czwartek, 9 kwietnia 2015

Na zakończenie zimy

Uporałam się z moim beżowo-złotym kominem.

Do wcześniej pokazywane włóczki dodałam dwie inne z zalegających zapasów i powstało oto coś takiego


Komin jest duży :) bardzo duży. Największy w mojej szafie. I jestem z niego bardzo zadowolona.


Dzisiaj u nas piękna wiosna nastała,  ale wczoraj było chłodno i udało mi się ten jeden raz jeszcze skorzystać :) myślę, że schowam go już na jesień, żeby nie kusić pogody.


Wymiary: 90x60 cm (szerokość / wysokość)

Materiał: Opus Mimoza Metallic + nieznane starocie
Zużycie: Mimoza Metallic - ok 250 g, reszta - nie wiem (właśnie bateria w mojej wadze kuchennej odmówiła posłuszeństwa i nie mogę zważyć komina...)
Wzór: słupki
Szydełko: 5 mm


Muszę przyznać, że jestem zadowolona :) A co! Sama sobie trochę posłodzę :)

Marto: Olśniło mnie :) A prawdą jest, co napisałaś - że jeśli byle jak,  to trzeba od nowa i już.
Małgosiu: Nie prałam i nie blokowałam,  ponieważ od razu było  widać,  że to niewypał... Szkoda mi było dodatkowej pracy.
Kasiu J.: Wcale nie zignorowałam Twojej prośby o zdjęcia na mnie. Próbowałam zrobić zdjęcia na sobie, ale tamten komin nawet nie chciał się ułożyć. Dosłownie tak jak w tytule - KOSZMAR :)

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię takie dodatki. Kominy są moimi ulubionymi ocieplaczami. Twój jest niezwykle efektowny. Ja również, rzutem na taśmę, zrobiłam zimowy otulacz. Kwiecień bardzo plótł, więc komin jeszcze się przydał.
    http://wharmonii.blogspot.com/2015/04/przekreceony-komin-sliwkowy.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały komin! Rewelacyjne kolory i świetnie się układa :-) Po prostu jest doskonały :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń