czwartek, 2 lutego 2012

Czarno-srebrny komin

Pora taka, że kominy same schodzą z drutów... W kolejce do obfotografowania już czekają kolejne :)


Ten tworzy całkiem fajny komplet z czapką z poprzedniego wpisu.



Zrobiłam go z tego, co akurat było pod ręką, czyli z Basaka (2 motki), Peonii (1 motek - ciut zabrakło, ale dosztukowałam z resztek kilka rzędów) i Kalinki (0,5 motka).


Wymiary: 37 cm - szerokość i 45 cm - wysokość. Robiłam bezszwowo na drutach z żyłką nr 5,5, przerabiałam w pokrążeniach 110 oczek i uważam, że jednak to odrobinę za dużo - powinno być 100 oczek.

Oczko za oczkiem... oczko za oczkiem... oczko za oczkiem...

Wzór: francuski prawy i dżersej na zmianę po kilkanaście rzędów. Robiłam trzema nitkami - jedna nitka to Basak, druga nitka to Peonia, a trzecia nitka to Peonia lub Kalinka.


Podczas robienia miałam mieszane uczucia, ponieważ wzór francuski prawy wychodzi zdecydowanie grubszy od dżerseju, ale niepotrzebnie się tym martwiłam, ponieważ efekt przewyższył moje oczekiwania :)

2 komentarze:

  1. Strasznie mi się spodobał patent ze sznureczkiem. Uwielbiam kominy, ale jestem też strasznym zmarzluchem. Denerwuje mnie, kiedy komin za bardzo odstaje, a mi wiatr po szyi śmiga. Teraz już wiem co zrobić - wersja luźniejsza na cieplejsze dni, a sznureczkowo-pomponiasta na mrozy jak dziś.
    Komin wyszedł rewelacyjny. A na zdjęcia kolejnych już czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten sznureczek został podpatrzony w "kupczym" kominie i stwierdziłam, że warto ten pomysł wykorzystać - sprawdza się znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń