poniedziałek, 21 marca 2016

Opus Estera - komin z frędzlami

W ostatnim czasie, dzięki uprzejmości firmy Bafpol, mogłam przetestować 2 nowości. Jedną z nich jest włóczka Opus Estera. Jest to bardzo przyjemna mieszanka akrylu (72%), wełny (18%) i poliestru (10%).
Tak wygląda motek:


A tak sama nitka, której na jeden motek przypada 12 m:


Producent poleca ją do wykonania fantazyjnych kominów i szali, toteż pierwsza robótka poszła w tym kierunku.


Na komin zużyłam 3 motki, czyli 300 g. Użyłam szydełka nr 7, ale nitka jest tak zbudowana, że śmiało można użyć dowolnego szydełka powyżej 3 mm.

Frędzelki są bardzo miękkie i przyjemne. Komin wyszedł niezwykle puchaty. Można się nim owinąć na 2 lub 3 razy.


Co warte podkreślenia, podczas prania, włóczka nie puściła koloru (osobiście nie cierpię, jak mi coś farbuje).

Dzięki akrylowi, komin jest bardzo miły w dotyku, zaś dodatek wełny sprawia, że komin nie tylko wygląda fantazyjnie, ale też jest ciepły.

Dodatkowo fajny efekt daje cieniowanie.

Robótka miła i szybka :) Efekty widać bardzo szybko.


Aniu: dziękuję. Schemat dokładnie ten :) Tylko zamiast 4 słupków pomiędzy falami robiłam 5.
Marto: zupełna improwizacja jeśli chodzi o kolory, ale też jestem zadowolona z efektu.
Doroto: dziękuję, też sama się zastanawiam jakim cudem poszło mi tak szybko :)
Reniu: cieszę się, że Ci się podoba. A niestety przy zwierzakach ciężko o takie ozdoby...
Kasiu: miło mi bardzo, że tak myślisz. Połówek twierdził, że te fale są mało męskie, ale z Synkiem wymyśliliśmy, że białe fale to ogień i koc został zaakceptowany :)
Asiu: dziękuję pięknie :)
Basiu: rzeczywiście trochę pracy było, ale dla takiego użytkownika warto!
Elu: Bardzo dziękuję :) Jestem fanką Twoich wyrobów, więc tym bardziej mi miło.
Basiu: cieszy mnie, że Ci się podoba :)

sobota, 12 marca 2016

Szydełkowy koc w fale

Skończony!!! Nareszcie! Ależ jestem z siebie dumna, sama nie mogę jeszcze uwierzyć w to, że tak szybko powstał.

Bez zbędnego gadania prezentuję Wam niebieski koc-narzurę, którą zrobiłam dla Synia.


Koc oczywiście zgłaszam do akcji WZW organizowanej przez Justynę z bloga Zielony Kamyk oraz Asię z bloga Mijające Chwile 2.


Jest to  w 100% wykorzystanie zalegających resztek :) Wiedziałam, że w moich zapasach sporo jest takich końcówek, ale żeby aż tyle... No kto by pomyślał...

Zaczęło się od porządków i znalezienia samych odcieni niebieskiego w ilości 747g.


Poszperałam trochę bardziej i znalazłam jeszcze kolejne motki i moteczki - niebieskie, granatowe i bardzo dużo białej włóczki z recyklingu.


Wzór wyszperałam w sieci na blogu U Antoniny, a dokładnie tutaj.


Zostało mi trochę białej, zaś niebieskiej tyle co i nic :)


Dane techniczne:
Szydełko: 5 mm
Waga: 1300 g

Jedna uwaga dotyczącą szydełka - do tego projektu specjalne zakupiłam takie z rączką. Akurat robiłam zamówienie w sieci i dostępne było szydełko Kartopu.


I muszę przyznać, że jest rewelacyjne. Rączka jest lekko gumowa, fajnie wyprofilowana, metalowa część nie jest za krótka. Myślę, że dzięki niemu koc robiłam tylko miesiąc. Zwykłym metalowym szydełkiem dziergałabym zdecydowanie dużo dłużej :)


Danusiu: dziękuję bardzo i niezmiernie mi miło, że mogłam Cię zainspirować :)
Kasiu: dziękuję :)
Doroto: może kiedyś wyszperasz te zeszyty i przywieziesz je na nasze spotkanie. Myślę, że byłoby w nim sporo ciekawych rzeczy.
Asiu: polecam takie zbieranie kawałków włóczek, ja często do nich wracam.
Reniu: właśnie, dobrze jest mieć zarchiwizowame wzory, pomysły i dane techniczne :) Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać.

sobota, 5 marca 2016

Próbki, wzory, pomysły...

Kolejne spotkanie w Rzeszowie za nami :) Kolejne pomysły, inspiracje, podpowiedzi... w głowie się to wszystko nie mieści. A ja już nie mogę doczekać się następnego, power do działania jest!

Tymczasem niestety nie mam Wam do pokazania nic nowego. Nie to, że nie dziergam! O nie! Robię dużo i intensywnie. Jeden projekt kończę, drugi zaczynam, trzeci i czwarty leżą rozgrzebane, piąty w głowie... oj sporo tego. Tym bardziej, że wszystkie te projekty są duże lub bardzo duże.

Dlatego dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moim sposobem na zapamiętanie każdej nitki, którą udało mi się przerobić.


To mój SEGREGATOR. Jest on dla mnie tak cenny, jak najcenniejsze moteczki. Od kilku lat zbieram w nim etykiety, próbki i wzory, które udało mi się z danych włóczek stworzyć.




Mam nawet w mojej kolekcji próbki nitek, z których nie miałam przyjemności dziergać, a które dostałam w prezencie od pasmanterii zamotane.pl, w której kiedyś robiłam zamówienie. (Dawno tam nie zaglądałem i teraz dopiero zobaczyłam, że z powodów zdrowotnych Ula zawiesiła działalność sklepu. Ulu trzymam kciuki za szybki powrót do zdrowia)


Bardzo lubię ten mój SEGREGATOR :) Dzięki niemu zawsze mogę wrócić do włóczek, wzorów i pomysłów. Nie powiem też, jest tam całkiem niezły dorobek, który ciągle się powiększa :) Kolorowe zakładki rozdzielają poszczególnych producentów, pomiędzy nimi jest często sporo poszczególnych rodzajów włóczek.

A wy jakie macie sposoby na zapamiętywanie nitek i wzorów?


Asiu: mnie przede wszystkim cieszy, że ubyło włóczki! A tych zakupów Ci zazdroszczę :)
Reniu: tak, niezły gust. A poza tym młoda jest bardzo żywiołowa, więc tym bardziej ta ognistą czerwień jej pasuje.
Anko: dziękuję bardzo :)
MaiKa: czekam z niecierpliwością na zdjęcia czapki :)
Elu: dziękuję :)
Kasiu: to prawda, mała świetnie w niej wygląda.
Wiolu: ostatnio widziałam, że wróciłaś z chorobowego, więc działaj działaj!!
Basiu: dziękuję pięknie :)
Gabrysiu: dziękuję :) pozdrowionka!
Danusiu: a bardzo Ci dziękuję :) Szczególnie miłe mi są słowa o tym świetnym projekcie :)