niedziela, 18 marca 2012

Zaległe kominy

Kilka kominów czekało cierpliwie na opublikowanie i najwyższa pora, żeby je pokazać.

Pierwszy, to rudzielec zrobiony z Opus Mimozy i brązowy beret do kompletu z Opus Sary.

Komin jest rudo-pomarańczowy, robiłam go na drutach nr 4 - na początku miałam na drutach 143 oczka,na końcu 231 oczek, przeplatanka jest z 10 oczek, pomiędzy przeplatanką na początku były 3 oczka lewe, na końcu 11 oczek lewych. Oczka zaczęłam dodawać po około 45 rzędach.

Na wykonanie komina zużyłam niecałe 2 motki, włóczka jest bardzo wydajna.


Na beret zużyłam około 3/4 motka, robiłam podwójną nitką. Ściągacz robiłam na drutach nr 4,5, resztę na drutach nr 5. Rozmiar zdecydowanie większy od mojego, dlatego też zdjęcia nie na modelu. Ściągacz 3x3 składa się z 75 oczek, zaraz po ściągaczu dobrałam oczka i robiłam przeplatankę z 8 oczek, pomiędzy 12 oczek lewych.




Kolejny taki sam, tylko zrobiony z Rozetti Spark - włóczka miękka i bardzo ładna, ale ciężka, przez co mało wydajna - na zrobienie tego komina zużyłam 3 motki po 100 g.



I na koniec blado-rudy komin, ale nie z przeplatanką, tylko z normalnym tym razem warkoczem. Powstał z 2 motków Kotka - robiłam podwójną nitką na drutach nr 8. Warkocz zrobiłam z 6 oczek.



W kolejce do opublikowania jeszcze tylko dwie "jesienno-zimowe" robótki, potem już na pewno zawita do mojego bloga wiosna, która już pokazała się za oknami :)

2 komentarze:

  1. O matko! A to wszystko dla siebie, czy na eksport???
    Chyba zrobię sobie takiego przeplatańca. Jeśli jest przepis, to grzechem by było nie skorzystać!
    Ula, jak dla mnie zdjęcia szalików i kominów możesz wrzucać nawet latem. To chyba jedyna część robótkowej garderoby, która nigdy mi się nie znudzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A to wszystko oczywiście eksport :) Ja mam jeden i chce mi się więcej, ale jestem potwierdzeniem przysłowia, że "szewc bez butów chodzi" - zawsze w kolejce zamówienia do wyrobienia i dla siebie nie bardzo jest czas cokolwiek zrobić. Ale mam postanowienie poprawy i kilka pomysłów w głowie na wyroby dla siebie...
    No i ja jestem za tym, żebyś skorzystała! Po to są "przepisy", żeby je wykorzystywać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń