niedziela, 24 marca 2013

Tegoroczna zima nie ma konca...

...więc i mnie jakoś niespiesznie do lekkich wiosennych ażurów... niestety.

Jeden powstał, ale jest prezentem, więc musi dostać się w ręce nowej właścicielki przed publikacją. Cośtam się tworzy, ale jakoś bez specjalnego tempa. Zmęczona jestem zimnem, którego po prostu nie znoszę.

Wobec takiego totalnego braku jakiejkolwiek weny i chęci, postanowiłam, że muszę jakoś to przełamać. Najprostszym sposobem jest KOLOR oczywiście, więc zakupiłam cudownie energetyczne (niestety zdjęcia tego nie oddają w pełni) dwa motki Opus Polo i wydziergałam sobie komin z kapturem - dokładnie według przepisu Kasi.


Od dłuższego czasu bardzo chciałam zrobić sobie coś szydełkowego, wręcz musiałam! Jak już wcześniej pisałam, wiosenny nastrój nie może do mnie w pełni przyjść i tak nie bardzo wiedziałam, co też szydełkowego może powstać. Z pomocą przyszła mi właśnie Kasia i jej opis szydełkowego komina - tutaj.


Bardzo się cieszę, że skorzystałam z uprzejmości Kasi, bo mogłam się "wyłączyć" i po prostu dziergać, a efekt jest rewelacyjny :)

Komin jest wręcz idealny - nie za duży, nie za mały, nie za szeroki, nie za wąski - po prostu akurat.


Jestem bardzo zadowolona z efektu :)

Kikla danych technicznych:
materiał - Opus Polo
zużycie - 2 motki
szydełko - 5,5 mm

2 komentarze:

  1. Oj Ula, teraz to ja już sama nie wiem, czy chcę komin z kapturem taki klasyczny szary, beżowy. Czy taki energetyczno-kolorowy... Pewnie wyjdzie na to, że zrobię dwa :) Chyba przestanę zaglądać na Twój blog, bo lista rzeczy do zrobienia mi się niebezpiecznie wydłuża... :) A produkcja komina - wersja pierwsza jest przewidywana na okolice kwietnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zocha! Zdecydowanie kolorowy polecam! Ja osobiście posiadam tylko takie, ponieważ z reguły ubieram się na czarno lub szaro-buro w okresie zimowym, więc takie żywe kolory automatycznie poprawiają humor. A kwiecień już nadchodzi :) Ja w dalszym ciągu czekam na efekty :)

    OdpowiedzUsuń