czwartek, 20 lipca 2017

Kocyk dla Juniora - nr 1

A w zasadzie nie kocyk, tylko komplet - kocyk i butki :) Te wcześniej pokazywane poszły w świat, kolejne też wydziergałam i powędrowały do kolejnego bobaska. O ile się nie mylę, te są numerem 3 :) Bez zbędnych ceregieli, pokazuję


Kocyk ombre zrobiłam w całości francuzem na drutach 4,5 mm i wykończyłam też szydełkiem 4,5 mm. Jego wymiary to ok 100x130 cm i tu muszę przyznać, że mnie fantazja poniosła. Miał być do wózka - czyli taki o połowę mniejszy... No! Matka szaleje! Kocyk został więc kocykiem do łóżeczka, kolejny się kończy (też taki ciut za duży do wózka), trzeci się zaczyna - już odpowiednich rozmiarów. Szczerze - ciekawa jestem, co mi z tego wszystkiego wyjdzie!


W tym miejscu muszę bardzo serdecznie podziękować Dorocie z bloga Dzianiny Doroty, która została sponsorem tego kocyka, jak również dwóch kolejnych oraz mojego sweterka (wszystko pokażę! obiecuję!). Wieki temu dostałam od niej kilkanaście swetrów bawełnianych z sh, które po spruciu chciałam przeznaczyć na dywaniki łazienkowe i siatki robione metoda gobelinową. Jak widać, troszkę się u nas pozmieniało i 100% bawełniane sweterki idealnie wpasowały się w nasze obecne potrzeby! :)


Dziękuję Ci zatem bardzo Dorotko!


Tym samym również kocyk ten zgłaszam do Akcji WZW - z czego baaaaaardzo się cieszę :) Niewykorzystanych zapasów jeszcze u mnie tona, ale coś się dzieje! Cały czas walczę o to, żebym mogla bez wyrzutów sumienia wydać trochę kasy na nowe wełenki!


PS. Zdjęcia na nowej bramce Syna Starszego - już nie może się doczekać młodszego braciszka. Zostało nam na dzisiaj równo 14 dni :) Więc trzymajcie kciuki. A tak obecnie wyglądam


Ciężko jak piorun, ale jeszcze dajemy radę :)


Fajnie, że w tej ciąży udało mi się do samego końca być aktywną - przeprowadzka, pakowanie, rozpakowywanie, malowanie, ślub, przetwory... Sporo tego się działo w ciągu tego 7, 8 i 9 miesiąca :) Pewnie dlatego uciekły mi 2 miesiące na blogu...


I dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze i trzymane kciuki pod poprzednim postem!!!

czwartek, 25 maja 2017

Wreszcie! Mój butik - upragniony, wyczekany!

Dzisiaj chciałabym Was serdecznie zaprosić do mojego butiku na portalu DaWanda!


Jestem z niego bardzo dumna i mam nadzieję, że spotka się on z zainteresowaniem kupujących. Sporo czasu zajęło mi założenie go, ponieważ jestem kompletnym beztalenciem fotograficznym i finalnie poprosiłam o pomoc Renię, którą znacie z bloga Sztuka Rękodzieła oraz ze strony - klik. W tym miejscu chcę Ci Reniu bardzo serdecznie podziękować!!!

Na razie ze względu na obecny mój stan, tematyka raczej dziecięca, ale mam nadzieję w niedługim czasie poszerzyć trochę asortyment. Trzymajcie za mnie kciuki!!! :)


Reniu: taaak... wszystko się przyda, nawet jeden marny biedny moteczek bawełny w kolorze  którego nie cierpię! :)
Maika: no ten melanż nawet fajnie wyszedł, nie powiem.
Marto: już niedługo się przekonam, czy Małemu spodobają się szydełkowe zabawki. Adam cały czas się o takie upomina. O osmiorniczkę też :)
ninkaw: Bardzo mi miło i dziękuję za odwiedziny!
Basiu: oczywiście, dam znać. Ja jestem baaaardzo ciekawa, czy to działa
Asiu: pokażę, pokażę! :)


niedziela, 14 maja 2017

Szydelkowa ośmiorniczka

Dawno dawno temu, w odległej galaktyce... oj dobra, dobra - za dużo seansów z Młodym... A tak na serio, to jakieś 5 lat temu kupiłam na przetestowanie jeden moteczek zielono-żołtej cieniowanej bawełny Myra. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po pierwsze kupiłam tylko jeden 50g motek, a po drugie - ja nie znoszę koloru zielonego! (No może taki limonkowy się do tego nie zalicza, ale reszta odcieni mi kompletnie nie leży.) I tym sposobem kawał czasu przeleżał sobie ten moteczek i zupełnie nie wiedziałam, co z nim zrobić, aż przyszło olśnienie - ośmiorniczka dla Juniora Numer Dwa :)


Tyle dobrego można wyczytać o tych słodziakach, że postanowiłam przetestować ją na Naszym Młodym. Bo i czemu by nie? :)


Mam nadzieję, że się spodoba :)


Ośmiorniczka powstała z oryginalnego wzoru, wypełnienie to poliestrowa kulka kupiona w stacjonarnej pasmanterii. Na taką ośmiorniczkę zużyłam dokładnie jeden motek, zostało dosłownie kilka metrów. Szydełko 2,5 mm. Oczka i buzię wyszyłam jakimiś resztkami akrylu.


Na ewentualne oznaki sympatii trzeba będzie jeszcze chwilkę poczekać :)

PS. Oczywiście kolejna rzecz, która wpisuje się w akcję WZW!


Eve: dziękuję :)
Beato: ponownie dziękuję!
Katarzyno: niezmiernie mi miło! Twój talent jest przeogromny!
Reniu: myślę, że na pewno będzie Ci dane wydziergać takie butki
Megi: Staram się jak mogę - co najmniej jedna rzecz w miesiącu w ramach akcji WZW. Zapasy trzeba wyrabiać
Gabi: Starszy nie miał dzierganych przeze mnie rzeczy, bo jakoś wtedy mnie w tę stronę nie ciągnęło, za to teraz nadrabiam mocno! Już wkrótce pokażę większe projekty
Knitologu: ja już zrobiłam kilka par dla innych dzieciaczków, bo stwierdziłam, że są obłędne :)
Tusia: problemem nie jest to, że są malutkie, a to że trzeba trochę zszywać poszczególnych elementów - a tego szczerze nie znoszę :)
Małgorzato: bardzo dziękuję :)
Basiu: miło mi!
Ewo: dziękuję
Margotko: cieszę się, że się podobają!


środa, 19 kwietnia 2017

Pierwsze butki dla Młodszego

Niektórzy na fejsbuku już zauważyli, że powoli zaczęłam przygotowania do przyjścia na świat Naszego Syna Młodszego. Coś tam już wydziergałam, masa projektów jeszcze w głowie :) Oczywiście wszystko musi być najpierw zaakceptowane przez Syna Starszego - o wszystko też prosi podwójnie w wersji większej!!! Nie na wszystko się zgadzam, np. dzisiejsze buciki, ale jeden podwójny projekt w wersji maxi i mini jest już w trakcie... No! Ale o tym dopiero jak skończę. Dzisiaj szydełkowe buciki, które dopisuję do akcji WZW (Wykorzystanie Zalegających Włóczek) - kwietniowe prace umieszczamy u Justynki - klik.


Ten model powstał z filmiku na Youtubie, jest ich tam od groma i chyba jeszcze jakieś inne wypróbuję. Te są świetne - już nie mogę się doczekać, aż Mały będzie je miał na nóżkach :)


Butki są zrobione z bawełny z odzysku - jakiś czas temu dostałam od Doroty - klik ogromną siatkę sweterków zrobionych ze 100% bawełny. Po spruciu miały z nich powstać, o ile dobrze pamiętam dywaniki do łazienki i szydełkowe torby, ale jak widać plany się zmieniają :) Swetry leżały dosyć długo i w końcu doczekały się! Już chyba 6 sprułam - powoli nad garnkiem z gotującą się wodą przewijam motki i dziergam, dziergam, dziergam...


