sobota, 29 września 2012

"Włóczkowe" broszki

Chyba najwyższa pora, żeby przyznać się, że poczułam jesień. W głowie mam milion projektów związanych ze swetrami, kominami, szalikami, czapkami, chustami itp. W zasadzie to jest bardzo fajna pora roku (chociaż najbardziej lubię wiosnę), ponieważ można śmiało nosić wydziergane przez siebie na przykład swetry i w dodatku nie trzeba ich jeszcze chować pod kurtką :)

Szary sweter "się kończy" już - został tylko kawałeczek rękawa, pozszywanie go i dorobienie kołnierza. Mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się skończyć. Na razie wygląda tak:


A w ramach odpoczynku od swetra, wpadłam w szał robienia broszek...
 

czwartek, 27 września 2012

Ażurowa bluzka - opis

Doczekałam się zdjęć bluzeczki z ostatniego posta.


Bluzka nosi się świetnie :)


Bluzka-tunika została wykonana z grafitowej sonaty, ale przyznaję, że wynalazłam w pasmanterii w zeszłym roku jakieś stare jej zapasy. W składzie jest oczywiście 30% wiskozy i 70% bawełny, ale ta nitka jest trochę cieńsza od Sonaty, którą można obecnie kupić.


Zużyłam niecałe 300 g (zostało mi niewiele ponad jeden 50 gramowy motek...), szydełko nr 3.

Wzór bardzo łatwy, wyszperany kiedyś w internecie.


Wykonanie proste - zrobiłam zwyczajnie dwie litery "T", obrobiłam je jednym rzędem połsłupków i zszyłam. I tyle roboty :) miałam w planie obrobienie brzegów oczkami rakowymi i zaczęłam nawet, ale jakoś mi to nie wyglądało, więc zostawiłam po prostu tak jak wyszło.


A efekt widać :)


A tak przy okazji, może ma ktoś pomysł na wykorzystanie 60-70g tej Sonaty, która mi została? Jest raczej mało wydajna...

piątek, 14 września 2012

Ażurowa bluzka

No! Udało się!! Skończyłam robótkę!!! :)

Uważam to za swój malutki sukces, ponieważ tak jak pisałam w poprzednim poście, obecnie trwa u mnie faza początkowa. Oznacza to, że zaczynam i nic skończyć nie mogę... Wykańczanie jest takie żmudne i długie i męczące... chociaż jak już wszystkie szwy zostaną zszyte, wszystkie nitki pochowane, całość ładnie zblokowana, rozciągnięta lub też wyprasowana (bądź też cokolwiek innego), to miło jest pozachwycać się dobrą robotą. Hmmm.... No tak, w teorii fajnie wygląda wykańczanie. W praktyce jednak ja dużo bardziej lubię zaczynać :)

No ale żeby nie było, w ostatnim poście zapomniałam wspomnieć, że w toku była jeszcze ażurowa bluzeczka z grafitowej Sonaty. Szczerze mówiąc tuniczkę zrobiłam, zszyłam i przestała mi się podobać, więc wrzuciłam ją na tydzień do szafy. Wczoraj ją ponownie wzięłam w ręce, pochowałam nitki i przymierzyłam. I proszę bardzo! Super! Jestem z niej na prawdę zadowolona!

 

Co prawda tuniczka wyszła zupełnie inaczej niż planowałam i może właśnie dlatego w pierwszej chwili mi się nie spodobała. Miała być krótką i szeroką narzutką, a wyszła dosyć długa i średnio szeroka. I ażur okazał się spory. W planach miałam tą bluzeczkę nosić na bluzkę na ramiączkach lub "bokserkę", ale jakoś mi to nie wygląda... Ale okazało się, że fajnie leży na golfie, więc jest w sam raz na obecną pogodę. Zdjęcia "na ludziu", wymiary i wzór zamieszczę w kolejnym poście, mój osobisty fotograf w osobie mojego ukochanego musi mnie jeszcze obfotografować.

A tak tunika się blokowała (przód i tył wyglądały tak samo)



A teraz, żeby nie było, że nie robię a piszę, to kilka zdjęć zaczętych robótek:

1. Fioletowy sweterek - jak już pisałam częściowo do sprucia i poprawienia :)

 

2. Szary sweter warkoczowo-ażurowy - materiał się skończył, tzn. leży w szafie u mojej mamy i czeka na mnie

 

3. Czarny warkoczowy sweter - obecnie się dzieje - na razie jest około 60 cm długości, a ma być 2,5 metra, żeby to jakoś dziwnie poskładać, pozszywać i dorobić rękawy...




Jest jeszcze kocyk i podkładki pod kubki, ale nie wszystko na raz :) To w następnych postach :)

niedziela, 9 września 2012

Szydełkowy pierścionek

Sporo rzeczy ostatnio powstało, ale nic tak na prawdę do końca... ale o tym za chwilę.

Teraz jedyny ukończony projekt - szydełkowy pierścionek. Jestem z niego zadowolona, chociaż raczej mój nie będzie (a miał być dla mnie), ponieważ ja mam niestety za krótkie palce i za małe dłonie i od zawsze czuję się niekomfortowo w dużych pierścionkach. Niestety to się chyba nie zmieni :)




Do wykonania potrzeba:

1. Szydełko
2. Kordonek
3. Koralik
4. Baza pierścionka
5. Igła do wykończenia



Wystarczy zrobić kwiatek (schematów w różnych gazetkach i w sieci dostatek), wszyć koralik i wykańczając kwiatek nie chować całkowicie nitki, tylko doszyć nią nasz wyrób do bazy pierścionka (do dostania w pasmanterii). Ot i cala filozofia!


Ostatnio blog mój był trochę zapomniany, ale nie znaczy to, że w robótkach też zapanował zastój. Robię dużo i namiętnie, ale jakoś nic nie mogę dokończyć... sama nie wiem dlaczego... taki czas :)

Robotki "w toku":
  1. kocyk z resztek zaczęty w ramach RASZ - myślę, że doczeka się na pewno niedługo finiszu, bo wieczory są coraz chłodniejsze
  2. komplet podkładek pod szklanki - w zasadzie już był zrobiony, ale stwierdziłam, że jedna podkładka nie pasuje do reszty a jedną zdążył mój synek potraktować nożyczkami, więc są dwie do poprawki :)
  3. fioletowy sweterek polo - zrobiony tył, ale część do sprucia i do poprawki wykrój pach - oj trochę roboty z nim jeszcze, ponieważ dzieje się on na drutach nr 3,5
  4. szary sweter warkoczowo-ażurowy z wywijaną plisą - zrobione plecy i pół przodu, ale skończyła się włóczka... szybko idzie, bo na drutach nr 6
  5. czarny sweter-narzutka w warkocze - dzisiaj zaczęłam!! :) też idzie w tempie szybkim, bo na drutach nr 8
To chyba tyle w temacie zaczętych i nieskończonych... ale mam mocne postanowienie poprawy i zamierzam to wszystko powykańczać, bo jesień idzie a w mojej szafie swetrów brak (tak to jest jak się chudnie 15 kilogramów), a i szafę mojej drugiej połówki też mogłabym powiększyć!!!