środa, 30 listopada 2011

Czapek ciąg dalszy

Trzy kolejne czapki, z czego dwie bardziej jesienne niż zimowe, ponieważ robione pojedynczą nitką.

Pierwsza jest jedną z moich ulubionych, bo włóczka przecudowna (i w wyglądzie i w robieniu) - Rozetti Simba. Druty nr 4.




Z braku modelki (sama niekoniecznie lubię pozować...) wykorzystałam mojego synka "wiercipiętę". Ciężko było go uchwycić, ale po kilkunastu próbach udało się :) sukces!
Niestety rola modela szybko mu się znudziła, więc pozostałe dwie są sfotografowane na płasko...
Pierwsza to włóczka niezidentyfikowana... jakieś resztki oraz druty nr 4.

Druga to podwójna nitka Peonii i jedna nitka... nie wiem czego (czarno-srebrna). Ściągacz robiłam na drutach nr 5,5 a dalej na drutach nr 6.

Wzór czapek jest nieskomplikowany, lekki i przyjemny :) Nabieram odpowiednią ilość oczek na druty (w przypadku pojedynczej nitki jest to około 90oczek) i przerabiam 20 rzędów ściągaczem 2 na 2. Następnie przerabiam dżersejem prawym kilka rzędów, około 10, jednak w pierwszym dodaję 10 oczek (na rucie mam wówczas 100 oczek). Następnie dwa rzędy dżersejem, ale odwrotnie i znów dżersej prawy. Dalej wedle uznania robimy paseczki rzadziej lub gęściej, jak kto woli lub też jak komu wyjdzie. Po przerobieniu 50 rzędów zaczynam zamykanie oczek - zamykam co 4 o. na oczkach prawych, normalny rząd oczek lewych, zamykam co 3 o. na oczkach prawych, normalny rząd oczek lewych i tak aż pozostanie około 15 oczek na drucie. Ucinam ok. 40 cm nitki,nawlekam ją na igłę, przeciągam przez oczka na drucie i zszywam szew. Czapki o tym fasonie są bardzo twarzowe i noszą się super - można zrobić szerszą i krótszą lub też dłuższą, można zrobić z pomponem lub bez i każda jest inna.

sobota, 12 listopada 2011

Zapasy z szafy

Tym razem pokażę kilka czapek i szalik - zrobione jako wzór. Oczywiście te zapasy staram się sukcesywnie powiększać, ale co chwilę jakiś mój wyrób znajduje nową właścicielkę bądź właściciela :) Ale tak na prawdę nic bardziej nie cieszy niż zadowolony klient - posiadacz czapki, szalika, mitenek lub też innego wyrobu.


Te czapki są jeszcze z zeszłego roku - wszystkie zrobione z Kotka podwójną nitką na drutach nr 5,5. "Uszatka" jest zrobiona z podwójnej nitki Kotka i jednej cienkiej nitki niewiadomego pochodzenia (wygrzebanej z resztek) na drutach nr 8. Te prezentowane czapki wyglądają dobrze i w dotyku też są niczego sobie, ale raczej nie przepadam za tą wełną, ponieważ co kolor, to okazuje się być inna... W moich zapasach mam trochę żółtego Kotka i nic z niego zrobić nie mogę, bo po przerobieniu wychodzi fatalnie - robótka jest twarda, zbita, nie nadaje się do niczego (myślę, że powstanie z niej kocyk, którego pierwsza odsłona już niebawem).

Różowa czapka "uszatka" i brązowa "nie-uszatka" były zainspirowane blogiem swetrydoroty - można tam znaleźć kurs, jak zrobić czapkę uszatkę cz I i cz II.

Kolej na szalik, który oczywiście już powędrował w świat. Zrobiony został również z Kotka na szydełku nie pamiętam jakiej grubości, ale myślę, że w okolicach nr 4,5-5. Zdjęcie w żadnym wypadku nie odzwierciedla koloru, ponieważ w rzeczywistości szalik jest koloru wściekle fioletowego :)


Wzór jest ogólnie dostępny w sieci pod hasłem "szalik boa" itp.  Kiedyś nawet znalazłam cały instruktaż z opisem i zdjęciami do tego modelu. Jest prosty do wykonania, tylko wlecze się niemiłosiernie długo... jak to zazwyczaj bywa z tymi szalikami boa. Ten szalik ma około 2 metry długości, niestety nie pamiętam ile wełny na niego zużyłam.

czwartek, 10 listopada 2011

Zaległe bolerko

Niestety do tej pory udało mi się obfotografować tylko jedno zaległe bolerko... ale zawsze to więcej niż nic! :)


Zrobione z Glorii - zużyłam chyba trochę więcej niż jeden motek. Wzór znaleziony przypadkiem na necie, lekko zmodyfikowany.


Kwiatki to łańcuszek z 6-8 oczek złączony o. ścisłym w kółko i obrobiony 16. półsłupkami. Listki są zrobione z potrójnych półsłupków. Całe bolerko po połączeniu wszystkich elementów obrobiłam o. ścisłymi i o. łańcuszka, następnie dwoma rzędami półsłupków.


"Narzutka" :) wyszła bardzo fajnie, jednak wydaje mi się, że Gloria była do tego projektu trochę za gruba. Myślę, że w okolicach wiosny można pokusić się o zrobienie takiego wdzianka z cieńszej wełenki lub też nawet z kordonka.