Można się więc spodziewać, że najbliższe miesiące, to będzie prawdziwe zatrzęsienie wpisów WZW!

PS.
Wybaczcie marną jakość zdjęć, ale pogoda za oknem obecnie jest jaka jest - zimno, ciemno, buro i ponuro :)



Marto: właśnie o to chodziło :) Teraz serwetka ozdabia stół w salonie. A swetra na pewno nie spruję, bo kilka razy musiałam delikatnie kilka rzędów spruć i to był koszmar! Jednak moher to moher.
Gabi: akcja WZW jest genialna. Motywuje do wyzbywania się resztek i za każdym razem satysfakcja jest ogromna!
Danusiu: teraz sobie przypominam, że z tego zielonego kordonka miałam robić taką znaną w sieci serwetkę z choinek na Boże Narodzenie! Cóż... co się odwlecze...
Anka: dziękuję bardzo!
Basiu: poczułam trochę wiosny dzięki tej zieleni, to prawda :) A takie "otwarte swetry" są super!
Renato: Sama się zastanawiam, jak to będzie z użytkowaniem... Cóż, pożyjemy zobaczymy
Beato: dzięki  :)
Stara Kobieto: bardzo mi miło, dziękuję
Pstro: Hahaha! Ja i minimalizm!!! Nierealne - jestem typem zbieracza, a mój Połówek to chyba połknął ze trzech zbieraczy :)


piątek, 7 kwietnia 2017

Resztkowa serwetka w ramach akcji WZW

Dwa lata temu (a może trzy...) w przypływie zapału do szydełkowych serwet, zachciało mi się jedną wydziergać. Zachciało mi się, ponieważ takowej nie posiadam. Znalazłam odpowiedni wzór, kupiłam moteczek kordonka i zaczęłam dziergać i oczywiście wyszło jak zwykle... Kordonek się skończył, serwetkę odłożyłam na bok, po jakimś czasie zapomniałam, z czego dziergałam i klops :) I tak przeleżał ten UFO-k dwa (czy trzy?) lata całkiem zapomniany i odnalazł się w zeszłym tygodniu przy okazji szukania motków na kolejny projekt.

I jak zobaczyłam to biedne "coś", pomyślałam, że przecież nie mamy serwetki do koszyczka! Dlaczego jej nie mamy, też nie wiem, ale coś pamiętam, że rok temu miałam problem :) No to znalazły się zielone resztki i dorobiłam obwódkę.


Jasny zielony kordonek też się skończył (z czego jestem bardzo zadowolona!), więc jeszcze ciemny zielony się załapał na dwa ostatnie okrążenia.


Szału nie ma :) Ale za to w koszyczku ze święconką myślę, że będzie się dobrze prezentować.

Serwetkę zgłaszam do akcji WZW. W planach mam jeszcze 2 projekty "resztkowe" - niewiele ubywa, ale zawsze to coś!

P.S. Zapomniałam ostatnio zamieścić zdjęcia mojego swetra wymyślonego w ramach testów dla Bafpolu (klik). Myślałam, że się nie polubimy, ale jest wręcz przeciwnie - uwielbiam go! Jest ze świetnej włóczki (Alize Alpaca Royal) i nosi się doskonale :)



Asiu: dziękuję bardzo, rzeczywiście w ciąży bardzo dobrze mi się funkcjonuje... :)
Reniu: polubiłam się ostatnio z czerwienią!
Eve: cały urok w szerokości tego swetra! Jednak ten rozmiar dla mnie jest dodatkowo za długi. Niestety
Renato: bardzo dziękuję! Maluch zdrowo rośnie (a ja z nim!), a Twoje pozszywane kwadraty to mistrzostwo świata!
Reni: dziękuję!! :)
Basiu: bardzo mi miło
Gabi: hahaha! Tak... na to nie wpadłam - zestaw dziergano-targany!
Doroto: tak :) korzystam z uroków życia póki mogę :)
Danusiu: i ja tak myślę - projekt jest bardzo unikatowy
Justyno: wdzianko moim zdaniem twarzowe w ogóle i uniwersalne - do spódnic, spodni, sukienek
Marto: no w końcu ktoś mi to powiedział (napisał) prosto w twarz! To jest zdecydowanie nie mój rozmiar
Beatko: ach :) dziękuję :)))))

