czwartek, 7 lipca 2011

Po dłuższej przerwie...

...na tapetę powraca biżuteria...

Czarny naszyjnik i kolczyki na żyłce - w pierwszej chwili żyłka wydała mi się tak cienka, że chciałam zmienić koncepcję kompletu, ale ostatecznie wyszedł dzięki temu bardzo delikatny. Myślę, że pokuszę się o drugi taki dla siebie :)

Czerwona bransoletka i kolczyki - bransoletka jest z rodzaju moich ulubionych, ponieważ łuki i koraliki nawleczone są na drut z pamięcią, dzięki czemu pasuje na każdą rękę (nawet taką chudą jak moja).

Na koniec dzisiaj niebieski misz-masz. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, co zrobić z pojedynczymi i niepasującymi do siebie koralikami. Pomysł na "artystyczny nieład" był, ale natchnienia brakowało :) Natchnienie znalazło się pewnego razu i reszki już wykorzystane!
 

Muszę się też przyznać, że przez ostanie zawirowania życiowe zaniedbałam bloga, ale nie robótki. Zaczęłam robić błekitny Frost Flowers (zdjęcie wrzucę, jak tylko skończę przód i go zablokuję...) oraz zrobiłam dwa czarne bolerka z elementów. Niestety moje roztargnienie przeszło moje najśmielsze wyobrażenia i bolerka powędrowały już w świat, a zdjęć nie zrobiłam... ech! Cała ja... Mam nadzieję, że uda mi się wydobyć fotki od właścicielek :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz