środa, 8 marca 2017

Fejsbukowe wspólne dzierganie i moja Albanetta

W końcu chwalę się moją (uwaga!) styczniową wspólną robotką fejsbukową :) Na pomysł tej wspólnej zabawy wpadła Ania, która prowadzi bloga Yellow Mleczyk Robótkuje. Ta inicjatywa była strzałem w dziesiątkę - odzew był ogromy! Fajnie jest dziergać w większym gronie i w razie problemów liczyć na wsparcie :)

Idea jest taka, że na początku każdego miesiąca Ania ogłasza, co będziemy dziergać i po prostu dziergamy. Pokazujemy z czego i na jakich drutach, pokazujemy robotkę w trakcie, pokazujemy dziergadło podczas blokowania i po :) W plenerze, w domu, na podłodze, na manekinie... na czym tylko nam się podoba.

I tutaj niespodzianka! Dla dziergających są nagrody! Czy to nie nadmiar szczęścia? Nie dość, że można zrobić przepiękne cudeńko autorstwa Ani (wzór przez pierwszy tydzień jest w promocyjnej cenie), to jeszcze istnieje możliwość wygrania nagrody-niespodzianki. W styczniu był to wzór, w lutym moteczek ręcznie farbowany przez Anię :)

No! Dość tego! Pora przejść do prezentacji mojego dzieła.


Chusta według wzoru Ani o wdzięcznej nazwie Albanetta Trójkątna.

Druty: 3,75 mm
Materiał: Madame Tricotte - Merino Gold
Zużycie: ok 220 g


Robiło się bardzo miło i przyjemnie, Ania wszystko fajnie rozpisała. Wzór też jest o tyle przyjemny, że można modyfikować wielkość chusty oraz to, ile będzie na niej ściegu gładkiego, a ile wzoru ażurowego.


Jak widać, wyszła mi dosyć spora - taki niezamierzony efekt :) dziergałam, dziergałam i tak po prostu wyszło.


I teraz kilka słów wyjaśnienia, dlaczego dopiero teraz ją pokazuję, bo chusta jest styczniowa - był to pierwszy projekt w naszej grupie. A mamy marzec...

No dobrze, dobrze. Przyznaję się, trochę tego mojego niechciejstwa tutaj było, ale tak na prawdę to ja się po prostu terminów nie trzymałam. Skończyłam dziergać już w lutym, trochę sobie poleżała czekając na blokowanie i potem jeszcze na zdjęcia :) Cóż...
Blokowanie zaś w moim wykonaniu, hm... Chyba niektórzy nawet by tego nie nazwali blokowaniem niestety. I na zdjęciach to widać! Ale umówmy się, że już post i tak jest przydługi, więc ten temat po prostu zgrabnie ominiemy.


Renato: zgadzam się!
Danusiu: dziękuję, dzieci też zadowolone :)
Marto: na szczęście jeszcze się przydały, poranki bywają o tej porze zdradliwe
Anka: bardzo dziękuję
Danusiu: i tu się z Tobą zgodzę. Lubię takie dłuższe trochę robić, bo wtedy zimą ramiona, plecy i dekolt są ocieplone, nie tylko szyja
Basiu: przeróbki? nie cierpię... brrr... u mnie takie właśnie rzeczy do przerobienia leżą miesiącami...
Doroto: dzięki :) trochę tego rzeczywiście było i to jeden po drugim... pod koniec nuuuuda
Reniu: tak! mega wygodne i praktyczne
Ewo: dokladnie, tym bardziej, że dzieci są w jednej klasie, więc kominy nie mogły być takie same
Joasiu: zima się kończy, ale przynajmniej za rok nie będzie paniki, że szyja goła!
Eve: też mi się tak wydaje :) jeszcze się takich kominów narobię...
Gabi: tak tak... fochy są zawsze, tylko czasem mam czas zrobić więcej zdjęć
basiaba1: dziękuję :)
Margotko: dziękuję, już się zapisałam!
Stara Kobieto: według mnie też!

sobota, 18 lutego 2017

Kominy i czapki

Mam nadzieję, że sezon na kominy i czapki już powoli będziemy kończyć. Mimo wszystko, jeszcze chwilę z nich będziemy korzystać, a szczególnie nasze dzieci :) Niedawno - na przełomie stycznia i lutego powstało kilka kominów oraz kompletów składających się z kominów i czapek. Nie wszystko nawet zdążyłam sfotografować... powędrowały one szybciutko do nowych właścicieli - kolegów i koleżanek z klasy Synka :)

Jedyny sfotografowany komplet. Nie powiem, bardzo mi się podoba kolorystycznie.







Tutaj zdjęcie pod tytułem "foch, ale z uśmiechem", robione raniutko, 5 minut przed dzwonkiem (tak, tak, w domu - co oznaczało spóźnienie!)


A tutaj już "foch bez uśmiechu" - te dwa zdjęcia były robione razem, bo kominy powędrowały do bliźniaków, brata i siostry. Do pistacjowego powstała później też czapka, ale zdjęcia już nie zdążyłam zrobić.


I ostatnie znalezione zdjęcie - różowo szary.


Wszystkie kominy i czapki robiłam z różnych akryli - Red Heart Baby, Red Heart Bella, Opus Mimoza, Himalaya Everyday i jeszcze jakieś dwie, których nazw nie pamiętam. Druty to 3,5 mm, 4 mm, i 4,5 mm.

Tego typu kominy po prostu uwielbiam i uważam, że dla dzieci jest to doskonała alternatywa dla szalika. Nasz Młody chyba nigdy tak na prawdę szalików nie nosił. W tym roku jeszcze nosił zeszłoroczne wyczyny mamy, ale w przyszłym roku już nie będę miała jak się wymigać :) Trzeba będzie coś nowego wydziergać!


Danusiu: zdecydowanie masz rację. Na początku trochę się tego bałam, ale teraz juz nauczyłam się spisywać do zeszytu pomysły i projekty na przyszłość i już nie taki diabeł straszny :)
Basiu: dziękuję bardzo!
Elli: dziękuję :)
Dorotko: Twoje projekty to wyższa szkoła jazdy :) Bardzo jestem ciekawa kolejnych
Reniu: ależ proszę uprzejmie
Marto: dzięki wielkie! A pokazywałaś już ten sweter na blogu? Bo nie kojarzę... umknął mi, czy dopiero zamierzasz wrzucić? Jak to drugie, to szybciutko, bo ciekawa jestem!
Ewo: bardzo Ci dziękuję!! Szalenie miło jest otrzymywać tyle pozytywnych komentarzy

środa, 8 lutego 2017

Wzory swetrów dla Bafpolu

Witajcie! Dzisiaj obiecany wpis ze wzorami na swetry, które w ostatnim czasie prezentowałam na blogu w ramach testowania włóczek dla firmy Bafpol. Moje wzory znajdziecie pod linkami:

Granatowy szkolny sweterek (prezentowany na blogu tutaj) - klik

Ognista czerwień (na blogu tutaj) - klik

Granatowy ze srebrną nitką (na blogu tutaj) - klik

I jeszcze narzutka a'la indiańska z fantazyjnej taśmy, która przez przypadek nie została opublikowana wcześniej :) (na blogu tutaj) - klik

Oczywiście na stronie głównej ze wzorami (klik) jest bardzo dużo świetnych projektów innych dziewiarek! To niesamowite, że możemy korzystać z tej twórczości za darmo. Są one na różnym poziomie trudności, mogą też stanowić doskonałe źródło inspiracji :)

Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja pękam z dumy, że jestem w stanie stworzyć coś z niczego!


Reniu: a ja przez te testy dla Bafpolu tak powiększyłam swoje zapasy, ze staram się przerabiać cokolwiek...!
Marto: oj tak! Już coś dłubię :) Oczywiście zainteresowała Cię ta najlepsza włóczka moim zdaniem! To Alize Kid Royal - 62% Kid Moher, 38% Poliamid. W pierwszej kolejnością ją wrzuciłam na druty :)
Asiu: widziałam we wpisie, że zgubiłaś :) Ale przynajmniej będziesz coś miała na następny miesiąc, bo ja raczej nie, bo wzięłam się za nowości. To są włóczki dziękczynne od Bafpolu
Beatko: te sówki to w zasadzie zaczęłam robić przez przypadek, a jak okazało się, że są mega proste w wykonaniu, to tak już poleciało! :)
Zołzo: no właśnie! taki miły akcent
Wiolu: myślę, że wyrobienie włóczkowych resztek jest absolutnie nierealne! Co gorsza, ja cały czas staram się brać udział w akcji WZW, a zapasów nie ubywa w ogóle...
Elli: dziękuje :) i ja ostatnio zaczęłam skłaniać się ku szydełkowym maskotkom :)
Iwono: ja motywu szczególnie ulubionego nie mam, ale te sówki przypadły mi do gustu :)

niedziela, 29 stycznia 2017

Szydełkowe sowy - moje styczniowe WZW

To tak do końca nie jest, że to są styczniowe sowy... przyznaję się :) Szydełkowe sowy, sówki i sóweczki powstawały leniwie od września i mają różne domy oraz różne przeznaczenie.

Część to Sówki Przytulaski




Jedna to Sowa Podróżniczka - towarzyszy Połówkowi


Zdecydowana większość zaś, to Sowy Mądre Głowy, które pomagają Moim Dzielnym Pierwszoklasistom w szkole - przecież wiadomo, że w szkole pierwsze dni są ciężkie, a dużo łatwiej jest, jak się ma takiego przyjaciela w tornistrze :) Pod pojęciem "Moich Dzielnych Pierwszoklasistów" ukrywa się nasz Junior i córka przyjaciółki, którzy od kilku lat są nierozłączni... ona go kocha, on ucieka, razem kłócą się jak dorośli... ale jeśli jedno widzi krzywdę drugiego, to murem za sobą stoją! Ot życie!


Jest też moja Sowa Kluczykowa, która jeździ ze mną. Odkryłam też pewnego dnia jej drugie przeznaczenie - jest świetnym uspokajaczem :) Można ugniatać, ile sil w rękach, a ona dalej tak wdzięcznie patrzy...


W sowim temacie, to by było na tyle. Powstało ich więcej, ale niektóre od razu wyfruwały do nowych właścicieli nie dając nawet możliwości zrobienia zdjęcia.

Jeszcze tylko taka szybka migawka z tego, co mi się dostało od Bafpolu. Na 3 już mam pomysły... szybciutko kończę, co tam mam rozgrzebane i biorę się do roboty :)



Ten wpis oczywiście zgłaszam do akcji WZW u Asi i Justynki. Miło tak pozbyć się resztek, które zalegają już od kilku lat... chociaż do ideału ciągle jeszcze daleko :)

Dorotko: dziękuję za mile słowa. Model czuje się lepiej niż świetnie, nawet w domu swetra z siebie nie ściąga. A na spotkanie postaram się sweter przywieźć
Asiu: tak, wiem że Adi już duży ale jakoś tak to jest, że jak na niego patrzę, to dalej widzę takiego maluszka, który to wędrował ze mną do przedszkola... Dopiero jak popatrzę np. na Twoją Jadzię, to wiem, że i mój jest już taki duży...
Korespondentko: dziękuję :) tak, guziki się udały, szczególnie, że to głównie moje lenistwo sprawiło, ze do samego końca nie wiedziałam, jakie będzie zapięcie. Trzeba się było jakoś ratować
Reniu: no właśnie nie wiem... Pamiętam, że nasz "razemrobiony" sweter Dorota robiła z cieniowanej Grety i też był super, bo go przymierzałam.Ale u mnie na grubszych drutach dziury wychodziły, bo ja bardzo luźno dziergam. Może to kwestia koloru, czasem tak się zdarza
Iwono: i ja dziękuję za szybką przesyłkę i miłe słowa. Kolor świetny, kiedyś słyszałam, ze ponoć lepiej się ubierać w taki głęboki granat, niż w czerń. Ponoć też wyszczupla, a wygląda zdecydowanie korzystniej
Ciaparo: bardzo dziękuję :)
Basiu: miło mi, rzeczywiście Top Model...
Reniu: tak, pasja dalej trwa! :)
Beatko: tak, tak - przywiozę książki. W tym miesiącu powaliła mnie grypa...
Ewo: ślicznie dziękuję
Elli: bardzo mi miło :)
Danusiu: mamusia się starała, żeby sweterek wyszedł, a Synuś starał się go prezentować odpowiednio
Kasiu: cieszę się, że sweter tak wyszedł. W zasadzie nie do końca byłam zadowolona z niego, ale ostatecznie przekonały mnie guziki i zachwyt Młodego :)


czwartek, 12 stycznia 2017

Chłopięcy sweter z kieszeniami

...w rozmiarze 140 - to kolejny mój test dla Bafpolu.


Wzór oczywiście będzie dostępny na stronie firmy Bafpol i oczywiście, jak tylko będzie, nie omieszkam zamieścić na blogu takiej informacji :)


Sweter zrobiłam z włóczki Opus Greta, która w składzie ma 65% akrylu i 35% wełny merino. Zaskoczyła mnie ona pod kilkoma względami i nie wiem do końca jaką opinię mogłabym jej wystawić.

Przede wszystkim na banderoli jest informacja, że nadaje się ona na druty 4-4,5 mm. Ja robiłam na 4 mm, ale podwójną nitką, ściągacze nawet na 3,5 mm. Moim zdaniem pojedyncza nitka nadaje się na 2,5 mm. No jeśli ktoś dzierga ciasno, to może pokusić się o 3 mm.

Kolejna rzecz, to skład. Przy wyborze włóczki sugerowałam się tym, że 65% akrylu powinno dać przyjemną miękkość, bo od razu wymyśliłam sobie, że będzie to sweter dla Młodego :) No i w tym przypadku lekko się rozczarowałam - jest ona szorstkawa. Dodatkowo mnie nie podgryza (Synia też nie), ale my w tej kwestii niewrażliwcy jesteśmy. Robiłam sweter z nadzieją, że po namoczeniu w płynie trochę zmięknie, ale niestety nic to nie dało. No i przyznam się, że nie byłam przekonana do efektu, ale nowemu właścicielowi tak bardzo się spodobał, że zamieniliśmy tą wadę w zaletę - przecież przez to sweter jest bardziej męski, a nie taki dzidziusiowy! :D

Następna kwestia, to kolor. I tutaj złego słowa nie powiem. Śliczny, intensywny, soczysty, piękny ciemny granat. Takie cudownie niebo nocą.


Jak widać,był to dobry pomysł, bo nawet Synek odkrył swoje nowe powołanie! Jeśli nie zostanie wybitnym naukowcem i jeśli nie będzie wybitnym piłkarzem, to tak sobie myślę, że może zostanie wybitnym modelem...


A najbardziej podobają się rękawy! Te dziury na kciuki powstały na specjalne zamówienie. No i kieszenie musiały być, bo przecież gdzieś te tony zabawek muszą się pomieścić - w samych spodniach nie da rady.


Jeszcze muszę tylko wspomnieć o guzikach, a raczej kołkach. Są one wynikiem mojego małego lenistwa, ponieważ dopiero po zrobieniu plis wybrałam się do pasmanterii. Do samego końca nie wiedziałam, jakiej wielkości będą guziki i ile ich będzie - pomysł kołków powstał w trakcie dziergania ww. plisy i wydaje mi się, że był to strzał w dziesiątkę.


Jednym słowem - włóczka na początku mnie lekko rozczarowała, ale nie jest tak źle, jak się na początku wydawało. Nie polecałabym jej na wyroby dla dzieci, ale już dla dorosłego i owszem. Zawartość wełny merino zaś sprawia, że dzianina jest ciepła.


Beatko: oczywiście, że przywiozę.
Marto: wzór jest mega prosty. Myślę, że nadejdzie czas i na ten sweter
Pauli: bardzo dziękuję
Basiu: oczywiście powiem, jak już będzie wzór
Eve: ślicznie dziękuję
Danusiu: dziękuję :)
Marto: cieszę się, że Ci się podoba. Myślę, że wszystkie trzy wzory będą wrzucone na stronie Bafpolu hurtem. A książki są super :)
Iwono: tak, tak... ale są też drobniejsze przerywniki, o których będzie w następnych postach
Knitologu: dziękuję bardzo
Wredna Zołzo: dziękuję, tym bardziej że na początku zamysł był zupełnie inny
Asiu: jak zwykle lejesz miód na moje serce!
Aniu: dziękuję :)
Anko: tak , kolor fajny, a do tego bardzo ciekawy skład włóczki
Ankezz: tak, to prawda. Tym bardziej, że jest on cienki i bardzo cieplutki


A tak z innej beczki! Pamiętacie ten konkurs u Iwony na blogu Eksperymenty z drutami? Uwierzycie, ze to ja go wygrałam? Książki są super. Iwonko, bardzo Ci dziękuje za szybka wysyłkę. No i do tego tak cudownie je opakowałaś!






środa, 21 grudnia 2016

Ognista czerwień

To drugi jesienno-zimowy sweter w ramach testowania dla firmy Bafpol.


Jest to owersizowy kardigan typu open wykonany z Alize Alpaca Royal. Jej skład to 30% alpaki, 15% wełny i 55% akrylu. W 100g motku jest 250 metrów, zalecane druty to 4-5 mm (chociaż ja robię luźno i 4 mm to nawet ciut za grube były).


Sweter jest zbudowany z dwóch prostokątów zszytych w trochę inny sposób - opis będzie opublikowany na stronie Bafpolu, więc w szczegóły się nie wdaję :) Zaznaczę tylko, że sweter ten spokojnie zrobi każda początkująca dziewiarka, która ma już za sobą swój pierwszy szalik! (czyli nudne dzierganie w tę i z powrotem...) Tutaj chciałam tylko wypowiedzieć się w temacie testowanej włóczki, z której dziergałam po raz pierwszy. Po raz pierwszy i na pewno nie ostatni, ponieważ jest niesamowicie przyjemna zarówno dla oka, jak i dla ciała. Wygląda obłędnie - to chyba Marta na naszym spotkaniu Dziewiarek Podkarpacia powiedziała, że to pewnie dodatek alpaki powoduje, ze włóczka od razu wygląda na szlachetną. A ja się z nią całkowicie zgadam! Wygląda świetnie - już na pierwszy rzut oka widać, ze nie jest to zwyczajna tania akrylowa włóczka.
Dodatkowo moim zdaniem jest bardzo miła, chociaż ja raczej pod tym kątem mam grubą skórę. Osobiście myślę, że będzie pogryzać tylko osoby bardzo wrażliwe, ale ciekawa jestem Waszych opinii.


Dodatkowo dzięki zawartości wełny, dobrze się blokuje, po wymoczeniu zaś w płynie do płukania, sweter nabrał miękkości i delikatności. Aha! Podczas moczenia, włóczka trochę puściła kolor, ale niewiele.
Moim zdaniem Alize Alpaca Royal to świetny wybór - nitka jest cienka, więc sweter nie będzie grubą zbroją, a jednocześnie dzięki domieszce szlachetniejszych włókien, na pewno będzie ciepły.


Materiał: Alize Alpaca Royal
Druty: 4 mm
Zużycie: 500 g (5 motków)

Nie powiem - trochę się przy tym swetrze namęczyłam, ale to głównie na etapie wymyślania ogólnej konstrukcji. Koncepcja zmieniała się kilka razy... prucia więc było też sporo.


Ostatni sweterek z tej serii testowej już niedługo! :)


Asiu: uważam, że ten pomysł jest świetny i na pewno wcielimy go w życie - juz będzie można to zrobić z dwoma swetrami :)
Marto: bardzo się cieszę! Oby tylko wzór był zrozumiały! - będziecie z Asią moimi testerkami
Kasiu: dziękuje, niteczka warta zainteresowania :)
Basiu: ja tą włóczkę wybierałam w ciemno i byłam zaskoczona, bo miałam o niej zupełnie inne wyobrażenie, ale okazała się fajna
Iwono: dziękuję... ach te chwile zwątpienia...
Elu: milo mi! Chyba przy każdym projekcie mam słabsze momenty
Knitologu: tak, to prawda. Nie tylko Dziewiarki mają takie problemy - myślę, że taki jest po prostu proces twórczy :)
Beato: Tak, tak!! Jak widać ciąg dalszy kardiganów bez zapięć... A będą i kolejne!
Reniu: opisy na pewno dopiero po nowym roku, ale jak będą, to nie omieszkam pochwalić się na blogu
Eve: OK :) Taki już zostanie
Doroto: Ślicznie dziękuję. Bardzo się cieszę, że wdzianko wyszło tak uniwersalne
Reniu: a no widzisz... coś mi tam nie leżało i już :) Dobrze, że mnie Dziewczyny na spotkaniu powstrzymały!
Marto: bardzo Ci dziękuję!
Ciapara: dziękuję i bardzo mi milo, że do mnie zaglądasz
Gabi: Ślicznie dziękuję :)
Kotka: tak, zgadam się. Szczególnie wiosną i wczesną jesienią, jak w dzień ciełlo jest, ale poranki bywają chłodne
Ewo: myślę, ze na pewno będę go intensywnie wykorzystywać
Agnieszko: mi też się marzy wersja z długim rękawem, więc myślę, ze niebawem coś w tym stylu powstanie :)
Mrs. Rose: dziękuję i miło, że do mnie zglądasz
Korespondentko: na początku kierowałam się głównie wiosennymi porankami, ale teraz wiem, ze rzeczywiście wyszedł bardzo praktyczny i wielosezonowy




niedziela, 23 października 2016

Granatowo-srebrny sweter

To jest mój pierwszy jesienno-zimowy projekt dal firmy Bafpol. Przyznaję, że miałam sporo wątpliwości po drodze, ale na szczęście posłuchałam rad dziewczyn z Rzeszowa, z którymi regularnie się widujemy, i nie sprułam go (a byłam bliska). Jestem z niego zadowolona i już na wiosnę na pewno będę go często użytkować :)


Sweter ten robiłam z myślą o jego zastosowaniu zarówno w tygodniu - do pracy, jak i weekendowo - luźniej i mniej zobowiązująco. Jest on typu open, czyli bez zapięcia, można się nim owinąć lub obwiązać paskiem. Rozmiar moim zdaniem jest mocno uniwersalny, na pewno od S do L, może nawet do XL.


Dla mnie dużymi zaletami tego swetra są w pierwszej kolejności kieszenie, w drugiej szerokie rękawy, dzięki którym sprawdzi się on jako narzutka nawet na bluzki kimonowe. Wyszło to tak trochę przypadkiem, ale fajnie, że wyszło.


Włóczka, z której powstał sweter to La Passion Camellia (37% akryl, 30% poliamid, 15% poliester, 10% moher, 8% metalik). Zaskoczyła mnie ona bardzo pozytywnie - bo, że będzie mało wydajna, to można się było domyśleć po zawartości metalicznej nitki. Tą samą drogą dedukcji można było wywnioskować, że będzie miła i przytulna, ponieważ zawiera moher - a to właśnie to mnie tak mile uderzyło. Kardigan jest milusi, delikatny, lekko puchaty, no i ma bardzo fajny kolor granatowy delikatnie przetykany srebrem.

Tak wygląda motek - 50 g/55 m


A tak nitka, która jest w postaci luźnego łańcuszka


Myślę, że jeszcze skuszę się na coś z tej włoczki, bo robi się z niej miło, przyjemnie i przede wszystkim szybko (ja użyłam drutów 8 mm), tym bardziej, że w swoich zapasach posiadam jeszcze 2 motki bordowej Camelli i 2 motki szarej Marigold, która jest taką samą nitką, tylko dodatkowo posiada małe cekiny. Może jakaś czapka lub komin...


Dane techniczne:

Materiał: La Passion Camellia
Druty: 8 mm
Zużycie: 500 g (10 motków)
Wzór: moja własna radosna twórczość :)


Reniu: tak, przez zimę będę szła z myślą, że za chwile będę mogła ponosić moje różowe dzieło
Doroto: dziękuję, ostatnio zapałałam miłością do różu... widać z wzajemnością
Marto: dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że szydełka kupione
Meredith: bardzo dziękuję!
Reniu: na pewno - sukienka od razu pójdzie w ruch! sweter "razemrobiony" ja będę robić jeszcze raz, bo nosi się go rewelacyjnie, więc nic straconego :) A z szydełkami wcale Ci się nie dziwię, mnie skusiło tylko to, że maja rączki, bo takimi ostatnio zdecydowanie lepiej mi się robi
Joasiu: dziękuję ślicznie! :)
Marto: oczywiście dziękuję bardzo! I bardzo się cieszę, że mnie zainspirowałaś!
Gabi: dziękuję, muszę przyznać, że trochę się obawiałam, bo pierwszy raz robiłam coś ze wzoru Dropsa, ale pracowało mi się bardzo przyjemnie. Bardzo fajny wzór - polecam!!!
Basiu: nie dziwię się, skoro masz już szydełka w tych rozmiarach i dobrze się nimi robi, to byłoby zbieractwo :) Zastanawiam się nad tą sukienka w szarościach... albo może kilka kolorów pomieszanych...
Reniu: dziękuję bardzo
Beato: no nie narzekam jakoś specjalnie... tak sobie czasem pogadam :) A Twoja długa wersja sukienki mnie powaliła! Jesteś niesamowita!
Kasiu: bardzo mi miło, dziękuję
Iwono: dziękuję, a dlaczego nie możesz tworzyć takich rzeczy? Przecież świetnie śmigasz drutami, a Twoje warkocze są zawsze perfekcyjne! w czym sęk?
Asiu: koniecznie! Myślę, że w granacie ta sukienka będzie pięknie wyglądać. Po nowym roku będę Cię nękać, żebyś robiła! :)
Małgosiu: bardzo dziękuję
Eve: tak, ja też tylko tymi szydełkami teraz śmigam
Zołzo: baaaadzo mi miło :) Takie słowa to miód na moje serce :)
Knitolog: niezmiernie mi miło! Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Zapraszam częściej :)
Danusiu: sukienkę miałam na razie na sobie raz, ale świetnie się ją nosiło. Wzór polecam :)


niedziela, 2 października 2016

Sukienka na zakończenie lata

...niestety. Strasznie żałuję, że nie udało mi się jej skończyć chociaż tydzień wcześniej, ale no nie dało się i już. I tak jestem zadowolona, że ją w ogóle skończyłam.


To różowe cacuszko miało już swoją premierę na Facebooku i spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem, za co bardzo bardzo bardzo dziękuję. Jest mi z tego powodu bardzo miło :)



Sukienkę zrobiłam z dropsowego wzoru o wdzięcznej nazwie Beach Date - kilk. Zobaczyłam ją na Marcie na jednym ze spotkań robótkowych w Rzeszowie i po prostu musiałam ją mieć - znowu klik.