środa, 29 marca 2017

Understory - moja wersja testowa dla Marzeny

Dzisiaj przedstawiam Wam moi drodzy efekt moich 1,5-miesięcznych zmagań z morzem prawych i lewych oczek dzierganych na drutach 3 mm. Projekt na początku mi się spodobał, ale po skończeniu spodobał mi się bardzo :) Jedyny problem jest taki, że mocno przesadziłam z rozmiarem.






A wszystko przez to, że w pierwszej ciąży przytyłam tyle, że strach o tym wspominać, a teraz nic! Nie mówię, żebym była z tego powodu jakoś bardzo zmartwiona. Co to, to nie! Waga pomalutku idzie w górę, co mnie bardzo cieszy :) Dzidziuś rozwija się prawidłowo, wagę ma OK, ale nigdy nie pomyślałabym, że półmetek za Nami a ja chodzę jeszcze w spodniach sprzed ciąży (co prawda, nie we wszystkich, ale nie narzekam na brak ubrań).


Ale fakt pozostaje faktem - w swetrze tonę! Może znajdzie się jakiś chętny zakupić swetrzysko po promocyjnej cenie :)


Wzór swetra projektu Marzeny Kołaczek - blog Wełniane Myśli.

Trochę danych technicznych:

wzór: Understory - klik
materiał i zużycie:
              Gazzal Baby Cotton - niecałe 15 motków
              Alize Kid Royal - niecałe 10 motków
druty: 3 mm wzór podstawowy oraz 2,75 mm ściągacze





 PS. Spodnie też są made by ula :) Kupione w ciuchu za 2 zł - 3 godziny szarpania dziur i gotowe!


Renato: dziękuję, rzeczywiście - takie projekty do modyfikacji sprawiają, że może być ich sto, a każdy inny
Anka: no to siup na druty i działaj :) Kolejne - kwietniowe wspólne dzierganie właśnie się rozpoczyna
Asiu: no jasne! Taka grupa fajnie mobilizuje i do tego pomaga w newralgicznych momentach. A co do wielkości chust, to zdecydowanie wole te wielkie
Reniu: dziękuję! Ażur rzeczywiście niby prosty, a efektowny
Asiu: hahaha! tak! akryle to to, czego Tygryski nie cierpią :)
Ruda: dziękuje ślicznie :)
Basiu: dzięki wielkie!
Marto: O! Jak milo! Ja osobiście nie wyobrażam sobie blokowania po każdym praniu...
Doroto: Bardzo mi milo
Stara Kobieto: Wszystkie wzory Dagmary z bloga Yellow Mleczyk są bardzo interesujące - zachęcam do lektury
Beato: i jak? chusta skończona?
Pstro: dziękuję, chusta na razie leży w pudle z szalami i kominami i zobaczymy, czy będzie moja, czy trafi do kogoś innego :)
Maika: dzięki serdeczne
Ewo: pomysł, i owszem, bardzo świetny!
Małgorzato: cieszę się, że chusta się podoba!:)

środa, 8 marca 2017

Fejsbukowe wspólne dzierganie i moja Albanetta

W końcu chwalę się moją (uwaga!) styczniową wspólną robotką fejsbukową :) Na pomysł tej wspólnej zabawy wpadła Ania, która prowadzi bloga Yellow Mleczyk Robótkuje. Ta inicjatywa była strzałem w dziesiątkę - odzew był ogromy! Fajnie jest dziergać w większym gronie i w razie problemów liczyć na wsparcie :)

Idea jest taka, że na początku każdego miesiąca Ania ogłasza, co będziemy dziergać i po prostu dziergamy. Pokazujemy z czego i na jakich drutach, pokazujemy robotkę w trakcie, pokazujemy dziergadło podczas blokowania i po :) W plenerze, w domu, na podłodze, na manekinie... na czym tylko nam się podoba.

