niedziela, 12 października 2014

Dwa skończone

Wrzos i mięta skończone już definitywnie. Uff... Poprawkom nie było końca, sama nie wiem dlaczego. Wiem tylko, że na prawdę nie cierpię zszywania gotowych elementów :)


Już wkrótce kolejne udziergi :)

10 komentarzy:

  1. Śliczne sweterki :-) Piękne kolory.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :) bardzo mi miło, że moje wysiłki są doceniane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze podziwiam za zszywanie, jak już wiesz nie jest to moje ulubione zajęcie:) Sweterki fantastyczne, sama o takich marzę, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak... Dziękuję za podziw :) Sama za każdym razem obiecuję sobie, że to mój ostatni "zszywany" sweter... i co? I zawsze jest ten kolejny. Ale właśnie od dzisiaj czeka mnie tygodniowy przymusowy "urlop" z chorym potomkiem i zaczęłam sweter bez zszywania :)

      Usuń
  4. Śliczne. Sama nie wiem, który bardziej mi się podoba :)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Polecam kolor miętowy - na początku byłam sceptyczna, ale okazał się bardzo twarzowym kolorem.

      Usuń
  5. Bardzo ładne i twarzowe sweterki. Podobnie jak Ty nie przepadam za zszywaniem gotowych elementów dzianin.
    Pozdrawiam cieplutko Dorota

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję :) tak tak... widzę, że wszystkie mamy podobne odczucia :) Zszywanie to nie jest to, co Tygryski lubią najbardziej.

    OdpowiedzUsuń