No dobra! Nie będę ściemniać! Patrząc na tą moją nową sukienunię, pękam z dumy! Podoba mi się ona jak nie wiem co :)

Teraz trochę danych technicznych - materiał to Nako Estiva. Bardzo fajna nitka, która ma w składzie 50% bawełny i 50% bambusa. Nie wiem jak się będzie zachowywać w noszeniu, ale mam wrażenie, że będę zadowolona. Podczas robienia trochę się rozwarstwia, ale jest niezwykle przyjemna dla skóry. Robiłam podwójna nitką rozmiar S i zużytym 5 mostków dosłownie co do centymetra. Dodatkowo trochę na końcu musiałam odjąć rzędów i po ażurowym wzorze od razu przejść do francuza, bo już widziałam, że mi brakuje nitki... A i tak prułam ją na różnych etapach tyle razy, że aż szkoda gadać. Aha! Warto jeszcze wspomnieć, że ja w swojej, podobnie jak Marta trochę zmodyfikowałam wzór i nie taliowałam swojej sukienki, tylko od biustu dodawałam oczka. Jak dla mnie mogłam ją nawet bardziej poszerzyć (mam ostatnio jakiś etap oversizowy).

I teraz zdjęcia na mnie, proszę o wyrozumiałość dla mojego wyglądu - zdjęcia te robiliśmy wczoraj łapiąc dosłownie ostatnie przebłyski światła dziennego. Dodatkowo ja jestem po 2-dniowej jeździe samochodem i przerażającej liczbie "zrobionych" kilometrów, Połówek zaś jest Najgorszym Fotografem Ever!!! Cóż... Beatko kolejne sesje robisz mi w Rzeszowie :)



Selfie tez sobie walnęłam. A co!



Materiał: Nako Estiva (podwójna nitka)
Druty: 3,25 mm i 2,75 mm (francuski prawy)
Wzór: Drops - Beach Date
Zużycie: 500 g (5 motków)

A pamiętacie jeszcze ten "wspólny sweter" wymyślony na spotkaniach robótkowych w Rzeszowie? Miałam pokazać go na mnie i oto pokazuję. Co do jakości zdjęcia... Oj tam, oj tam! Już pisałam, nie :)


A już tak z innej beczki, czy widzieliście ostatnio w Biedronce zestaw szydełek? Cena bardzo atrakcyjna - 17,99 zł, wygląd całkiem całkiem, ale ja i tak jakoś sceptycznie do nich podchodziłem. I wiecie co? Przeczytałam o nich dobra opinię na blogu Eve Jank - klik i od razu poleciałam je kupić!


Szydełka są mega!!! Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, to ja szczerze polecam. Są fajnie wyprofilowane, rączka jest gumowa a nie plastikowa, dobrze się nimi robi.

Życzę Wam miłej niedzieli!!!


Aniu: dziękuję :)
Reniu: tak, przyjemne i pożyteczne, prawda?
Reniu: dziękuję!
Basiu: miło mi :)
Renato: rzeczywiście - pozbycie się resztek i do tego zadowolony maluch!
Beato: jest wreszcie! Czekam z niecierpliwością na Twoją wersję!
Asiu: zrobiłam ich więcej i nasze Sowy Mądre Głowy pilnują Adasia w szkole :) Pomysł zaczerpnęłam właśnie od Ciebie :)
Kasiu: bardzo dziękuję :)
Gabi: ja też mię wiem, jak to zrobiłam... Ot tak,  samo wyszło!
Marto: oj lubią lubią!  U nas zaczął się szał na dziergane maskotki.
Iwono: o proszę! Na drutach - bardzo jestem ciekawa.
Ewo: miło mi, dziękuję.
Marto: z niecierpliwością czekam na wieści, czy moje dzieło się podoba!
Joasiu: niezmiernie mi miło, że podoba Ci się u mnie! :) A kiedy i gdzie się spotkacie??? Oczywiście, że bym się skusiła na takie spotkanie! Napisz mi proszę maila z jakimiś szczegółami.

poniedziałek, 19 września 2016

Szydełkowa sowa

Witam serdecznie!

Dzisiaj prezentuję "sowę mądrą głowę", którą zrobiłam w prezencie dla kilkumiesięcznej malutkiej Rose - córeczki przyjaciółki ze studiów. Malutką widziałam tylko na zdjęciu, jest prześliczna :)

Mam nadzieję, że sówka się spodoba.