I tutaj niespodzianka! Dla dziergających są nagrody! Czy to nie nadmiar szczęścia? Nie dość, że można zrobić przepiękne cudeńko autorstwa Ani (wzór przez pierwszy tydzień jest w promocyjnej cenie), to jeszcze istnieje możliwość wygrania nagrody-niespodzianki. W styczniu był to wzór, w lutym moteczek ręcznie farbowany przez Anię :)

No! Dość tego! Pora przejść do prezentacji mojego dzieła.


Chusta według wzoru Ani o wdzięcznej nazwie Albanetta Trójkątna.

Druty: 3,75 mm
Materiał: Madame Tricotte - Merino Gold
Zużycie: ok 220 g


Robiło się bardzo miło i przyjemnie, Ania wszystko fajnie rozpisała. Wzór też jest o tyle przyjemny, że można modyfikować wielkość chusty oraz to, ile będzie na niej ściegu gładkiego, a ile wzoru ażurowego.


Jak widać, wyszła mi dosyć spora - taki niezamierzony efekt :) dziergałam, dziergałam i tak po prostu wyszło.


I teraz kilka słów wyjaśnienia, dlaczego dopiero teraz ją pokazuję, bo chusta jest styczniowa - był to pierwszy projekt w naszej grupie. A mamy marzec...

No dobrze, dobrze. Przyznaję się, trochę tego mojego niechciejstwa tutaj było, ale tak na prawdę to ja się po prostu terminów nie trzymałam. Skończyłam dziergać już w lutym, trochę sobie poleżała czekając na blokowanie i potem jeszcze na zdjęcia :) Cóż...
Blokowanie zaś w moim wykonaniu, hm... Chyba niektórzy nawet by tego nie nazwali blokowaniem niestety. I na zdjęciach to widać! Ale umówmy się, że już post i tak jest przydługi, więc ten temat po prostu zgrabnie ominiemy.


Renato: zgadzam się!
Danusiu: dziękuję, dzieci też zadowolone :)
Marto: na szczęście jeszcze się przydały, poranki bywają o tej porze zdradliwe
Anka: bardzo dziękuję
Danusiu: i tu się z Tobą zgodzę. Lubię takie dłuższe trochę robić, bo wtedy zimą ramiona, plecy i dekolt są ocieplone, nie tylko szyja
Basiu: przeróbki? nie cierpię... brrr... u mnie takie właśnie rzeczy do przerobienia leżą miesiącami...
Doroto: dzięki :) trochę tego rzeczywiście było i to jeden po drugim... pod koniec nuuuuda
Reniu: tak! mega wygodne i praktyczne
Ewo: dokladnie, tym bardziej, że dzieci są w jednej klasie, więc kominy nie mogły być takie same
Joasiu: zima się kończy, ale przynajmniej za rok nie będzie paniki, że szyja goła!
Eve: też mi się tak wydaje :) jeszcze się takich kominów narobię...
Gabi: tak tak... fochy są zawsze, tylko czasem mam czas zrobić więcej zdjęć
basiaba1: dziękuję :)
Margotko: dziękuję, już się zapisałam!
Stara Kobieto: według mnie też!

sobota, 18 lutego 2017

Kominy i czapki

Mam nadzieję, że sezon na kominy i czapki już powoli będziemy kończyć. Mimo wszystko, jeszcze chwilę z nich będziemy korzystać, a szczególnie nasze dzieci :) Niedawno - na przełomie stycznia i lutego powstało kilka kominów oraz kompletów składających się z kominów i czapek. Nie wszystko nawet zdążyłam sfotografować... powędrowały one szybciutko do nowych właścicieli - kolegów i koleżanek z klasy Synka :)

Jedyny sfotografowany komplet. Nie powiem, bardzo mi się podoba kolorystycznie.







Tutaj zdjęcie pod tytułem "foch, ale z uśmiechem", robione raniutko, 5 minut przed dzwonkiem (tak, tak, w domu - co oznaczało spóźnienie!)


