wtorek, 25 grudnia 2012

wtorek, 18 grudnia 2012

Opaska z warkoczem

No, bardziej z przeplatanką, niż z warkoczem :)

W roli modela, jak zwykle mój Synek.


Niestety niewiele widać, bo opaska czarna i zdjęcia robione o 7:00 rano tuż przed wyjściem do przedszkola - o tej porze jeszcze nie ma dobrego swiatła (o ile w ogóle o tej porze roku może być dobre światło).


Opis wykonania zamieściłam tutaj. Różnica polega na tym, że ta opaska na szerokość ma 24 oczka, a na środku nie ma warkocza, tylko przeplatanka z 8 oczek (krzyżowałam co 10 rzędów).

 

Opaska bardzo wygodna i ciepła, a przy okazji nie za gruba, bo robiona na drutach nr 4. Materiał - jedna nitka to Rozetti Lido, druga nitka to Kalinka. Zużycie - niewielkie.

niedziela, 16 grudnia 2012

Golf - komin dla 3-latka

I mój synek doczekał się również dzierganego prezentu. Włóczka na ten golfik czekała od zeszłego roku, a ja jakoś nie mogłam się do tej robótki zebrać...

Oczywiście potrzebna była odpowiednia motywacja... Stary po prostu już się rozciągnął :)


Wyszedł fajnie, bo jest dosyć wysoki i dzięki temu nie będzie potrzeby używania szalika - według mnie taki komin to najwygodniejsza forma osłony szyi u dziecka.


Wykonanie golfu jest bardzo proste. Ja zrobiłam ten z Himalaya Nadide, podwójna nitką, na drutach nr 4 i 4,5. Ta włóczka jest bardzo miękka i miła w dotyku, w sam raz na wyrób dla dziecka. Zużycie - niecale 100g.

Przepis:
Na druty z żyłką (nr 4) nabrałam 64 oczka i przerobiłam na okrągło 50 rzędów ściągaczem 2x2. Następnie przeszłam na druty nr 4,5 i dodałam 32 oczka (pomiędzy oczka ściągacza dodawałam oczko tak, że powstał ściągacz 1x1). Ściągaczem 1x1 przerobiłam 15 rzędów i zamknęłam oczka. I już. Wystarczy pochować nitki tak, żeby nie wystawały, wtedy golf będzie dwustronny :)


Muszę powiedzieć, że rozmiar jest akurat na mojego 3-latka. Na starsze dziecko trzeba nabrać trochę więcej oczek, żeby golfik dobrze przez głowę przechodził.

środa, 12 grudnia 2012

Czapka uszatka

Jeszcze przed Mikołajkami dostałam zamówienie na prezent dla 8-letniego chłopca... Miała to być czapka, ale miałam bardzo mało czasu na jej zrobienie, więc do głowy przyszła mi gruba i ciepła czapka uszatka - akurat na nadciągające mrozy.

Przód:


Jako że robiłam ją z potrójnej nitki na drutach nr 8, to wydłubałam ją wręcz ekspresowo :) A w dodatku wykorzystałam to, co miałam w domu - 2 nitki Opus Natura (zużyłam chyba trochę ponad pół motka) i 1 nitka Kartopu Basak (zużyłam około 1/3 motka) - obie włóczki w kolorze szarym. Brzeg obrobiłam jednym rzędem półsłupków z Himalayah Nadide - inny odcień szarości, żeby było trochę kontrastu.

Bok:


Trochę trudno było mi określić rozmiar głowy obdarowanego, więc musiałam robić "na czuja". Pomyślałam sobie, że ściągacz 1x1 będzie na tyle rozciągliwy, że na pewno trafię z rozmiarem i w dodatku  czapa będzie rosła razem z głową. Okazało się, że czapka jest dobra na mnie, dobra na mojego 3-latka (chociaż dla niego odjęłabym parę oczek w obwodzie) i na mojego Ukochanego (ale tutaj dla odmiany dodałabym kilka oczek, żeby nie była zbyt obcisła).