Przyznam się szczerze, że bardzo mi się ona podoba... Naszemu Synkowi też - już zaczęłam robić kolejną :)

Sowa w robocie jest bardzo prosta, nawet się nie spodziewałam, że aż tak prosta. Wystarczy szydełkowe koło, kilka rzędów "na prosto", dosłownie kilka rzędów z zamykanymi oczkami, żeby lekko zmniejszyć obwód u góry i już! Wypchać, przerobić razem dwa brzegi i dorobić detale :)

Kolejny sympatyczny sposób na pozbycie się resztek włóczkowych. Moja powstała w 100% z zalegających kłębków, na pewno z Kotka i z Peonii plus jeszcze z jakieś, której już nazwy nie pamiętam. W związku z tym,  oczywiście zgłaszam ją do akcji WZW.


Sama musze się też pochwalić, ponieważ u mnie raczej słabo z systematycznością (żebym nie powiedziała, że brak mi jej w ogóle),  a posty z akcją WZW udaje mi się umieszczać regularnie raz w miesiącu! Pękam z dumy! :) A tak poważnie, to po 2 sporych kocach z resztek, mam 2 duże pojemniki pojedynczych malutkich moteczków, z którymi nie bardzo wiem co zrobić, tym bardziej, że są to same akryle... Pomyślałam sobie, że jak się za nie nie wezmę, to mi tak będą zalegać. I tym sposobem staram się co miesiąc cośtam z nich wydłubać :)


I jak Wam się podoba?


Basiu: takie spotkania są super. Mój Połówek do tej pory nie może się nadziwić, że chce mi się jechać 2 godziny i wracać 2 godziny, żeby podziergać przez 3 godziny z Dziewczynami :)
Elu: koniecznie musisz nadrobić zaległości!  Te spotkania dają takiego kopa, że później miesiąc mija nie wiadomo kiedy.
Beatko: to tylko małe spóźnienie... tym sposobem zaliczysz dwie imprezki!!! Super :)
Reniu: nie możemy doczekać się fotek z wesela :) Na tym spotkaniu musisz być! Nie ma innej opcji!
Asiu: bardzo się cieszę, że Ci dałam kopa do działania! Już nie mogę doczekać się efektów :)
Iwono: koniecznie!!!!! Druty, szydełka, włóczki, gazety, kawa, ciasta, szum, gwar, rozmowy, przymierzanie... I dużo dużo więcej!
Dorotko: dokładnie! Nic dodać nic ująć
Danusiu: dobra energia, natchnienie i wsparcie :) Dziewczyny są cudowne
Gabi: oj tak tak! To taki dziewiarski raj!

wtorek, 6 września 2016

Rzeszowskie spotkanie robótkowe

W ostatnią sobotę sierpnia odbyło się w Rzeszowie kolejne spotkanie Dziewiarek Podkarpacia. Oczywiście ja na to podkarpacie zaglądam towarzysko, bo na pewno nie z racji zamieszkania, ale tak bardzo zżyłam się z Dziewczynami, że nie jestem w stanie odmówić sobie tej przyjemności :)

Asi niestety zepsuł się telefon, w związku z czym zdjęcia w zastępstwie robiłam ja i fotorelacja jest u mnie na blogu.




Od razu muszę Was uprzedzić, że wpis jest nieco chaotyczny. Cóż... robiony na smartfonie... :)




Muszę przyznać też, że to spotkanie akurat było bardzo obfite w wymianki - włóczki, gazety, markery... Oj działo się, działo!



Dziewczyny miały też na sobie piękne dzieła swoich rąk.

Beatka

Janinka

Dorotka


Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo proszę o wybaczenie.

Było super, jak zwykle. Ja już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania!


Aniu: tak, tak... Żadne cukierki tak nie cieszą, jak te włóczkowe!
Justynko: swetry oczywiście, bo sezon wielkimi krokami nadchodzi!  (taki jest pomysł, a zobaczymy co z tego wyjdzie...)
Basiu: dziękuję za komplement, tym bardziej że nie lubisz minionków :) A ta czerwień też jest moja faworytką, właśnie się za nią biorę!
Reniu: jeden sweter juz skończyłam, drugi zaczynam, a trzeci w kolejce :) Zdjęcia będą w przyszłym tygodniu - czeka mnie jeszcze chowanie nitek i pranie...
Gabi: bardzo Ci dziękuję :) przyznam się, że też orłem w temacie minionków nie jestem... Nie oglądałam bajek, ale dziecko w domu zobowiązuje :)
Pawle: bardzo dziękuję :) trudne to nie jest, można się nauczyć.  trzeba tylko trochę cierpliwości.
Doroto: dziękuję! Już powstają kolejne projekty :)
Iwono: Oj za szybko, za szybko... Stare projekty staram się kończyć, nowe powoli zaczynam :) Oczu nacieszyć nie mogę nowymi motkami.