A tutaj już "foch bez uśmiechu" - te dwa zdjęcia były robione razem, bo kominy powędrowały do bliźniaków, brata i siostry. Do pistacjowego powstała później też czapka, ale zdjęcia już nie zdążyłam zrobić.


I ostatnie znalezione zdjęcie - różowo szary.


Wszystkie kominy i czapki robiłam z różnych akryli - Red Heart Baby, Red Heart Bella, Opus Mimoza, Himalaya Everyday i jeszcze jakieś dwie, których nazw nie pamiętam. Druty to 3,5 mm, 4 mm, i 4,5 mm.

Tego typu kominy po prostu uwielbiam i uważam, że dla dzieci jest to doskonała alternatywa dla szalika. Nasz Młody chyba nigdy tak na prawdę szalików nie nosił. W tym roku jeszcze nosił zeszłoroczne wyczyny mamy, ale w przyszłym roku już nie będę miała jak się wymigać :) Trzeba będzie coś nowego wydziergać!


Danusiu: zdecydowanie masz rację. Na początku trochę się tego bałam, ale teraz juz nauczyłam się spisywać do zeszytu pomysły i projekty na przyszłość i już nie taki diabeł straszny :)
Basiu: dziękuję bardzo!
Elli: dziękuję :)
Dorotko: Twoje projekty to wyższa szkoła jazdy :) Bardzo jestem ciekawa kolejnych
Reniu: ależ proszę uprzejmie
Marto: dzięki wielkie! A pokazywałaś już ten sweter na blogu? Bo nie kojarzę... umknął mi, czy dopiero zamierzasz wrzucić? Jak to drugie, to szybciutko, bo ciekawa jestem!
Ewo: bardzo Ci dziękuję!! Szalenie miło jest otrzymywać tyle pozytywnych komentarzy

środa, 8 lutego 2017

Wzory swetrów dla Bafpolu

Witajcie! Dzisiaj obiecany wpis ze wzorami na swetry, które w ostatnim czasie prezentowałam na blogu w ramach testowania włóczek dla firmy Bafpol. Moje wzory znajdziecie pod linkami:

Granatowy szkolny sweterek (prezentowany na blogu tutaj) - klik

Ognista czerwień (na blogu tutaj) - klik

Granatowy ze srebrną nitką (na blogu tutaj) - klik

I jeszcze narzutka a'la indiańska z fantazyjnej taśmy, która przez przypadek nie została opublikowana wcześniej :) (na blogu tutaj) - klik

Oczywiście na stronie głównej ze wzorami (klik) jest bardzo dużo świetnych projektów innych dziewiarek! To niesamowite, że możemy korzystać z tej twórczości za darmo. Są one na różnym poziomie trudności, mogą też stanowić doskonałe źródło inspiracji :)

Dziewczyny, nie wiem jak Wy, ale ja pękam z dumy, że jestem w stanie stworzyć coś z niczego!


Reniu: a ja przez te testy dla Bafpolu tak powiększyłam swoje zapasy, ze staram się przerabiać cokolwiek...!
Marto: oj tak! Już coś dłubię :) Oczywiście zainteresowała Cię ta najlepsza włóczka moim zdaniem! To Alize Kid Royal - 62% Kid Moher, 38% Poliamid. W pierwszej kolejnością ją wrzuciłam na druty :)
Asiu: widziałam we wpisie, że zgubiłaś :) Ale przynajmniej będziesz coś miała na następny miesiąc, bo ja raczej nie, bo wzięłam się za nowości. To są włóczki dziękczynne od Bafpolu
Beatko: te sówki to w zasadzie zaczęłam robić przez przypadek, a jak okazało się, że są mega proste w wykonaniu, to tak już poleciało! :)
Zołzo: no właśnie! taki miły akcent
Wiolu: myślę, że wyrobienie włóczkowych resztek jest absolutnie nierealne! Co gorsza, ja cały czas staram się brać udział w akcji WZW, a zapasów nie ubywa w ogóle...
Elli: dziękuje :) i ja ostatnio zaczęłam skłaniać się ku szydełkowym maskotkom :)
Iwono: ja motywu szczególnie ulubionego nie mam, ale te sówki przypadły mi do gustu :)

niedziela, 29 stycznia 2017

Szydełkowe sowy - moje styczniowe WZW

To tak do końca nie jest, że to są styczniowe sowy... przyznaję się :) Szydełkowe sowy, sówki i sóweczki powstawały leniwie od września i mają różne domy oraz różne przeznaczenie.

