niedziela, 26 listopada 2017

Mitenki z klapką

Dzisiaj prezentuję 3 pary mitenek, które powstały na specjalne zamówienie w różnych konfiguracjach palcowych :) część zakryta, część odkryta - bo paluszki marzną.


Do każdej pary przysyłam metkę z logo mojego bloga.


W prezencie do zamówienia udało mi się też wybrać z zapasów broszki-kwiatki w kolorach metek.


Zamówienie wysłane. Z niecierpliwością czekam na informację, czy jest tak jak miało być.


Jakość zdjęć niestety marna, ale tak bardzo chciałam jak najszybciej wysłać zamówienie  (zimno w ręce!!!), że zdjęcia robiłam na kolanie w samochodzie w drodze na pocztę.

Moja wersja mitenek powstała na bazie wzoru Aline Dropsa - klik. Włóczka to Nako Nakolen (49% wełny, 51% akrylu), więc zapewne będą cieplutkie. Ściągacz robiłam na drutach 3 mm, zaś resztę na drutach 3,5 mm.


Anka: przydadzą ,przydadzą! takich rzeczy nigdy za dużo
Basiu: dokładnie :)
Danusiu: zgadza się, szczególnie przydają się przy dzieciach, które jeszcze nie siedzą
Marto: Bardzo Ci dziękuję za tak ciepłe słowa! Niestety każda z nas chyba chciałaby, żeby doba była ciut ciut dluzsza!
Marto: dziękuję :)
Reniu: bardzo dziękuję
Asiu: chustki są zdecydowanie lepsze! A jak już dziecko chodzi, to ja uwielbiam kominy. W każdym bądź razie nie cierpię szalików. A pomysł z modelem oczywiście śmiało wykorzystuj! Potrzeba matką wynalazku :)

piątek, 17 listopada 2017

Baktus i trójkątna chustka pod szyję

Całkiem niedawno dostałam od przyjaciółki wygrzebane z szafy różne wełenki w pokaźnej ilości. W ramach podziękowań zrobiłam z ww. dwie chustki pod szyję dla półrocznej córeczki. O ile wiem, paczka jeszcze nie dotarła, więc z niecierpliwością czekam na opinię, czy pasują.

Danych technicznych dzisiaj brak, ponieważ włóczki z odzysku, bez etykiet i prezent szybko wysyłany, więc nawet nie zważyłam gotowych chustek.

Pierwsza to najzwyczajniejszy baktus, jakich wiele. Obrobiłam go na koniec szydełkiem i dodałam troczki z nadzieją, że będzie na dłuższy czas, ponieważ zrobił się całkiem fajny uniwersalny rozmiar.


Druga to moja radosna twórczość :) Po prostu trójkąt. Oczka dodawałam z dłuższego brzegu narzutami, zaś w środku z nitki z poprzedniego rzędu, żeby pod szyją nie było prześwitów.


I tym sposobem niezamierzenie wyszły mi dziurki na guziczki, które aż się prosiły, żeby je doszyć. Dzięki temu ta chustka też ma uniwersalny rozmiar.

I jeszcze zdjęcie na modelu... Starszy w szkole, młodszy śpi, jakoś trzeba sobie radzić!








Renik: dziękuję :)
Aniu: bardzo mi miło
Renato: rzeczywiście szydełkowe maskotki mają urok. I teraz, jak już wiem o ich robieniu więcej, to i wychodzą bardziej miękkie i super przytulaśne.
blondieenko: Bardzo mi miło! Na szydełku robię krócej, niż na drutach, ale i tak wyjdzie już dobra dekada z szydełkiem w dłoni... :)
Asiu: najprawdziwsza prawda! Chociaż z czasem nabiera się wprawy :) Ja całkiem niedawno w życiu bym nie poomyślała, że porwę się na maskotkę bez opisu, a tu proszę!
Basiu: dziękuję. Rzeczywiście resztki są do takich projektów idealne
Marto: no, żebym ja tylko nie obrosła w piórka :D dziękuję Ci bardzo
Gabi: dziękuję ślicznie!
Żabo: cieszę się bardzo, że Ci się podoba
Reniu: przyznam szczerze, że sama się nie mogę na niego napatrzeć

sobota, 11 listopada 2017

Szydełkowa maskotka - pingwin w czapce

Pozostaję w temacie dziecięcych maskotek :) Pewnie Was to nie zdziwi. Osobiście cieszę się, że moje dziergadła podobają się i dużym i małym.

Dzisiaj pingwin wydziergany ze zdjęcia, tym bardziej jestem z niego dumna!


I nie wiem, czy mam w tym temacie cokolwiek więcej do powiedzenia :)


Pingwinek robiony był pojedynczą nitką z różnych resztek na szydełku 3,5 mm. Wypełnienie to kulka poliestrowa.


Oczywiście wpisuje się on idealnie w resztkową akcję WZW (Wykorzystanie Zalegających Włóczek) u Justynki i Asi.


Pingwin jest do kupienia, znajdziecie go w moim butiku na Dawandzie - klik.


ninkaw: dziekuję bardzo!
Basiu: Bardzo dziękuję. Niebieski to mój ulubiony, jak widzisz nawet pingwin dostał niebieską czapkę.
Marto: model rośnie jak na drożdżach! Coraz większy i coraz cięższy :) Cieszę się, że Mysia się podoba
Danusiu: koniecznie pokazuj swoje maskotki na blogu! :) A jakbyś miała jakieś pytania, to pisz! Ja doszłam do wniosku, że dopiero metodą prób i błędów przy 4 maskotce dopracowałam wiele rzeczy :)
Reniu: dziękuję :)
Małgorzato: powiem Ci, że sama bardzo długo się do maskotek przekonywałam. I nie przy pierwszej się polubiliśmy :) Ale w końcu zaczęły mi wychodzić takie, jak sobie założyłam i jestem w nich zakochana :)
Beatko: dziekuje! I za maskotkę i za Modela :)
Margotko: dziękuję!!!
blondieenko: dziękuję za miłe słowa!  Tym bardziej, że Twoje prace to mistrzostwo!
Asiu: Masz rację! I nie tylko z wózka, ale też z nosidełka! :) Całe szczęście, że jest bardzo silny i niedługo zacznie pewnie siadać, to będzie można przeskoczyć do spacerówki :)

poniedziałek, 30 października 2017

Szydełkowa maskotka - Myszka Baletnica

Dzisiaj pozostaję w tematyce dziecięcej :) Taki to w moim życiu nastał okres, to i maskotki teraz się dziergają!

Na początek myszka wykonana według tego opisu - klik. Opis bardzo dobry, przejrzysty, nie miałam z nim żadnego problemu. Myszka wyszła bardzo fajna i całkiem niezłych rozmiarów, bo wzrostu ma aż 35 cm.


Robiłam ją podwójną nitką szydełkiem 3,5 mm, ale spokojnie mogłam robić pojedynczą nitką. Wypełnienie to oczywiście kulka poliestrowa.


Jestem bardzo zadowolona, że mogę dorzucić kolejną rzecz do akcji WZW, ponieważ robiłam ją z włóczek, na które kompletnie nie miałam pomysłu :) Szara to akryl z Read Heart, zielone to Kotek.


Myszka jest dostępna w moim sklepiku na Dawandzie - zapraszam!

Na koniec mój mały model!



Danusiu: dziękuję pięknie!!
Doroto: powiem szczerze, że na początku nie był to mój faworyt, ale po zrobieniu go, stał się naszym ulubionym kocykiem. Jest leciutki, podwójnie złożony grzeje i jest z bawełny, a nie akrylu. Mały śmieje się jak szalony! Uwielbia całusy, a z mężem tak gada, że czasem brzuch mnie ze śmiechu boli :)
Basiu: Bardzo dziękujemy :)
Reniu: zgadza się. Mam takie nieodparte wrażenie, że to będzie taki kocyk, który będzie rósł razem z dzieckiem :D
Marto: dziękuję ślicznie!
Maika: Bardzo dziękuję, zależało mi na czymś wielosezonowym
Eve: Bardzo dziękuję :)


poniedziałek, 23 października 2017

Ażurowy kocyk w romby

Witajcie Kochani po tak długiej przerwie! Mam nadzieję, że nie zapomnieliście o mnie :) Ja o Was oczywiście nie zapomniałam, ale z racji przyjścia na świat Syna Młodszego, trochę kiepsko u mnie z czasem... obiecuję zatem, że wszystkie zaległości nadrobię, chociaż może to trochę zająć.

