poniedziałek, 22 października 2012

Ozdobna doniczka

Wreszcie i nasz kaktus doczekał się ozdobnego wdzianka :) Zabierałam się do tej roboty długo, oj długo... ale to chyba była kwestia dojrzewania pomysłu

 

Inspiracją dla mnie było "Pytanie na Śniadanie" - niedawno w jednym z programów Kaśka i Gośka specjalizujące się w tanim, acz efektownym ozdabianiu mieszkania, pokazywały jak można zrobić lampion ze słoika, taśmy dwustronnej i sznurka. Baaardzo fajny pomysł.

I tak pomyślałam, że ja w podobny sposób zrobię doniczkę.


Doniczka wymaga niestety kilku poprawek, ale i tak już wygląda ciekawie i pięknie się komponuje w domu.

Sposób wykonania:
plastikową doniczkę obklejamy taśmą dwustronną, a następnie okręcamy ją kilkoma nitkami włóczki.


W moim przypadku były to 3 nitki grubsze - beżowe i jedna nitka cieńsza - brązowa.

Staramy się okręcać doniczkę raz koło razu, żeby nie było "prześwitów".

 

I na tym koniec, po okręceniu całej osłonki włóczką, doniczka jest gotowa. Tanio, szybko i efektownie :)


Kolorowe doniczki bywają bardzo drogie. Ja za ceglaną doniczkę, która jest w środku zapłaciłam 1,50 zł; za białą osłonkę 2 zł, taśma dwustronna do dywanów to koszt 10 zł (i niewiele jej zużyłam); a wełny mam dosyć spore zapasy (ale jeśli ktoś nie ma, to w pasmanteriach lub ciuchlandach można znaleźć coś niedrogiego).

czwartek, 18 października 2012

Szary sweter

...skończony już dawno, ale nie było okazji, żeby go sfotografować :)

Ale ostatecznie udało się uwiecznić moje dzieło, które powstało kropka w kropkę (a raczej oczko w oczko) z Sandry - numer 10/2009.


Sweter zrobiłam według "przepisu" na rozmiar 34/36 na drutach nr 6. Robiłam go podwójną nitką - jedna to Opus Mimoza (kolor szary), druga to Opus Gucio (kolor ciemno-szary). Pierwszej zużyłam 3 motki, drugiej niewiele ponad 1 motek.


Z efektu jestem bardzo zadowolona, chociaż jakbym miała zrobić sobie drugi taki, to zrobiłabym raczej z golfem :)


poniedziałek, 15 października 2012

Druty, włóczka i zimne stopy...

Czyli "drutowe kapcie" :) Wzór zaczerpnęłam stąd. Antonina świetnie opisała, jak zrobić takie ciepłe balerinki, a że nogi mi z reguły marzną przez okrągły rok, w sobotni wieczór uczyniłam takie toto :)


Niestety, jak to zwykle ze mną bywa, nikogo się nie słucham, tak i teraz wydawało mi się, że w przepisie Antonina podała trochę za mało rzędów i zrobiłam swoje ciut większe. I oczywiście wyszły za duże - moje są w rozmiarze chyba około 38-39, a ja noszę rozmiar 37. Ale to nic! Robi się je super szybko i w dodatku wykorzystuje się rożne dziwne włóczki z zapasów pod tytułem: "nie wiem skąd to mam i nie wiem na co to wykorzystać", więc za chwilę powstaną kolejne.

 

Może też kapcie doczekają się jakiejś ozdoby... a może nie... sama nie wiem, takie zwykłe też mi się podobają.

Poza stopami, reszta mnie też czeka na jakiś otulacz, ale chyba jeszcze trochę sobie poczeka :) Kocyk robi się w tempie powalającym na kolana niestety - bo jak wiadomo "szewc bez butów chodzi". Robię tyle rzeczy jednocześnie i do tego jeszcze przybywają kolejne projekty, że doba mogłaby się wydłużyć co najmniej dwukrotnie.


Na razie kocyk ma wymiary około 60x90, więc jest raczej mizerny, ale sukcesywnie dorabiam mu kolejne rzędy i ciągle rośnie.

Do tego wszystkiego dostałam niedawno nowe zamówienie - męski sweter w rozmiarze XL. Moja druga połówka pomarańczy upatrzyła sobie jakiś czas temu w sklepie sweter za 299,00 zł. O rety!! No pewnie gdybym nie umiała takiego swetra zrobić powiedziałabym, że jasne, uhm, no tak, no fajny jest... ale skoro umiem, to przecież sama zrobię :) no i robię!


Dziergam jak szalona i wydziergałam już plecy, które czekają na zblokowanie. Rękawy się zaczęły dziergać i mam nadzieję już niedługo skończę. Sweter robię wzorem półpatentowym na drutach nr 4, włóczka to Opus Polo - kolor granatowy. Muszę w tym miejscu wspomnieć, ze zakupy na sweter zrobiłam w zamotane.pl i bardzo mile mnie zaskoczyła właścicielka, która razem z motkami przysłała mi 22 próbki różnych włóczek


Niby nic, a cieszyłam się jak dziecko, bo zawsze mam kłopot z zamówieniem czegoś przez internet. Jednak lubię najpierw coś zobaczyć i dotknąć, tym bardziej, jeśli robię coś na zamówienie.