czerwień też jest moja faworytką, właśnie się za nią biorę!
Reniu: jeden sweter juz skończyłam, drugi zaczynam, a trzeci w kolejce :) Zdjęcia będą w przyszłym tygodniu - czeka mnie jeszcze chowanie nitek i pranie...
Gabi: bardzo Ci dziękuję :) przyznam się, że też orłem w temacie minionków nie jestem... Nie oglądałam bajek, ale dziecko w domu zobowiązuje :)
Pawle: bardzo dziękuję :) trudne to nie jest, można się nauczyć.  trzeba tylko trochę cierpliwości.
Doroto: dziękuję! Już powstają kolejne projekty :)
Iwono: Oj za szybko, za szybko... Stare projekty staram się kończyć, nowe powoli zaczynam :) Oczu nacieszyć nie mogę nowymi motkami.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Minionkowe etui

Cóż mogę powiedzieć... Już ponad miesiąc nie pisałam a mi się wydaje, że to chwila tylko. Wakacje zleciały wręcz nieprawdopodobnie szybko. Jeszcze chwila, a Synio do pierwszej klasy będzie wędrował :) Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Mama pęka z dumy i już!
Poza tym poszalałam w tym roku z przetworami. Truskawki, ogórki i śliwki - asortyment nie za szeroki, ale za to ilość całkiem całkiem jak na mnie (odpowiednio 8 kg, 20 kg i 6 kg). Jeszcze coś tam zrobię, ale już nie będę szaleć.

Wracając zaś do tematów bardziej dziewiarskich, to oczywiście dziergałam , ale chyba nie tyle ile sobie zaplanowałam niestety, ale nie jest źle. Mam trochę rozgrzebanych rzeczy, część też poczeka na wykończenie do przyszłego roku.

Dzisiaj pokazuję szybką robótkę - etui na smartfona dla fanki minionków :)



Minionków będzie więcej, bo już nawet mam zamówienie od Jaśnie Pana Syna. Ten został w 100% zrobiony z mega starych zapasów, więc zgłaszam go oczywiście do akcji WZW.


Dodatkowo zaczęłam już intensywnie pracować nad nowymi włóczkami od Bafpolu.


Kilka pomysłów w głowie mam... Zobaczymy co z tego wyjdzie :)


Aniu: bardzo dziękuję
Asiu: rzeczywiście z włóczki jestem bardzo zadowolona. Sweter wyszedł cienki, a jednocześnie ciepły.
Gabi: dziękuję, ten fason swetra polecam każdemu. Ja tez jeszcze jeden bym sobie taki zrobiła. I na pewno zrobię - to tylko kwestia czasu
Basiu: dziękuję :) Ja do tej pory jeszcze nie wybrałam tej jednej strony
Marto: dziękuję :) To jest najlepsza opcja, żeby nosić go na obie strony
Doroto: masz rację z tymi rękawami, zawsze w melanżach to jest niespodzianka :) Twój razemrobiony wyszedł super.
Kotko: ja też uwielbiam zwyklaki! Teraz chodzi mi po głowie taki przeogromny oversizowy zwyklak.
Elu: ślicznie dziękuję!
Reniu: dziękuję bardzo :)
Danusiu: fajnie jest tak razem podziergać. Taki sam początek, a sweter każdy inny. I jaka motywacja do skończenia!
Marto: zrób sobie koniecznie. Wzór będzie dostępny, więc gorąco polecam.
Pstro: dziękuję :)
Reniu: trochę go podnosiła i rzeczywiście będzie na obie strony, bo dalej się nie zdecydowałam.

niedziela, 17 lipca 2016

"Wspólny sweter" z Fabel Drops

Tytułowy "wspólny sweter" to projekt dziergany razem z Dziewczynami z Rzeszowa na naszych comiesięcznych spotkaniach. Założenia było takie, że każda z nas zaczyna tak samo i dzierga mniej więcej do pach. Potem to już pełna dowolność. Każda z nas mogła sobie wydziergać gładki, ażurowy, w paski, w prążki, krótszy, dłuższy... no dosłownie wszystkie pomysły dozwolone :) Wzór zamierzamy opublikować bliżej jesieni i wtedy też będziemy myślę robić zdjęcia "na ludziu".