Tył:


 Czapka ma szew, ponieważ takich małych obwodów nie robię "na okrągło" - zawsze się z robótką namęczę...

Sposób wykonania bardzo prosty:
Na druty nabrałam 60 oczek i przerobiłam ściągaczem 1x1 18 rzędów. Następnie zaczęłam zamykanie oczek - zaczęłam od zamknięcia co 7-go oczka i w co 2 rzędzie zamykałam kolejne do momentu, aż na drutach zostało mi 10 oczek. Odcięłam nitkę, przeciągnęłam przez oczka na drucie, ściągnęłam je i zszyłam brzeg (nitka, którą odcinamy musi więc mieć odpowiednią długość). Następnie na jedno "ucho" zostawiłam z tyłu 4 oczka i nabrałam od piątego - 14 oczek. Przerobiłam ściągaczem 1x1 13 rzędów, w 14 rzędzie zamknęłam z obu stron po jednym oczku z brzegu, w 15 rzędzie tak samo i w każdym rzędzie zamykałam do uzyskania na drucie 6 oczek - łącznie 20 rzędów. Na koniec zamknęłam pozostałe 6 oczek. Drugie ucho tak samo. Następnie pochowałam nitki i obrobiłam całą czapkę jednym rzędem półsłupków.

Zdjęcia na człowieku, czyli na mnie wyszły koszmarnie, więc nie zamieszczam :) Ale nic straconego, bo w kolejce na takie czapki czekają jeszcze Synek, Ukochany i ja :) Całe szczęście, że każda będzie w innym kolorze! Wobec tego, zdjęcia na głowie na pewno zostaną zrobione i doczekają się publikacji.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Szydełkowe etui

Doczekaliśmy się w końcu nawigacji :) a nawigacja bardzo szybko doczekała się etui :)

 

Futerał jest zrobiony na szybko - taki roboczy ocieplacz, żeby nawigacja się nie zniszczyła (oczywiście chodzi to o wnętrze mojej torebki, gdzie można znaleźć dużo różnych rzeczy i istnieje niebezpieczeństwo, że bardzo szybko mogłaby zostać np. porysowana).


Etui jest całe czarne, bez zbędnych dodatków, ponieważ z założenia miało być uniwersalne. Taki unisex, bo korzystać z niego będę przecież nie tylko ja.

Sposób wykonania zaczerpnęłam od Aurelii - tutaj. Bardzo fajny opis - polecam.


Mój futerał zrobiłam z jakiejś resztki czarnej włóczki niewiadomego pochodzenia na szydełku nr 2. Oczywiście już po skończeniu robótki zaczęłam wypatrywać miliona rzeczy do poprawienia, ale jak już wspomniałam - jest on do "domowego użytku", więc potraktuję go jako pierwowzór i następnym razem będę wiedziała nad czym więcej popracować.

środa, 5 grudnia 2012

Cienka czapka-krasnalka

Na zamówienie jako prezent mikołajkowy powstała czarna cienka czapka.


Na druty z żyłką nabrałam 90 oczek i przerobiłam na okrągło 76 rzędów, następnie zamykałam co 10 oczko (10 i jedenaste przerabiałam razem i tak do uzyskania kilkunastu oczek na drucie. Na koniec ucięłam nitkę przeciągnęłam ją za pomocą igły przez pozostałe oczka i ściągnęłam. Wrobiłam nitki, zszyłam początek i już.

 
Teoretycznie roboty dużo z nią nie było... teoretycznie tylko.... Bo w praktyce wyglądało to trochę inaczej niestety... Kupiłam włóczkę, o której pisałam ostatnio - Opus Roxi. Myślałam, że wyjdzie fajna mięciutka cienka czapka, ale myliłam się. Jakaś taka zbita wychodziła, taka "niby jest OK, ale jednak nie OK". Do tego miała być zwykłym dżersejem!!! A może ktoś mi powie jak zrobić coś (no czapkę właśnie) dżersejem, żeby się nie wywinęło??? No jak??? Trochę musiałam pogłówkować i jakoś dało radę :)

Przede wszystkim  połączyłam Opus Roxi z nitką cieniutkiej Kalinki i zaczęłam robić na drutach nr 4. Od razu trochę lepiej, ale to nie koniec :)

Kupiłam w pasmanterii taką cienką czarną gumeczkę (na takiej szpulce, jak zwykłe nici), bo pomyślałam, że dobrze będzie wrobić ją w kilka pierwszych rzędów, żeby czapka się nie rozciągnęła - i tak też zrobiłam.