Część to Sówki Przytulaski




Jedna to Sowa Podróżniczka - towarzyszy Połówkowi


Zdecydowana większość zaś, to Sowy Mądre Głowy, które pomagają Moim Dzielnym Pierwszoklasistom w szkole - przecież wiadomo, że w szkole pierwsze dni są ciężkie, a dużo łatwiej jest, jak się ma takiego przyjaciela w tornistrze :) Pod pojęciem "Moich Dzielnych Pierwszoklasistów" ukrywa się nasz Junior i córka przyjaciółki, którzy od kilku lat są nierozłączni... ona go kocha, on ucieka, razem kłócą się jak dorośli... ale jeśli jedno widzi krzywdę drugiego, to murem za sobą stoją! Ot życie!


Jest też moja Sowa Kluczykowa, która jeździ ze mną. Odkryłam też pewnego dnia jej drugie przeznaczenie - jest świetnym uspokajaczem :) Można ugniatać, ile sil w rękach, a ona dalej tak wdzięcznie patrzy...


W sowim temacie, to by było na tyle. Powstało ich więcej, ale niektóre od razu wyfruwały do nowych właścicieli nie dając nawet możliwości zrobienia zdjęcia.

Jeszcze tylko taka szybka migawka z tego, co mi się dostało od Bafpolu. Na 3 już mam pomysły... szybciutko kończę, co tam mam rozgrzebane i biorę się do roboty :)



Ten wpis oczywiście zgłaszam do akcji WZW u Asi i Justynki. Miło tak pozbyć się resztek, które zalegają już od kilku lat... chociaż do ideału ciągle jeszcze daleko :)

Dorotko: dziękuję za mile słowa. Model czuje się lepiej niż świetnie, nawet w domu swetra z siebie nie ściąga. A na spotkanie postaram się sweter przywieźć
Asiu: tak, wiem że Adi już duży ale jakoś tak to jest, że jak na niego patrzę, to dalej widzę takiego maluszka, który to wędrował ze mną do przedszkola... Dopiero jak popatrzę np. na Twoją Jadzię, to wiem, że i mój jest już taki duży...
Korespondentko: dziękuję :) tak, guziki się udały, szczególnie, że to głównie moje lenistwo sprawiło, ze do samego końca nie wiedziałam, jakie będzie zapięcie. Trzeba się było jakoś ratować
Reniu: no właśnie nie wiem... Pamiętam, że nasz "razemrobiony" sweter Dorota robiła z cieniowanej Grety i też był super, bo go przymierzałam.Ale u mnie na grubszych drutach dziury wychodziły, bo ja bardzo luźno dziergam. Może to kwestia koloru, czasem tak się zdarza
Iwono: i ja dziękuję za szybką przesyłkę i miłe słowa. Kolor świetny, kiedyś słyszałam, ze ponoć lepiej się ubierać w taki głęboki granat, niż w czerń. Ponoć też wyszczupla, a wygląda zdecydowanie korzystniej
Ciaparo: bardzo dziękuję :)
Basiu: miło mi, rzeczywiście Top Model...
Reniu: tak, pasja dalej trwa! :)
Beatko: tak, tak - przywiozę książki. W tym miesiącu powaliła mnie grypa...
Ewo: ślicznie dziękuję
Elli: bardzo mi miło :)
Danusiu: mamusia się starała, żeby sweterek wyszedł, a Synuś starał się go prezentować odpowiednio
Kasiu: cieszę się, że sweter tak wyszedł. W zasadzie nie do końca byłam zadowolona z niego, ale ostatecznie przekonały mnie guziki i zachwyt Młodego :)