I tak oto powstała moja wersja, która prezentuje się następująco


Jak już wspomniałam w tytule, mój sweter powstał z włóczki Drops Fabel Long Print. Włóczkę poleciła mi Gosia, która jest też autorką swetrów, na których się wzorowałyśmy. Bardzo się cieszę, że posłuchałam rady co do wyboru włóczki, ponieważ jestem z niej bardzo zadowolona. Sweterek jest cienki, ale dzięki zawartości 75% wełny, jest cieplutki. Po zrobieniu namoczyłam go na chwilę w letniej wodzie z dodatkiem płynu do płukania, dzięki czemu zrobił się mięciutki, miły i nawet lekko lejący. Ale tak leciutko.


Moja wersja swetra jest bardzo prosta. Rękawy i dolny ściągacz to ścieg francuski prawy, zaś cala reszta, to dżersej prawy. Tak dla urozmaicenia zrobiłam tylko udawany szew z oczek lewych.

I zbliżenie


I w zasadzie to tyle... No może jeszcze powinnam dodać, że rękawy wyszły mi jakieś długie, baaardzo długie. No ale cóż, albo takie zostaną, albo je lekko podpruję.

A nie! Jednak to jeszcze nie wszystko! Do tej pory nie mogę się zdecydować, która strona bardziej mi się podoba.


Bo szczerze mówiąc, lewa strona też mi się podoba.


A Wy co myślicie?


Czekam na opinie :)


Antonino: bardzo dziękuję :) najważniejsze, żeby jak najdłużej cieszył i był użytkowany.
Anko: a ślicznie dziękuję!
Kasiu: bardzo mi miło :)
Joasiu: koniecznie spróbuj! Taka robótka dzięki kolorowym paskom, wbrew pozorom, bardzo szybko idzie.
Basiu: chyba wyczerpałam kocykowe ilości resztek. Myślę, że teraz na tapecie będą resztkowe maskotki i być może w sezonie jesienno-zimowym sweterki. A nowe motki to Nako Estiva na sukienkę, Nako Comfort Strech na bikini, Maxi i szpula poliestrowej nici na torebkę... oj i tak za dużo...
Marto: dziękuję :) Starałam się jak mogłam, bo zależało mi na pozbyciu się tej sterty :)
Marto: No tak! Muszę poszperac na Jej blogu :) Dzięki za przypomnienie. A jak widzisz, obiecałam, to i jest mój sweterek :)
Doroto: Ty to na pewno miałabyś z czego wydziergać taki koc!
Gabi: rzeczywiście taki koc bardzo zmienia pomieszczenie :) A satysfakcja z wyrobienia resztek przeogromna!!!

niedziela, 10 lipca 2016

Szydełkowy koc w fale nr 2

Nie będę się rozpisywać, bo koc jest kolejną odsłoną mojej walki z resztkami :)


Jest zrobiony tak samo, jak ten. Obdarowana nim Młoda Dama (która czasem pojawia się na blogu w roli modelki) jest bardzo zadowolona.


Moje zapasy zaś uszczupliły się o całkiem pokaźne 1,2 kg :)

Och i ach! Tak sobie myślę, że jeszcze kilka takich resztkowych rzeczy i śmiało będę mogła wyruszyć na połowy nowych moteczków! (No dobra dobra!  Przyznaję się, że kilka nowych już jest...)

Narzutę oczywiście zgłaszam do akcji WZW.


Dane techniczne:
Materiał: resztki, głównie akrylowe, ale zdarzały się też mieszanki z wełną
Waga: 1200g
Szydełko: 5 mm
Wymiary: 115x200 cm
Czas wykonania: 3 tygodnie, co jest moim absolutnym rekordem :)

Na koniec mam jeszcze do Was ogromną prośbę! Znalazłam niedawno stronę z instrukcją, jak dziergac ściegiem francuskim prawym w okrążeniach bez efektu schodka i gdzieś mi umknęła... Macie na to może jakiś sposób? Jeśli tak, to podeslijcie proszę! Beatko Tobie od razu dziękuję, ale to nie to...


Pstro: bardzo dziękuję :)
Elu: miło mi, dziękuję
Małgosiu: Twoje prace są genialne! Szczególnie testowe zwierzaki! No rewelacja :)
Justyno: dziękuję za słowa uznania. A resztki to niestety chyba zmora każdej dziewiarki :) nie za bardzo jest co z nich zrobić, a wyrzucić szkoda...
Beatko: cieszą mnie Twoje słowa, ale widziałam ze nie tylko mi przysporzyła bólu głowy :)
Kasiu: dziękuję ślicznie
Asiu: jak widzisz, szybko z narzutą poszło, pomimo upałów. Aż jestem z siebie dumna :)
Doroto: wspólny sweter zrobiony! Następny wpis będzie właśnie o nim.
Basiu: miałaś rację z kocykami, a raczej kocem :) A akcja WZW jest niesamowita, sama poza "normalnymi" projektami, cały czas myślę, co można by wydłubać z zapasów.
Renato: jak widzisz, poszłam w dużą formę :) resztki ze zdjęcia praktycznie wykorzystane, została tylko czerwień, bo mi nie pasowała
Marto: testowe sweterki wyszły Wam ślicznie, ale ja osobiście nie mogę doczekać się testu Flory. A wspólny sweter będzie w kolejnym poście
Danusiu: już teraz upały mi nie straszne, bo właśnie zabieram się za bawełnę z bambusem :)