Niestety nic to nie pomogło na wywijanie się - brzeg dalej był wywinięty, a nie mógł być... Wciągnęłam więc w brzeg już po zszyciu czapki tą samą gumeczkę i lekko ściągnęłam. I voila! Pomogło!


A może ktoś z Was ma sposób na to, żeby się ścieg dżersejowy nie wywijał?

poniedziałek, 3 grudnia 2012

A u mnie trochę lata

A może wiosny... Bo przecież bliżej nam do wiosny :) Jako ogromny zmarźluch baaardzo za nią tęsknię! A tak na prawdę prawdziwa zima jeszcze się nie zaczęła, brrrr!

I tak też, nie chcąc pogodzić się z obecną aurą, postanowiłam wydziergać na zamówienie kolejną ażurową tunikę - pokazywałam ją tutaj.

Wersja nr 2 jest czarna, szersza o dwa motywy z przodu i z tyłu oraz krótsza o dwa motywy.


Zrobiłam ją z czarnej Kalinki, podwójną nitką, na szydełku nr 3. Wzór bez zmian.

 

Kalinka to mieszanka akrylu z wiskozą, dzięki czemu mam nadzieję, bluzka nie będzie za mocno grzała. A przy okazji wiskozowa nitka lekko się świeci i nadaje ładnego połysku.



No i to chyba jest pożegnanie lata w moim wykonaniu. Wracam do szalików, kominów, ciepłych swetrów, kocyków i całej reszty fajnych rzeczy, które się z zimą kojarzą :)

wtorek, 27 listopada 2012

Beżowy szalik

Dzisiaj wysyłam do pewnej 4,5-letniej elegantki beżowy szaliczek. Mam nadzieję, że będzie się podobał i że będzie się nosił dobrze.

 

Szalik miał być zwyczajny, beżowy, o wymiarach około 17x150 cm. Skoro zwyczajny, to pomyślałam sobie o ściągaczu patentowym i wyszło bardzo fajnie i mięciutko.

Materiał to Opus Roxi, zużycie 100g, druty nr 4.


Pierwszy raz robiłam z tej włóczki i nie rozczarowałam się. Jest mięciutka i ma fajny splot (podobny do Rozetti Lido).



niedziela, 18 listopada 2012

Święta idą - szydelkowe aniołki

I kolejne Święta zbliżają się wielkimi krokami :) Nie wiem jak wy, ale ja już powoli zaczynam przygotowania. Co prawda bardzo powoli póki co, ale jednak ważne, że w ogóle coś się rusza. Tak jak i w zeszłym roku, w moich robótkach nie może zabraknąć szydełkowych aniołków, które chyba mogłabym juz robić z zamkniętymi oczami :)





Jeśli ktoś chciałby aniołki zakupić, proszę o kontakt :)


czwartek, 15 listopada 2012

Odgrzewane starocie - szydełkowa chusta

Te chusty powstały dawno temu (wiosną tego roku), ale dopiero teraz znalazłam zdjęcia :)


Wzór zaczerpnięty z internetu. Niestety nie pamiętam z jakiej strony, ale wiem na pewno, że to był sam schemat, a opis do schematu był po rosyjsku.

 

Rudą chustę robiłam z Peonii na szydełku nr 2,5, zaś beżową z Opus Zuza na szydełku nr 3. Zużycie - niecałe 2 motki (200 g).

