piątek, 25 lipca 2014

Siateczki przybywa

Zostały mi już tylko rękawy... :)


Na razie jestem bardzo zadowolona i z niecierpliwością czekam końca sweterka.

Mam nadzieję, że w tym "tysiącleciu" skończę, bo robię go z bawełny z domieszką wiskozy, więc mogłabym go jeszcze tego lala ponosić :)

czwartek, 10 lipca 2014

Co robię jak mnie nie ma

No niewiele robię niestety... Od baaardzo dawna nie mam już tempa... Coś tam sobie dziergam, coś tam przerywam... Czasem do czegoś wracam, czasem pruję i zaczynam coś innego.

Po prostu niespecjalnie mam co Wam pokazać :) Ot, czasem i taki czas nadchodzi :)

Ale żeby nie było, że tak zupełnie bezczynnie mija mi czas, to dzisiaj właśnie pokażę Wam, że nie zapominam o dzierganiu - a może właśnie nadchodzi czas przebudzenia z "letargu"? Prezentuję Pierwszą odsłonę ażurowej bluzeczki.


Zdjęcie robiłam kilka godzin temu - obecnie tył jest skończony i zaczęłam już przód. W weekend mam nadzieję dorobię trochę i już całkiem niedługo będę dumną posiadaczką "siatkowego sweterka". Wspomnę jeszcze tylko, że włóczka to Sonata - mieszanka bawełny z wiskozą - z odzysku z w pierwszej wersji bluzeczki, a w drugiej tej oto sukienki. Sukienkę sobie zrobię na pewno, ale na razie sprułam to, co było zrobione, ponieważ za ciężkie wyszło to, co było... a była 1/3 sukienki. Całość by chyba była zdecydowanie za ciężka.

A tak przy okazji muszę wspomnieć, że zmianie pracy towarzyszą z reguły rożnego rodzaju szkolenia... Chwila wolnego czasu dla siebie w moim przypadku zaowocowała oczywiście wypadem do pasmanterii (po prezent dla samej siebie) i do dwóch innych sklepów po prezenty dla moich Ukochanych :)


Zakupy zrobione :) pomysł na wykorzystanie też już jest. Cudowny wrzosowy kolor wcale a wcale mi tutaj nie wyszedł... Cóż mogę powiedzieć - Kraków pięknym miastem jest, ale cieszę się, że już jutro wracam do domu, bo stęskniłam się za moimi Chłopakami :)