Dzisiaj chciałam pokazać kocyk dziergany tuż przed porodem i zaraz po. Zrobiony oczywiście ze 100% bawełny z odzysku, jak ostatnio pokazywane kocyki. I przyznam, że wydziergałam trochę mniejszy, a tak się fajnie rozciągnął, że na pewno posłuży nam dłuuuugo.


Kolor, ot taki szaro-bury, dla chłopaka akurat :) Obecnie po kilku tygodniach używania i praniu (w pralce - program delikatny) kocyk osiągnął wymiary ok. 120 x 130 cm.


Wzór zaczerpnęłam ze skarbnicy Dropsa - wzór Lay Down (klik) i bardzo mi się podoba.


Bardzo fajnie korzystało się z niego w lecie z racji ażuru i tego, że jest z bawełny, ale też obecnie korzystamy z niego w domu, co widać na załączonym obrazku.


Pozdrawiam Was bardzo gorąco i mam nadzieję, że do zobaczenia już niebawem, ponieważ dwie nowe robótki już czekają w kolejce do publikacji na blogu, a dwie kolejne właśnie kończę.

Ten kocyk zgłaszam oczywiście do akcji WZW.


Danusiu: Bardzo dziękuję, przyda się.
Basiu: zgadza się,  narobiłam od groma, dostałam drugie tyle, a coś czuję, że to jeszcze nie koniec!
Pstro: dzięki :)
Marto: dziękuję. Rzeczywiście upały dały mi w kość. Cała ciąża przeleciała nie wiadomo kiedy, ale ostatnie 2 tygodnie odczułam bardzo.
Renato: bardzo dziękuję
Reniu: rzeczywiście. Już człowiek zapomniał, jakie te dzieci małe się rodzą! :)
Asiu: dziękuję za życzenia i za kciuki :) pomogło, bo poszło szybko!
Małgorzato: bardzo dziękuję!
Marto: dziękuję! Za kciuki również!
Elu: rozpakowałam się 6 sierpnia :) dzięki wielkie!!
Zołzo: bardzo mi miło!
Ewelino: inaczej być nie może! Od małego trzeba zachęcać

sobota, 29 lipca 2017

Kocyk piłka nożna - nr 2 dla Juniora

Niech was moi Drodzy nie zwiedzie częstotliwość ostatnio publikowanych postów! Nie to, żebym miała tak szybko dziergać :) Po prostu 2 miesiące zawirowań życiowych spowodowało przerwę w pisaniu, ale nie w dzierganiu! Ot i cała tajemnica!

Prezentuję zatem drugi kocyk z serii pt. "Matka wpadła w dziergadełkowy szał". W końcu ma to być trzeci facet w domu, a skoro mam już dwóch piłkarzy, to nie mam nawet złudzeń co do kolejnego... :)


Ten kocyk miał być ponad dwa razy większy i w pierwszym zamyśle był dla Syna Starszego, ale zabrakło włóczki... A dlaczego zabrakło? A dlatego, że ten również dziergany był, tak samo jak ten z poprzedniego wpisu, z bawełny z odzysku. I po raz kolejny - bardzo Ci Dorotko (klik) dziękuję!!! Dwa swetry bawełniane wystarczyły na kocyk o wymiarach ok 110x110 cm.


No i finał jest taki, że będę musiała zrobić drugi i to zdecydowanie większy... Myślę jednak, że będzie z cieńszej nitki, bo te sprute swetry były dosyć grube - robiłam szydełkiem nr 5. Będę też robiła trochę większe elementy i pozszywam je czarną nitką, nie wiem dlaczego wcześniej na to nie wpadłam... a tyle piłek po podwórku się pałęta!