 

Chusty w najwyższym miejscu maja 6 motywów, wymiary to około 85 cm wysokości i ok. 190 cm szerokości. Chusty obrobiłam dwoma rzędami półsłupków, a następnie dorobiłam frędzle.

Do tego wzoru mam sentyment, ponieważ sama posiadam taką chustę w nieziemskim kolorze "śliwkowo-bordowym". To była włóczka kupiona bez celu i akurat z niej postanowiłam sobie zrobić szydełkową chustę i to była moja pierwsza robótka na szydełku. Było to jakieś 4-5 lat temu, wcześniej robiłam wyłącznie na drutach. Do tej pory nosi mi się ją bardzo dobrze - kolor dalej mnie powala na kolana, a w dodatku sama chusta jest cienka, jednocześnie ciepła i fajnie się układa.

poniedziałek, 22 października 2012

Ozdobna doniczka

Wreszcie i nasz kaktus doczekał się ozdobnego wdzianka :) Zabierałam się do tej roboty długo, oj długo... ale to chyba była kwestia dojrzewania pomysłu

 

Inspiracją dla mnie było "Pytanie na Śniadanie" - niedawno w jednym z programów Kaśka i Gośka specjalizujące się w tanim, acz efektownym ozdabianiu mieszkania, pokazywały jak można zrobić lampion ze słoika, taśmy dwustronnej i sznurka. Baaardzo fajny pomysł.

I tak pomyślałam, że ja w podobny sposób zrobię doniczkę.


Doniczka wymaga niestety kilku poprawek, ale i tak już wygląda ciekawie i pięknie się komponuje w domu.

Sposób wykonania:
plastikową doniczkę obklejamy taśmą dwustronną, a następnie okręcamy ją kilkoma nitkami włóczki.


W moim przypadku były to 3 nitki grubsze - beżowe i jedna nitka cieńsza - brązowa.

Staramy się okręcać doniczkę raz koło razu, żeby nie było "prześwitów".

 

I na tym koniec, po okręceniu całej osłonki włóczką, doniczka jest gotowa. Tanio, szybko i efektownie :)


Kolorowe doniczki bywają bardzo drogie. Ja za ceglaną doniczkę, która jest w środku zapłaciłam 1,50 zł; za białą osłonkę 2 zł, taśma dwustronna do dywanów to koszt 10 zł (i niewiele jej zużyłam); a wełny mam dosyć spore zapasy (ale jeśli ktoś nie ma, to w pasmanteriach lub ciuchlandach można znaleźć coś niedrogiego).

czwartek, 18 października 2012

Szary sweter

...skończony już dawno, ale nie było okazji, żeby go sfotografować :)

Ale ostatecznie udało się uwiecznić moje dzieło, które powstało kropka w kropkę (a raczej oczko w oczko) z Sandry - numer 10/2009.


Sweter zrobiłam według "przepisu" na rozmiar 34/36 na drutach nr 6. Robiłam go podwójną nitką - jedna to Opus Mimoza (kolor szary), druga to Opus Gucio (kolor ciemno-szary). Pierwszej zużyłam 3 motki, drugiej niewiele ponad 1 motek.


Z efektu jestem bardzo zadowolona, chociaż jakbym miała zrobić sobie drugi taki, to zrobiłabym raczej z golfem :)


poniedziałek, 15 października 2012

Druty, włóczka i zimne stopy...

Czyli "drutowe kapcie" :) Wzór zaczerpnęłam stąd. Antonina świetnie opisała, jak zrobić takie ciepłe balerinki, a że nogi mi z reguły marzną przez okrągły rok, w sobotni wieczór uczyniłam takie toto :)


Niestety, jak to zwykle ze mną bywa, nikogo się nie słucham, tak i teraz wydawało mi się, że w przepisie Antonina podała trochę za mało rzędów i zrobiłam swoje ciut większe. I oczywiście wyszły za duże - moje są w rozmiarze chyba około 38-39, a ja noszę rozmiar 37. Ale to nic! Robi się je super szybko i w dodatku wykorzystuje się rożne dziwne włóczki z zapasów pod tytułem: "nie wiem skąd to mam i nie wiem na co to wykorzystać", więc za chwilę powstaną kolejne.

