czwartek, 12 stycznia 2017

Chłopięcy sweter z kieszeniami

...w rozmiarze 140 - to kolejny mój test dla Bafpolu.


Wzór oczywiście będzie dostępny na stronie firmy Bafpol i oczywiście, jak tylko będzie, nie omieszkam zamieścić na blogu takiej informacji :)


Sweter zrobiłam z włóczki Opus Greta, która w składzie ma 65% akrylu i 35% wełny merino. Zaskoczyła mnie ona pod kilkoma względami i nie wiem do końca jaką opinię mogłabym jej wystawić.

Przede wszystkim na banderoli jest informacja, że nadaje się ona na druty 4-4,5 mm. Ja robiłam na 4 mm, ale podwójną nitką, ściągacze nawet na 3,5 mm. Moim zdaniem pojedyncza nitka nadaje się na 2,5 mm. No jeśli ktoś dzierga ciasno, to może pokusić się o 3 mm.

Kolejna rzecz, to skład. Przy wyborze włóczki sugerowałam się tym, że 65% akrylu powinno dać przyjemną miękkość, bo od razu wymyśliłam sobie, że będzie to sweter dla Młodego :) No i w tym przypadku lekko się rozczarowałam - jest ona szorstkawa. Dodatkowo mnie nie podgryza (Synia też nie), ale my w tej kwestii niewrażliwcy jesteśmy. Robiłam sweter z nadzieją, że po namoczeniu w płynie trochę zmięknie, ale niestety nic to nie dało. No i przyznam się, że nie byłam przekonana do efektu, ale nowemu właścicielowi tak bardzo się spodobał, że zamieniliśmy tą wadę w zaletę - przecież przez to sweter jest bardziej męski, a nie taki dzidziusiowy! :D

Następna kwestia, to kolor. I tutaj złego słowa nie powiem. Śliczny, intensywny, soczysty, piękny ciemny granat. Takie cudownie niebo nocą.


Jak widać,był to dobry pomysł, bo nawet Synek odkrył swoje nowe powołanie! Jeśli nie zostanie wybitnym naukowcem i jeśli nie będzie wybitnym piłkarzem, to tak sobie myślę, że może zostanie wybitnym modelem...


A najbardziej podobają się rękawy! Te dziury na kciuki powstały na specjalne zamówienie. No i kieszenie musiały być, bo przecież gdzieś te tony zabawek muszą się pomieścić - w samych spodniach nie da rady.


Jeszcze muszę tylko wspomnieć o guzikach, a raczej kołkach. Są one wynikiem mojego małego lenistwa, ponieważ dopiero po zrobieniu plis wybrałam się do pasmanterii. Do samego końca nie wiedziałam, jakiej wielkości będą guziki i ile ich będzie - pomysł kołków powstał w trakcie dziergania ww. plisy i wydaje mi się, że był to strzał w dziesiątkę.


Jednym słowem - włóczka na początku mnie lekko rozczarowała, ale nie jest tak źle, jak się na początku wydawało. Nie polecałabym jej na wyroby dla dzieci, ale już dla dorosłego i owszem. Zawartość wełny merino zaś sprawia, że dzianina jest ciepła.


Beatko: oczywiście, że przywiozę.
Marto: wzór jest mega prosty. Myślę, że nadejdzie czas i na ten sweter
Pauli: bardzo dziękuję
Basiu: oczywiście powiem, jak już będzie wzór
Eve: ślicznie dziękuję
Danusiu: dziękuję :)
Marto: cieszę się, że Ci się podoba. Myślę, że wszystkie trzy wzory będą wrzucone na stronie Bafpolu hurtem. A książki są super :)
Iwono: tak, tak... ale są też drobniejsze przerywniki, o których będzie w następnych postach
Knitologu: dziękuję bardzo
Wredna Zołzo: dziękuję, tym bardziej że na początku zamysł był zupełnie inny
Asiu: jak zwykle lejesz miód na moje serce!
Aniu: dziękuję :)
Anko: tak , kolor fajny, a do tego bardzo ciekawy skład włóczki
Ankezz: tak, to prawda. Tym bardziej, że jest on cienki i bardzo cieplutki


A tak z innej beczki! Pamiętacie ten konkurs u Iwony na blogu Eksperymenty z drutami? Uwierzycie, ze to ja go wygrałam? Książki są super. Iwonko, bardzo Ci dziękuje za szybka wysyłkę. No i do tego tak cudownie je opakowałaś!






środa, 21 grudnia 2016

Ognista czerwień

To drugi jesienno-zimowy sweter w ramach testowania dla firmy Bafpol.


Jest to owersizowy kardigan typu open wykonany z Alize Alpaca Royal. Jej skład to 30% alpaki, 15% wełny i 55% akrylu. W 100g motku jest 250 metrów, zalecane druty to 4-5 mm (chociaż ja robię luźno i 4 mm to nawet ciut za grube były).


Sweter jest zbudowany z dwóch prostokątów zszytych w trochę inny sposób - opis będzie opublikowany na stronie Bafpolu, więc w szczegóły się nie wdaję :) Zaznaczę tylko, że sweter ten spokojnie zrobi każda początkująca dziewiarka, która ma już za sobą swój pierwszy szalik! (czyli nudne dzierganie w tę i z powrotem...) Tutaj chciałam tylko wypowiedzieć się w temacie testowanej włóczki, z której dziergałam po raz pierwszy. Po raz pierwszy i na pewno nie ostatni, ponieważ jest niesamowicie przyjemna zarówno dla oka, jak i dla ciała. Wygląda obłędnie - to chyba Marta na naszym spotkaniu Dziewiarek Podkarpacia powiedziała, że to pewnie dodatek alpaki powoduje, ze włóczka od razu wygląda na szlachetną. A ja się z nią całkowicie zgadam! Wygląda świetnie - już na pierwszy rzut oka widać, ze nie jest to zwyczajna tania akrylowa włóczka.
Dodatkowo moim zdaniem jest bardzo miła, chociaż ja raczej pod tym kątem mam grubą skórę. Osobiście myślę, że będzie pogryzać tylko osoby bardzo wrażliwe, ale ciekawa jestem Waszych opinii.


Dodatkowo dzięki zawartości wełny, dobrze się blokuje, po wymoczeniu zaś w płynie do płukania, sweter nabrał miękkości i delikatności. Aha! Podczas moczenia, włóczka trochę puściła kolor, ale niewiele.
Moim zdaniem Alize Alpaca Royal to świetny wybór - nitka jest cienka, więc sweter nie będzie grubą zbroją, a jednocześnie dzięki domieszce szlachetniejszych włókien, na pewno będzie ciepły.


Materiał: Alize Alpaca Royal
Druty: 4 mm
Zużycie: 500 g (5 motków)

Nie powiem - trochę się przy tym swetrze namęczyłam, ale to głównie na etapie wymyślania ogólnej konstrukcji. Koncepcja zmieniała się kilka razy... prucia więc było też sporo.


Ostatni sweterek z tej serii testowej już niedługo! :)


Asiu: uważam, że ten pomysł jest świetny i na pewno wcielimy go w życie - juz będzie można to zrobić z dwoma swetrami :)
Marto: bardzo się cieszę! Oby tylko wzór był zrozumiały! - będziecie z Asią moimi testerkami
Kasiu: dziękuje, niteczka warta zainteresowania :)
Basiu: ja tą włóczkę wybierałam w ciemno i byłam zaskoczona, bo miałam o niej zupełnie inne wyobrażenie, ale okazała się fajna
Iwono: dziękuję... ach te chwile zwątpienia...
Elu: milo mi! Chyba przy każdym projekcie mam słabsze momenty
Knitologu: tak, to prawda. Nie tylko Dziewiarki mają takie problemy - myślę, że taki jest po prostu proces twórczy :)
Beato: Tak, tak!! Jak widać ciąg dalszy kardiganów bez zapięć... A będą i kolejne!
Reniu: opisy na pewno dopiero po nowym roku, ale jak będą, to nie omieszkam pochwalić się na blogu
Eve: OK :) Taki już zostanie
Doroto: Ślicznie dziękuję. Bardzo się cieszę, że wdzianko wyszło tak uniwersalne
Reniu: a no widzisz... coś mi tam nie leżało i już :) Dobrze, że mnie Dziewczyny na spotkaniu powstrzymały!
Marto: bardzo Ci dziękuję!
Ciapara: dziękuję i bardzo mi milo, że do mnie zaglądasz
Gabi: Ślicznie dziękuję :)
Kotka: tak, zgadam się. Szczególnie wiosną i wczesną jesienią, jak w dzień ciełlo jest, ale poranki bywają chłodne
Ewo: myślę, ze na pewno będę go intensywnie wykorzystywać
Agnieszko: mi też się marzy wersja z długim rękawem, więc myślę, ze niebawem coś w tym stylu powstanie :)
Mrs. Rose: dziękuję i miło, że do mnie zglądasz
Korespondentko: na początku kierowałam się głównie wiosennymi porankami, ale teraz wiem, ze rzeczywiście wyszedł bardzo praktyczny i wielosezonowy




niedziela, 23 października 2016

Granatowo-srebrny sweter

To jest mój pierwszy jesienno-zimowy projekt dal firmy Bafpol. Przyznaję, że miałam sporo wątpliwości po drodze, ale na szczęście posłuchałam rad dziewczyn z Rzeszowa, z którymi regularnie się widujemy, i nie sprułam go (a byłam bliska). Jestem z niego zadowolona i już na wiosnę na pewno będę go często użytkować :)


Sweter ten robiłam z myślą o jego zastosowaniu zarówno w tygodniu - do pracy, jak i weekendowo - luźniej i mniej zobowiązująco. Jest on typu open, czyli bez zapięcia, można się nim owinąć lub obwiązać paskiem. Rozmiar moim zdaniem jest mocno uniwersalny, na pewno od S do L, może nawet do XL.


Dla mnie dużymi zaletami tego swetra są w pierwszej kolejności kieszenie, w drugiej szerokie rękawy, dzięki którym sprawdzi się on jako narzutka nawet na bluzki kimonowe. Wyszło to tak trochę przypadkiem, ale fajnie, że wyszło.


Włóczka, z której powstał sweter to La Passion Camellia (37% akryl, 30% poliamid, 15% poliester, 10% moher, 8% metalik). Zaskoczyła mnie ona bardzo pozytywnie - bo, że będzie mało wydajna, to można się było domyśleć po zawartości metalicznej nitki. Tą samą drogą dedukcji można było wywnioskować, że będzie miła i przytulna, ponieważ zawiera moher - a to właśnie to mnie tak mile uderzyło. Kardigan jest milusi, delikatny, lekko puchaty, no i ma bardzo fajny kolor granatowy delikatnie przetykany srebrem.

Tak wygląda motek - 50 g/55 m


A tak nitka, która jest w postaci luźnego łańcuszka


Myślę, że jeszcze skuszę się na coś z tej włoczki, bo robi się z niej miło, przyjemnie i przede wszystkim szybko (ja użyłam drutów 8 mm), tym bardziej, że w swoich zapasach posiadam jeszcze 2 motki bordowej Camelli i 2 motki szarej Marigold, która jest taką samą nitką, tylko dodatkowo posiada małe cekiny. Może jakaś czapka lub komin...


Dane techniczne:

Materiał: La Passion Camellia
Druty: 8 mm
Zużycie: 500 g (10 motków)
Wzór: moja własna radosna twórczość :)


Reniu: tak, przez zimę będę szła z myślą, że za chwile będę mogła ponosić moje różowe dzieło
Doroto: dziękuję, ostatnio zapałałam miłością do różu... widać z wzajemnością
Marto: dziękuję za miłe słowa i cieszę się, że szydełka kupione
Meredith: bardzo dziękuję!
Reniu: na pewno - sukienka od razu pójdzie w ruch! sweter "razemrobiony" ja będę robić jeszcze raz, bo nosi się go rewelacyjnie, więc nic straconego :) A z szydełkami wcale Ci się nie dziwię, mnie skusiło tylko to, że maja rączki, bo takimi ostatnio zdecydowanie lepiej mi się robi
Joasiu: dziękuję ślicznie! :)
Marto: oczywiście dziękuję bardzo! I bardzo się cieszę, że mnie zainspirowałaś!
Gabi: dziękuję, muszę przyznać, że trochę się obawiałam, bo pierwszy raz robiłam coś ze wzoru Dropsa, ale pracowało mi się bardzo przyjemnie. Bardzo fajny wzór - polecam!!!
Basiu: nie dziwię się, skoro masz już szydełka w tych rozmiarach i dobrze się nimi robi, to byłoby zbieractwo :) Zastanawiam się nad tą sukienka w szarościach... albo może kilka kolorów pomieszanych...
Reniu: dziękuję bardzo
Beato: no nie narzekam jakoś specjalnie... tak sobie czasem pogadam :) A Twoja długa wersja sukienki mnie powaliła! Jesteś niesamowita!
Kasiu: bardzo mi miło, dziękuję
Iwono: dziękuję, a dlaczego nie możesz tworzyć takich rzeczy? Przecież świetnie śmigasz drutami, a Twoje warkocze są zawsze perfekcyjne! w czym sęk?
Asiu: koniecznie! Myślę, że w granacie ta sukienka będzie pięknie wyglądać. Po nowym roku będę Cię nękać, żebyś robiła! :)
Małgosiu: bardzo dziękuję
Eve: tak, ja też tylko tymi szydełkami teraz śmigam
Zołzo: baaaadzo mi miło :) Takie słowa to miód na moje serce :)
Knitolog: niezmiernie mi miło! Cieszę się, że do mnie zajrzałaś. Zapraszam częściej :)
Danusiu: sukienkę miałam na razie na sobie raz, ale świetnie się ją nosiło. Wzór polecam :)


niedziela, 2 października 2016

Sukienka na zakończenie lata

...niestety. Strasznie żałuję, że nie udało mi się jej skończyć chociaż tydzień wcześniej, ale no nie dało się i już. I tak jestem zadowolona, że ją w ogóle skończyłam.


To różowe cacuszko miało już swoją premierę na Facebooku i spotkało się z bardzo ciepłym przyjęciem, za co bardzo bardzo bardzo dziękuję. Jest mi z tego powodu bardzo miło :)



Sukienkę zrobiłam z dropsowego wzoru o wdzięcznej nazwie Beach Date - kilk. Zobaczyłam ją na Marcie na jednym ze spotkań robótkowych w Rzeszowie i po prostu musiałam ją mieć - znowu klik.


No dobra! Nie będę ściemniać! Patrząc na tą moją nową sukienunię, pękam z dumy! Podoba mi się ona jak nie wiem co :)

Teraz trochę danych technicznych - materiał to Nako Estiva. Bardzo fajna nitka, która ma w składzie 50% bawełny i 50% bambusa. Nie wiem jak się będzie zachowywać w noszeniu, ale mam wrażenie, że będę zadowolona. Podczas robienia trochę się rozwarstwia, ale jest niezwykle przyjemna dla skóry. Robiłam podwójna nitką rozmiar S i zużytym 5 mostków dosłownie co do centymetra. Dodatkowo trochę na końcu musiałam odjąć rzędów i po ażurowym wzorze od razu przejść do francuza, bo już widziałam, że mi brakuje nitki... A i tak prułam ją na różnych etapach tyle razy, że aż szkoda gadać. Aha! Warto jeszcze wspomnieć, że ja w swojej, podobnie jak Marta trochę zmodyfikowałam wzór i nie taliowałam swojej sukienki, tylko od biustu dodawałam oczka. Jak dla mnie mogłam ją nawet bardziej poszerzyć (mam ostatnio jakiś etap oversizowy).

I teraz zdjęcia na mnie, proszę o wyrozumiałość dla mojego wyglądu - zdjęcia te robiliśmy wczoraj łapiąc dosłownie ostatnie przebłyski światła dziennego. Dodatkowo ja jestem po 2-dniowej jeździe samochodem i przerażającej liczbie "zrobionych" kilometrów, Połówek zaś jest Najgorszym Fotografem Ever!!! Cóż... Beatko kolejne sesje robisz mi w Rzeszowie :)



Selfie tez sobie walnęłam. A co!



Materiał: Nako Estiva (podwójna nitka)
Druty: 3,25 mm i 2,75 mm (francuski prawy)
Wzór: Drops - Beach Date
Zużycie: 500 g (5 motków)

A pamiętacie jeszcze ten "wspólny sweter" wymyślony na spotkaniach robótkowych w Rzeszowie? Miałam pokazać go na mnie i oto pokazuję. Co do jakości zdjęcia... Oj tam, oj tam! Już pisałam, nie :)


A już tak z innej beczki, czy widzieliście ostatnio w Biedronce zestaw szydełek? Cena bardzo atrakcyjna - 17,99 zł, wygląd całkiem całkiem, ale ja i tak jakoś sceptycznie do nich podchodziłem. I wiecie co? Przeczytałam o nich dobra opinię na blogu Eve Jank - klik i od razu poleciałam je kupić!


Szydełka są mega!!! Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, to ja szczerze polecam. Są fajnie wyprofilowane, rączka jest gumowa a nie plastikowa, dobrze się nimi robi.

Życzę Wam miłej niedzieli!!!


Aniu: dziękuję :)
Reniu: tak, przyjemne i pożyteczne, prawda?
Reniu: dziękuję!
Basiu: miło mi :)
Renato: rzeczywiście - pozbycie się resztek i do tego zadowolony maluch!
Beato: jest wreszcie! Czekam z niecierpliwością na Twoją wersję!
Asiu: zrobiłam ich więcej i nasze Sowy Mądre Głowy pilnują Adasia w szkole :) Pomysł zaczerpnęłam właśnie od Ciebie :)
Kasiu: bardzo dziękuję :)
Gabi: ja też mię wiem, jak to zrobiłam... Ot tak,  samo wyszło!
Marto: oj lubią lubią!  U nas zaczął się szał na dziergane maskotki.
Iwono: o proszę! Na drutach - bardzo jestem ciekawa.
Ewo: miło mi, dziękuję.
Marto: z niecierpliwością czekam na wieści, czy moje dzieło się podoba!
Joasiu: niezmiernie mi miło, że podoba Ci się u mnie! :) A kiedy i gdzie się spotkacie??? Oczywiście, że bym się skusiła na takie spotkanie! Napisz mi proszę maila z jakimiś szczegółami.

poniedziałek, 19 września 2016

Szydełkowa sowa

Witam serdecznie!

Dzisiaj prezentuję "sowę mądrą głowę", którą zrobiłam w prezencie dla kilkumiesięcznej malutkiej Rose - córeczki przyjaciółki ze studiów. Malutką widziałam tylko na zdjęciu, jest prześliczna :)

Mam nadzieję, że sówka się spodoba.



Przyznam się szczerze, że bardzo mi się ona podoba... Naszemu Synkowi też - już zaczęłam robić kolejną :)

Sowa w robocie jest bardzo prosta, nawet się nie spodziewałam, że aż tak prosta. Wystarczy szydełkowe koło, kilka rzędów "na prosto", dosłownie kilka rzędów z zamykanymi oczkami, żeby lekko zmniejszyć obwód u góry i już! Wypchać, przerobić razem dwa brzegi i dorobić detale :)

Kolejny sympatyczny sposób na pozbycie się resztek włóczkowych. Moja powstała w 100% z zalegających kłębków, na pewno z Kotka i z Peonii plus jeszcze z jakieś, której już nazwy nie pamiętam. W związku z tym,  oczywiście zgłaszam ją do akcji WZW.


Sama musze się też pochwalić, ponieważ u mnie raczej słabo z systematycznością (żebym nie powiedziała, że brak mi jej w ogóle),  a posty z akcją WZW udaje mi się umieszczać regularnie raz w miesiącu! Pękam z dumy! :) A tak poważnie, to po 2 sporych kocach z resztek, mam 2 duże pojemniki pojedynczych malutkich moteczków, z którymi nie bardzo wiem co zrobić, tym bardziej, że są to same akryle... Pomyślałam sobie, że jak się za nie nie wezmę, to mi tak będą zalegać. I tym sposobem staram się co miesiąc cośtam z nich wydłubać :)


I jak Wam się podoba?


Basiu: takie spotkania są super. Mój Połówek do tej pory nie może się nadziwić, że chce mi się jechać 2 godziny i wracać 2 godziny, żeby podziergać przez 3 godziny z Dziewczynami :)
Elu: koniecznie musisz nadrobić zaległości!  Te spotkania dają takiego kopa, że później miesiąc mija nie wiadomo kiedy.
Beatko: to tylko małe spóźnienie... tym sposobem zaliczysz dwie imprezki!!! Super :)
Reniu: nie możemy doczekać się fotek z wesela :) Na tym spotkaniu musisz być! Nie ma innej opcji!
Asiu: bardzo się cieszę, że Ci dałam kopa do działania! Już nie mogę doczekać się efektów :)
Iwono: koniecznie!!!!! Druty, szydełka, włóczki, gazety, kawa, ciasta, szum, gwar, rozmowy, przymierzanie... I dużo dużo więcej!
Dorotko: dokładnie! Nic dodać nic ująć
Danusiu: dobra energia, natchnienie i wsparcie :) Dziewczyny są cudowne
Gabi: oj tak tak! To taki dziewiarski raj!

wtorek, 6 września 2016

Rzeszowskie spotkanie robótkowe

W ostatnią sobotę sierpnia odbyło się w Rzeszowie kolejne spotkanie Dziewiarek Podkarpacia. Oczywiście ja na to podkarpacie zaglądam towarzysko, bo na pewno nie z racji zamieszkania, ale tak bardzo zżyłam się z Dziewczynami, że nie jestem w stanie odmówić sobie tej przyjemności :)

Asi niestety zepsuł się telefon, w związku z czym zdjęcia w zastępstwie robiłam ja i fotorelacja jest u mnie na blogu.




Od razu muszę Was uprzedzić, że wpis jest nieco chaotyczny. Cóż... robiony na smartfonie... :)




Muszę przyznać też, że to spotkanie akurat było bardzo obfite w wymianki - włóczki, gazety, markery... Oj działo się, działo!



Dziewczyny miały też na sobie piękne dzieła swoich rąk.

Beatka

Janinka

Dorotka


Jeśli kogoś pominęłam, to bardzo proszę o wybaczenie.

Było super, jak zwykle. Ja już nie mogę doczekać się kolejnego spotkania!


Aniu: tak, tak... Żadne cukierki tak nie cieszą, jak te włóczkowe!
Justynko: swetry oczywiście, bo sezon wielkimi krokami nadchodzi!  (taki jest pomysł, a zobaczymy co z tego wyjdzie...)
Basiu: dziękuję za komplement, tym bardziej że nie lubisz minionków :) A ta czerwień też jest moja faworytką, właśnie się za nią biorę!
Reniu: jeden sweter juz skończyłam, drugi zaczynam, a trzeci w kolejce :) Zdjęcia będą w przyszłym tygodniu - czeka mnie jeszcze chowanie nitek i pranie...
Gabi: bardzo Ci dziękuję :) przyznam się, że też orłem w temacie minionków nie jestem... Nie oglądałam bajek, ale dziecko w domu zobowiązuje :)
Pawle: bardzo dziękuję :) trudne to nie jest, można się nauczyć.  trzeba tylko trochę cierpliwości.
Doroto: dziękuję! Już powstają kolejne projekty :)
Iwono: Oj za szybko, za szybko... Stare projekty staram się kończyć, nowe powoli zaczynam :) Oczu nacieszyć nie mogę nowymi motkami.

niedziela, 21 sierpnia 2016

Minionkowe etui

Cóż mogę powiedzieć... Już ponad miesiąc nie pisałam a mi się wydaje, że to chwila tylko. Wakacje zleciały wręcz nieprawdopodobnie szybko. Jeszcze chwila, a Synio do pierwszej klasy będzie wędrował :) Do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Mama pęka z dumy i już!
Poza tym poszalałam w tym roku z przetworami. Truskawki, ogórki i śliwki - asortyment nie za szeroki, ale za to ilość całkiem całkiem jak na mnie (odpowiednio 8 kg, 20 kg i 6 kg). Jeszcze coś tam zrobię, ale już nie będę szaleć.

Wracając zaś do tematów bardziej dziewiarskich, to oczywiście dziergałam , ale chyba nie tyle ile sobie zaplanowałam niestety, ale nie jest źle. Mam trochę rozgrzebanych rzeczy, część też poczeka na wykończenie do przyszłego roku.

Dzisiaj pokazuję szybką robótkę - etui na smartfona dla fanki minionków :)



Minionków będzie więcej, bo już nawet mam zamówienie od Jaśnie Pana Syna. Ten został w 100% zrobiony z mega starych zapasów, więc zgłaszam go oczywiście do akcji WZW.


Dodatkowo zaczęłam już intensywnie pracować nad nowymi włóczkami od Bafpolu.


Kilka pomysłów w głowie mam... Zobaczymy co z tego wyjdzie :)


Aniu: bardzo dziękuję
Asiu: rzeczywiście z włóczki jestem bardzo zadowolona. Sweter wyszedł cienki, a jednocześnie ciepły.
Gabi: dziękuję, ten fason swetra polecam każdemu. Ja tez jeszcze jeden bym sobie taki zrobiła. I na pewno zrobię - to tylko kwestia czasu
Basiu: dziękuję :) Ja do tej pory jeszcze nie wybrałam tej jednej strony
Marto: dziękuję :) To jest najlepsza opcja, żeby nosić go na obie strony
Doroto: masz rację z tymi rękawami, zawsze w melanżach to jest niespodzianka :) Twój razemrobiony wyszedł super.
Kotko: ja też uwielbiam zwyklaki! Teraz chodzi mi po głowie taki przeogromny oversizowy zwyklak.
Elu: ślicznie dziękuję!
Reniu: dziękuję bardzo :)
Danusiu: fajnie jest tak razem podziergać. Taki sam początek, a sweter każdy inny. I jaka motywacja do skończenia!
Marto: zrób sobie koniecznie. Wzór będzie dostępny, więc gorąco polecam.
Pstro: dziękuję :)
Reniu: trochę go podnosiła i rzeczywiście będzie na obie strony, bo dalej się nie zdecydowałam.

niedziela, 17 lipca 2016

"Wspólny sweter" z Fabel Drops

Tytułowy "wspólny sweter" to projekt dziergany razem z Dziewczynami z Rzeszowa na naszych comiesięcznych spotkaniach. Założenia było takie, że każda z nas zaczyna tak samo i dzierga mniej więcej do pach. Potem to już pełna dowolność. Każda z nas mogła sobie wydziergać gładki, ażurowy, w paski, w prążki, krótszy, dłuższy... no dosłownie wszystkie pomysły dozwolone :) Wzór zamierzamy opublikować bliżej jesieni i wtedy też będziemy myślę robić zdjęcia "na ludziu".

I tak oto powstała moja wersja, która prezentuje się następująco


Jak już wspomniałam w tytule, mój sweter powstał z włóczki Drops Fabel Long Print. Włóczkę poleciła mi Gosia, która jest też autorką swetrów, na których się wzorowałyśmy. Bardzo się cieszę, że posłuchałam rady co do wyboru włóczki, ponieważ jestem z niej bardzo zadowolona. Sweterek jest cienki, ale dzięki zawartości 75% wełny, jest cieplutki. Po zrobieniu namoczyłam go na chwilę w letniej wodzie z dodatkiem płynu do płukania, dzięki czemu zrobił się mięciutki, miły i nawet lekko lejący. Ale tak leciutko.


Moja wersja swetra jest bardzo prosta. Rękawy i dolny ściągacz to ścieg francuski prawy, zaś cala reszta, to dżersej prawy. Tak dla urozmaicenia zrobiłam tylko udawany szew z oczek lewych.

I zbliżenie


I w zasadzie to tyle... No może jeszcze powinnam dodać, że rękawy wyszły mi jakieś długie, baaardzo długie. No ale cóż, albo takie zostaną, albo je lekko podpruję.

A nie! Jednak to jeszcze nie wszystko! Do tej pory nie mogę się zdecydować, która strona bardziej mi się podoba.


Bo szczerze mówiąc, lewa strona też mi się podoba.


A Wy co myślicie?


Czekam na opinie :)


Antonino: bardzo dziękuję :) najważniejsze, żeby jak najdłużej cieszył i był użytkowany.
Anko: a ślicznie dziękuję!
Kasiu: bardzo mi miło :)
Joasiu: koniecznie spróbuj! Taka robótka dzięki kolorowym paskom, wbrew pozorom, bardzo szybko idzie.
Basiu: chyba wyczerpałam kocykowe ilości resztek. Myślę, że teraz na tapecie będą resztkowe maskotki i być może w sezonie jesienno-zimowym sweterki. A nowe motki to Nako Estiva na sukienkę, Nako Comfort Strech na bikini, Maxi i szpula poliestrowej nici na torebkę... oj i tak za dużo...
Marto: dziękuję :) Starałam się jak mogłam, bo zależało mi na pozbyciu się tej sterty :)
Marto: No tak! Muszę poszperac na Jej blogu :) Dzięki za przypomnienie. A jak widzisz, obiecałam, to i jest mój sweterek :)
Doroto: Ty to na pewno miałabyś z czego wydziergać taki koc!
Gabi: rzeczywiście taki koc bardzo zmienia pomieszczenie :) A satysfakcja z wyrobienia resztek przeogromna!!!