I tak sobie pomyślałam podczas robienia, że zobaczymy czy będzie taka potrzeba, ale na zimę taki kocyk można by podszyć białym polarem i będzie całkiem fajny cieplutki grubasek :)


To jeszcze nie koniec mojego szaleństwa kocykowego i nie tylko, ale całkiem możliwe, że odezwę się dopiero po "rozpakowaniu się", ponieważ mam trochę rzeczy rozpoczętych i wątpię, żebym zdążyła cokolwiek wykończyć - został tydzień! :)

Aha! Oczywiście ten kocyk zgłaszam do WZW u Asi i Justynki.


Reniu: a widzisz - nie usiedzę :) już mnie szczerze nawet trochę to męczy, a Mały przyzwyczajony, że cały dzień i pół nocy coś robię, bo jak tylko usiądę, to zaczyna tańce...
Asiu: dziękuję ślicznie!
Danusiu: taki kocyk ombre marzył mi się już od dłuższego czasu. Buciki też uważam za przesłodkie, tylko są dosyć czasochłonne... A za zdrówko dziękuję - jest i do tego siły od groma!
Pstro: strasznie mi miło, dziękuję!
Marto: a nawet nie zwracam uwagi na upały. Na szczęście w domu w miarę chłodno w te najgorsze godziny, a potem to już tylko taras i robotka lub książka
Asiu: bardzo dziękuję! Daję radę i dziergam, chociaż powiem Ci, że strasznie mi się tęskni do Spotkań Robótkowych! Mam nadzieję, że szybko się z Wami wszystkimi zobaczę!
Basiu: dlatego też dzielnie dziergam te większe rozmiary i nie pruję. Brzuch coraz niżej, ale Małemu się nie spieszy, to fakt. Robię absolutnie wszystko, żeby przyspieszyć, ale jak widać dobrze Mu :)
Mirabbelko: ja też lubię wszelkie odcienie niebieskości! I cieszę się, że utarło się, że to kolor dla chłopczyka, bo po Synu Starszym mamy tonę niebieskich ubranek!
Marta: czekam na ten kocykowy wpis :) taki bardzo w moich klimatach zatem będzie! Brzuch spory i już mi zaczyna powoli przeszkadzać, tym bardziej, że się ciut opuścił.
Elu: bardzo Ci dziękuję! Trzymaj, trzymaj - każdy kciuk się przyda!!!
Eve: dziękuję pięknie
Zołzo: ciekawa jestem jeszcze tylko, jak Junior będzie się w tym zestawie prezentował :) i dziękuję


czwartek, 20 lipca 2017

Kocyk dla Juniora - nr 1

A w zasadzie nie kocyk, tylko komplet - kocyk i butki :) Te wcześniej pokazywane poszły w świat, kolejne też wydziergałam i powędrowały do kolejnego bobaska. O ile się nie mylę, te są numerem 3 :) Bez zbędnych ceregieli, pokazuję


Kocyk ombre zrobiłam w całości francuzem na drutach 4,5 mm i wykończyłam też szydełkiem 4,5 mm. Jego wymiary to ok 100x130 cm i tu muszę przyznać, że mnie fantazja poniosła. Miał być do wózka - czyli taki o połowę mniejszy... No! Matka szaleje! Kocyk został więc kocykiem do łóżeczka, kolejny się kończy (też taki ciut za duży do wózka), trzeci się zaczyna - już odpowiednich rozmiarów. Szczerze - ciekawa jestem, co mi z tego wszystkiego wyjdzie!


W tym miejscu muszę bardzo serdecznie podziękować Dorocie z bloga Dzianiny Doroty, która została sponsorem tego kocyka, jak również dwóch kolejnych oraz mojego sweterka (wszystko pokażę! obiecuję!). Wieki temu dostałam od niej kilkanaście swetrów bawełnianych z sh, które po spruciu chciałam przeznaczyć na dywaniki łazienkowe i siatki robione metoda gobelinową. Jak widać, troszkę się u nas pozmieniało i 100% bawełniane sweterki idealnie wpasowały się w nasze obecne potrzeby! :)


Dziękuję Ci zatem bardzo Dorotko!


Tym samym również kocyk ten zgłaszam do Akcji WZW - z czego baaaaaardzo się cieszę :) Niewykorzystanych zapasów jeszcze u mnie tona, ale coś się dzieje! Cały czas walczę o to, żebym mogla bez wyrzutów sumienia wydać trochę kasy na nowe wełenki!


PS. Zdjęcia na nowej bramce Syna Starszego - już nie może się doczekać młodszego braciszka. Zostało nam na dzisiaj równo 14 dni :) Więc trzymajcie kciuki. A tak obecnie wyglądam


Ciężko jak piorun, ale jeszcze dajemy radę :)


Fajnie, że w tej ciąży udało mi się do samego końca być aktywną - przeprowadzka, pakowanie, rozpakowywanie, malowanie, ślub, przetwory... Sporo tego się działo w ciągu tego 7, 8 i 9 miesiąca :) Pewnie dlatego uciekły mi 2 miesiące na blogu...


I dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze i trzymane kciuki pod poprzednim postem!!!

czwartek, 25 maja 2017

Wreszcie! Mój butik - upragniony, wyczekany!

Dzisiaj chciałabym Was serdecznie zaprosić do mojego butiku na portalu DaWanda!


Jestem z niego bardzo dumna i mam nadzieję, że spotka się on z zainteresowaniem kupujących. Sporo czasu zajęło mi założenie go, ponieważ jestem kompletnym beztalenciem fotograficznym i finalnie poprosiłam o pomoc Renię, którą znacie z bloga Sztuka Rękodzieła oraz ze strony - klik. W tym miejscu chcę Ci Reniu bardzo serdecznie podziękować!!!

Na razie ze względu na obecny mój stan, tematyka raczej dziecięca, ale mam nadzieję w niedługim czasie poszerzyć trochę asortyment. Trzymajcie za mnie kciuki!!! :)


Reniu: taaak... wszystko się przyda, nawet jeden marny biedny moteczek bawełny w kolorze  którego nie cierpię! :)
Maika: no ten melanż nawet fajnie wyszedł, nie powiem.
Marto: już niedługo się przekonam, czy Małemu spodobają się szydełkowe zabawki. Adam cały czas się o takie upomina. O osmiorniczkę też :)
ninkaw: Bardzo mi miło i dziękuję za odwiedziny!
Basiu: oczywiście, dam znać. Ja jestem baaaardzo ciekawa, czy to działa
Asiu: pokażę, pokażę! :)


niedziela, 14 maja 2017

Szydelkowa ośmiorniczka

Dawno dawno temu, w odległej galaktyce... oj dobra, dobra - za dużo seansów z Młodym... A tak na serio, to jakieś 5 lat temu kupiłam na przetestowanie jeden moteczek zielono-żołtej cieniowanej bawełny Myra. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że po pierwsze kupiłam tylko jeden 50g motek, a po drugie - ja nie znoszę koloru zielonego! (No może taki limonkowy się do tego nie zalicza, ale reszta odcieni mi kompletnie nie leży.) I tym sposobem kawał czasu przeleżał sobie ten moteczek i zupełnie nie wiedziałam, co z nim zrobić, aż przyszło olśnienie - ośmiorniczka dla Juniora Numer Dwa :)


Tyle dobrego można wyczytać o tych słodziakach, że postanowiłam przetestować ją na Naszym Młodym. Bo i czemu by nie? :)


Mam nadzieję, że się spodoba :)


Ośmiorniczka powstała z oryginalnego wzoru, wypełnienie to poliestrowa kulka kupiona w stacjonarnej pasmanterii. Na taką ośmiorniczkę zużyłam dokładnie jeden motek, zostało dosłownie kilka metrów. Szydełko 2,5 mm. Oczka i buzię wyszyłam jakimiś resztkami akrylu.


Na ewentualne oznaki sympatii trzeba będzie jeszcze chwilkę poczekać :)

PS. Oczywiście kolejna rzecz, która wpisuje się w akcję WZW!