wtorek, 21 czerwca 2016

Mała narzuta na ławę - Opus Flora

Po ostatnich testach dla firmy Bafpol zostały mi biedne resztki włóczki Opus Flora. Na narzutkę (klik) zużyłam 3 motki, a do testów dostałam 5. W dodatku pierwszym naszym pomysłem (moim i Połówka) na tą włóczkę był sweter ogoniasty z rękawami i wykończeniami z innej włóczki... Szybko okazał się on pomysłem kompletnie nietrafionym, ale co zmarnowałam, to zmarnowałam... :)

I tak leżały mi takie smętne, pocięte kawałki, których przecież nie mogłam wyrzucić! Od razu jednak powiedziałam sobie, że trzeba szybciutko te resztki wykorzystać, bo nie ma miejsca na kolejne zapasy. A przyznać też muszę, że akcja WZW nieźle mnie wciągnęła i staram się robić co najmniej jedną rzecz w miesiącu z resztek.

I oto powstała druga mini-narzuta na ławę - taką skrzynię na buty. Pierwsza była niebieska - klik- i pasowała nam jak pięść do nosa, teraz jest o wiele lepiej :)


Nie obyło się oczywiście bez nerwów, ponieważ Flora ma tendencję do prucia się po bokach, ale można sobie z tym poradzić.


Materiał: Opus Flora
Zużycie: niecałe 2 motki + 1/2 motka (50 g) Opus Polo
Szydełko: 5 mm


Sweter pokazywany ostatnio oczywiście się robi, ale że jest z domieszką wełny, to w tych okolicznościach pogodowych mój zapał trochę osłabł... Jednak żeby nie było - ciągle do przodu :) Mam w głowie kilka projektów letnich i cośtam już jesiennego wymyśliłam, więc staram się dziergać maksymalnie szybko. A do tego wzięłam się za kolejne resztki i reszteczki! Co powiecie na to?


Uwielbiam patrzeć, jak po kolei znikają takie małe moteczki, z których wydawałoby się nie będzie żadnego pożytku... Pożytek będzie, oj będzie :)


Reniu: święta racja! Mnie uszczęśliwił i to bardzo!
Basiu: bardzo dziękuję. Etui jest jak dla mnie po prostu prześliczne :)
Doroto: dziękuję :) Ze skończeniem sweterka jest ciężko ze względu na tą domieszkę wełny, ale jak tylko wrzucę jakiegoś bambusa lub bawełnę na druciki, to będę machać jak szalona!!!
Ewo: pięknie dziękuję. Pierwszy raz robię z Fabel Drops, ale na pewno nie ostatni. W tajemnicy powiem Ci, że już szukam materiału na torbę - tak mnie zainspirowałaś ostatnimi swoimi wpisami
Marto: ślicznie Ci dziękuję!!!
Marto: dziękuję za życzenia. Nie ważne, że spóźnione, ważne że szczere! Sweter myślę, że będzie często używany :)
5000lib: dziękuję :) A z tym wybieraniem prezentów to często się zaskakujemy, ale czasem sami wprost sobie komunikujemy, co by było pożądane :)
Danusiu: bardzo dziękuję!!!
Jolu: dziękuję, dzierga się wyśmienicie!
Asiu: tak... Ach te urodziny, nieprawdaż? :) Dla Ciebie też najlepsze życzenia!
Reniu: dziękuję. Sweterek myślę, że pokażę już po skończeniu... Ciekawe, czy wyjdzie mi tak, jak planuję...
Gabrysiu: no cóż... Czasem trzeba trochę powychowywać... To taka inwestycja na przyszłość :)

wtorek, 31 maja 2016

Wpis urodzinowy

...chociaż z lekkim opóźnieniem :)

W tym roku sama wybrałam sobie prezent i nieskromnie powiem, że... jestem nim zachwycona!!!

Muszę przyznać, że pierścionka zaręczynowego z zeszłego roku nic nie przebije, ale w tym roku Połówek również dał radę :)


Przepiękny jest mój nowy zestaw HiyaHiya. :) I do tego jest to zestaw premium, więc posiada rozmiar 3 mm, który oczywiście jest już w użyciu :)


A dzierga się sweterek, który jeśli wyjdzie tak jak sobie umyśliłam, będzie moim ulubionym jesiennym udziergiem.


No! Dosyć chwalenia się!  Czas brać się za robotę!


Kasiu: dziękuję bardzo :)
Reniu: ja też wiem, że to nie dla mnie na co dzień, bo zdecydowanie wolę większe formy, ale jest to świetny sposób na resztki.
Basiu: dobrze, że widać w nim króliczka :) To znaczy, że się udało.
Doroto: Twój patyczak to hit! I te wyginane nóżki... :) A kolory dobrane przypadkowo, bo tylko takie miałam w resztkach w odpowiednich ilościach.
Reniu: dziękuję :)
Danuto: bardzo Ci dziękuję!
Zręcznie Ręce: cieszę się, że Ci się podoba :) W sprawie gazetki, napisałam Ci maila.
Gabrysiu: maluszek jeszcze bardzo malutki, ale ogromną radość sprawia mi myśl, że będzie dorastał z "moją" maskotką :)

sobota, 21 maja 2016

Szydełkowa przytulanka - króliczek

No i stało się! Zostałam niedawno poproszona o zrobienie maskotki na szydełku dla dzidziusia, który kilka tygodni temu przyszedł na świat. I tym sposobem zrobiłam swoją pierwszą szydełkową maskotkę. Do tej pory byłam niewzruszona i zawsze myślałam, że i tak się w to nie wkręcę... A tu proszę!!! W moim pierwszym króliczku po prostu się zakochałam!


Oczywiście jest w nim mnóstwo wad, wiele elementów powinnam zrobić inaczej... ale co tam! Ten był pierwszy, więc na nim się uczyłam, sentyment pozostanie :)


Króliczek miał powstać z resztek w kolorach "dla chłopaka" na wzór króliczka z darmowej gazetki Bafpolu pt. "Robótki dla każdego ".


Gazetka jest dostępna w wybranych pasmanteriach. W najnowszym wydaniu zauroczyły mnie 2 maskotki - króliczek ten właśnie i żyrafa.



Prawda, że słodziaki? :)

Mój biało żółty króliczek został wykonany w 100% z resztek, z czego jestem niezmiernie dumna. Kolejne 2 motki mniej z tego ogromu resztek, które spędzają mi sen z powiek :) Wpisuje się on zatem do akcji WZW u Asi i Justyny. Biały to był Kocurek, żółta to Pełnia. Oba kolory zużyłam do ostatniego centymetra!!!

"Robótki dla każdego" to fajna gazetka. Do największych zalet zaliczam to, że do wszystkich modeli wykorzystano włóczki Bafpolu, czyli dostępne w pasmanteriach, zarówno internetowych, jak i stacjonarnych. Można w niej znaleźć inspiracje, a wzory są bardzo przystępnie napisane (przynajmniej tak jest w przypadku króliczka). Ciekawe jest tylko to, że akurat do opisu tej maskotki, którą miałam zrobić, wkradł się drukarski chochlik... i zabrakło opisu tułowia :)


Justyno: ja też byłam bardzo zdziwiona, jak zobaczyłam tą włóczkę "na żywo", bo jest ona BARDZO fantazyjna.
Blondynko: bardzo dziękuję za miłe słowa. Praca z tą włóczką nie należy do łatwych, boki mocno potrafią się pruć. I nie wygląda ona zachęcająco w motku, więc nie dziwię się Twoim obawom.
Renato: dziękuję :)
Asiu: pomysłów było dużo, ale same nietrafione. Narzutka wydawała się trochę za prosta, ale połączenie z czarną włóczką uratowało cały projekt :)
Marto: też myślę, że ta włóczka byłaby fajnym dodatkiem. Ciekawa jestem Waszej narzuty, ja z resztek zrobiłam mini-narzutę, o czym będzie w następnym wpisie :)
Kasiu: bardzo dziękuję :)
Basiu: ta włóczka jest raczej cienka. Ja myślałam o sweterku ogoniastym lub zwykłym z dorabianymi czarnymi rekawami, ale jakoś serca mi zabrakło do tego projektu...
Reniu: dziękuję :)
Reniu: poszewkę widziałam i bardzo mi się podobała. A że przysporzył Ci kłopotu, to wierzę!
Kristo: bardzo dziękuję :)
Elu: bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa!
Gabi: dziękuję, starałam się bardzo.
Sal: razem z Połówkiem myśleliśmy, że tak prosty fason to pójście na łatwiznę, ale teraz wydaje mi się, że włóczka jest tak bardzo fantazyjna, że z nią grają tylko proste rzeczy.
Marto: strasznie mi miło :) Dziękuję.
Korespondentko: miło mi bardzo :)
Ewo: ślicznie dziękuję za te ciepłe słowa!

poniedziałek, 9 maja 2016

Opus Flora - sweter a'la indiański

W ramach drugiego testu dla Bafpolu powstał... no właśnie... zawsze mam problem z nazwaniem "tego czegoś" :) Narzutka, sweter-narzutka, swetroponczo, kiedyś nawet w jakiejś gazecie znalazłam nazwę obszerny żakiet. No cóż... Co głowa, to nazwa i już.


A dlaczego a'la Indiański? A bo takie były pierwsze słowa Połówka, jak go zobaczył.


Z tego projektu jestem bardzo zadowolona,  ponieważ wbrew pozorom, wcale nie było łatwo. Oczywiście przez włóczkę!

Opus Flora to mieszanka 60% akrylu, 17% poliamidu, 15% poliestru oraz 8% moheru. W 100 gramach jest 6 metrów włóczki, a w zasadzie taśmy.

Jest bardzo oryginalna, mocno mi się pruła po bokach na początku pracy, ale szybko się z tym uporałam. Moim zdaniem z tego rodzaju materiałem warto chwilę się pooswajać przed pracą.


Poza tym włóczka ta jest zdecydowanie fantazyjna i myślę, że powstanie z niej sporo fajnych rzeczy. Zapowiedzią tego niech będzie fakt, że jeden motek zabrałam na ostatnie spotkanie robótkowe do Rzeszowa, a Dziewczyny od razu wypaliłay z całą masą pomysłów :)


Ja swoje kawałki taśmy łączyłam szydełkiem nr 5.



Wykończenie to czarna Opus Polo, czyli 50% akryl i 50% wełna.


I jak Wam się podoba moja wariacja na temat Opus Flory?


Basiu: Bardzo mi miło :) Dziękuję
Danusiu: Święta racja!!!
Iwona: Bardzo dziękuję :)
Kasiu: Idealna symbiozie, nieprawdaż?
Reniu: Jak robiłam ten berecik, to sama o tym pomyślałam.
Elu: Obie pięknie dziękujemy :)
Gabi: Ładnego we wszystkim ładnie.
Asiu: Oj przyda się ten czas! I wzajemnie :)

niedziela, 24 kwietnia 2016

Wiosenny ażurowy berecik

Dzisiaj pokazuję kolejne nakrycie głowy zrobione dla Karolinki, która skutecznie oczyszcza moje zapasy z resztek, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna :)


Wpis zamieszczam w zasadzie z kronikarskiego obowiązku, ponieważ berecik robiony był z tej samej włoczki i na takich samych drutach, jak ten. Jedyna różnica jest taka, że ażur robiony jest na tle prawych oczek, podczas gdy w poprzednim tło stanowiły oczka lewe.

Ot i tyle :)


Musicie mi jeszcze wybaczyć jakość zdjęć, ponieważ dzieci akurat były baaaaardzo zajęte i nie było czasu na pozowanie i tym podobne rzeczy...




Elu: Będzie to sweter :) Na razie jestem prawie na etapie oddzielenia rękawów od korpusu. Jeśli będzie OK i nie będzie prucia, to już dalej mam nadzieję poleci ekspresem.
Reniu: Oj tak, nie wiem dlaczego, ale mi również.
Basiu: To jest Drops Fabel Long Print, pierwszy raz z niej robię i sama jestem ciekawa, co to z tego wyniknie :)
Gabi: Jeśli uda się bez prucia dojść do pach, to umieszczę zdjęcia na manekinie, bo ten melanż mnie samej podoba się coraz bardziej.
Doroto: Sama widziałaś, że się uwijam :) A Twój sweter przyrasta w tempie ekspresowym...
Asiu: Tak, chroniczny brak czasu niestety jest nieznośny...
Marto: Czapeczka na pewno wyszła fajnie, ponieważ włóczka jest cienka, ale dodatek wełny sprawia, że jest ciepła :)  Dużo daje też możliwość prania w pralce, nieprawdaż? :)
Renik: Zawsze mnie cieszy, jeśli mogę kogoś zainspirować! Ściągaj więc ile tylko chcesz.