 

Może też kapcie doczekają się jakiejś ozdoby... a może nie... sama nie wiem, takie zwykłe też mi się podobają.

Poza stopami, reszta mnie też czeka na jakiś otulacz, ale chyba jeszcze trochę sobie poczeka :) Kocyk robi się w tempie powalającym na kolana niestety - bo jak wiadomo "szewc bez butów chodzi". Robię tyle rzeczy jednocześnie i do tego jeszcze przybywają kolejne projekty, że doba mogłaby się wydłużyć co najmniej dwukrotnie.


Na razie kocyk ma wymiary około 60x90, więc jest raczej mizerny, ale sukcesywnie dorabiam mu kolejne rzędy i ciągle rośnie.

Do tego wszystkiego dostałam niedawno nowe zamówienie - męski sweter w rozmiarze XL. Moja druga połówka pomarańczy upatrzyła sobie jakiś czas temu w sklepie sweter za 299,00 zł. O rety!! No pewnie gdybym nie umiała takiego swetra zrobić powiedziałabym, że jasne, uhm, no tak, no fajny jest... ale skoro umiem, to przecież sama zrobię :) no i robię!


Dziergam jak szalona i wydziergałam już plecy, które czekają na zblokowanie. Rękawy się zaczęły dziergać i mam nadzieję już niedługo skończę. Sweter robię wzorem półpatentowym na drutach nr 4, włóczka to Opus Polo - kolor granatowy. Muszę w tym miejscu wspomnieć, ze zakupy na sweter zrobiłam w zamotane.pl i bardzo mile mnie zaskoczyła właścicielka, która razem z motkami przysłała mi 22 próbki różnych włóczek


Niby nic, a cieszyłam się jak dziecko, bo zawsze mam kłopot z zamówieniem czegoś przez internet. Jednak lubię najpierw coś zobaczyć i dotknąć, tym bardziej, jeśli robię coś na zamówienie.


sobota, 29 września 2012

"Włóczkowe" broszki

Chyba najwyższa pora, żeby przyznać się, że poczułam jesień. W głowie mam milion projektów związanych ze swetrami, kominami, szalikami, czapkami, chustami itp. W zasadzie to jest bardzo fajna pora roku (chociaż najbardziej lubię wiosnę), ponieważ można śmiało nosić wydziergane przez siebie na przykład swetry i w dodatku nie trzeba ich jeszcze chować pod kurtką :)

Szary sweter "się kończy" już - został tylko kawałeczek rękawa, pozszywanie go i dorobienie kołnierza. Mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się skończyć. Na razie wygląda tak:


A w ramach odpoczynku od swetra, wpadłam w szał robienia broszek...
 

czwartek, 27 września 2012

Ażurowa bluzka - opis

Doczekałam się zdjęć bluzeczki z ostatniego posta.


Bluzka nosi się świetnie :)


Bluzka-tunika została wykonana z grafitowej sonaty, ale przyznaję, że wynalazłam w pasmanterii w zeszłym roku jakieś stare jej zapasy. W składzie jest oczywiście 30% wiskozy i 70% bawełny, ale ta nitka jest trochę cieńsza od Sonaty, którą można obecnie kupić.


Zużyłam niecałe 300 g (zostało mi niewiele ponad jeden 50 gramowy motek...), szydełko nr 3.

Wzór bardzo łatwy, wyszperany kiedyś w internecie.


Wykonanie proste - zrobiłam zwyczajnie dwie litery "T", obrobiłam je jednym rzędem połsłupków i zszyłam. I tyle roboty :) miałam w planie obrobienie brzegów oczkami rakowymi i zaczęłam nawet, ale jakoś mi to nie wyglądało, więc zostawiłam po prostu tak jak wyszło.


A efekt widać :)


A tak przy okazji, może ma ktoś pomysł na wykorzystanie 60-70g tej Sonaty, która mi została? Jest raczej mało wydajna...