Eve: dziękuję :)
Beato: ponownie dziękuję!
Katarzyno: niezmiernie mi miło! Twój talent jest przeogromny!
Reniu: myślę, że na pewno będzie Ci dane wydziergać takie butki
Megi: Staram się jak mogę - co najmniej jedna rzecz w miesiącu w ramach akcji WZW. Zapasy trzeba wyrabiać
Gabi: Starszy nie miał dzierganych przeze mnie rzeczy, bo jakoś wtedy mnie w tę stronę nie ciągnęło, za to teraz nadrabiam mocno! Już wkrótce pokażę większe projekty
Knitologu: ja już zrobiłam kilka par dla innych dzieciaczków, bo stwierdziłam, że są obłędne :)
Tusia: problemem nie jest to, że są malutkie, a to że trzeba trochę zszywać poszczególnych elementów - a tego szczerze nie znoszę :)
Małgorzato: bardzo dziękuję :)
Basiu: miło mi!
Ewo: dziękuję
Margotko: cieszę się, że się podobają!


środa, 19 kwietnia 2017

Pierwsze butki dla Młodszego

Niektórzy na fejsbuku już zauważyli, że powoli zaczęłam przygotowania do przyjścia na świat Naszego Syna Młodszego. Coś tam już wydziergałam, masa projektów jeszcze w głowie :) Oczywiście wszystko musi być najpierw zaakceptowane przez Syna Starszego - o wszystko też prosi podwójnie w wersji większej!!! Nie na wszystko się zgadzam, np. dzisiejsze buciki, ale jeden podwójny projekt w wersji maxi i mini jest już w trakcie... No! Ale o tym dopiero jak skończę. Dzisiaj szydełkowe buciki, które dopisuję do akcji WZW (Wykorzystanie Zalegających Włóczek) - kwietniowe prace umieszczamy u Justynki - klik.


Ten model powstał z filmiku na Youtubie, jest ich tam od groma i chyba jeszcze jakieś inne wypróbuję. Te są świetne - już nie mogę się doczekać, aż Mały będzie je miał na nóżkach :)


Butki są zrobione z bawełny z odzysku - jakiś czas temu dostałam od Doroty - klik ogromną siatkę sweterków zrobionych ze 100% bawełny. Po spruciu miały z nich powstać, o ile dobrze pamiętam dywaniki do łazienki i szydełkowe torby, ale jak widać plany się zmieniają :) Swetry leżały dosyć długo i w końcu doczekały się! Już chyba 6 sprułam - powoli nad garnkiem z gotującą się wodą przewijam motki i dziergam, dziergam, dziergam...


Można się więc spodziewać, że najbliższe miesiące, to będzie prawdziwe zatrzęsienie wpisów WZW!

PS.
Wybaczcie marną jakość zdjęć, ale pogoda za oknem obecnie jest jaka jest - zimno, ciemno, buro i ponuro :)



Marto: właśnie o to chodziło :) Teraz serwetka ozdabia stół w salonie. A swetra na pewno nie spruję, bo kilka razy musiałam delikatnie kilka rzędów spruć i to był koszmar! Jednak moher to moher.
Gabi: akcja WZW jest genialna. Motywuje do wyzbywania się resztek i za każdym razem satysfakcja jest ogromna!
Danusiu: teraz sobie przypominam, że z tego zielonego kordonka miałam robić taką znaną w sieci serwetkę z choinek na Boże Narodzenie! Cóż... co się odwlecze...
Anka: dziękuję bardzo!
Basiu: poczułam trochę wiosny dzięki tej zieleni, to prawda :) A takie "otwarte swetry" są super!
Renato: Sama się zastanawiam, jak to będzie z użytkowaniem... Cóż, pożyjemy zobaczymy
Beato: dzięki  :)
Stara Kobieto: bardzo mi miło, dziękuję
Pstro: Hahaha! Ja i minimalizm!!! Nierealne - jestem typem zbieracza, a mój Połówek to chyba połknął ze trzech zbieraczy :)